Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starożytność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starożytność. Pokaż wszystkie posty

25 grudnia 2022

Chlebki Ramzesa II

Z Archeologii Żywej 3/2021. Wtręty o syropie moje.

- mąki szklanka z górką
- białego wina szklanki pół
- miodu łyżka
- octu winnego łyżka
- suchych drożdży łyżeczka
- syropu daktylowego łyżek 5 (względnie miodu)
- wody litry 2

[jeśli syrop:
- wody szklanka
- daktyli 10]

Zmieszać mąkę, wino, miód, ocet i drożdże do sprężystości. Odstawić w ciepło na godzinę.

Syrop da się zrobić samemu: gotować daktyle na dużym ogniu do wrzenia, potem na mniejszym 10 minut, odstawić do ostygnięcia, przemielić.

Wodę i syrop (lub miód) zagotować.

Podrośnięte ciasto podzielić na trzy (z takiej ilości ciasta z więcej kawałków to by wyszły minibułeczki), każdy kawałek urolować do grubości mniej więcej palca. Pozwijać w ślimaki i wrzucić w gotującą się wodę, regularnie mieszać, wyłowić po 2 minutach. Jeszcze wilgotne piec w 230 celsjuszach przez kwadrans.

Syropu jak wyjdzie za dużo, to można posmarować bułki przed włożeniem do piekarnika.

15 listopada 2022

O jedną tajemnicę mniej

Miałam nie wracać do powtórzeń artykułów, ale bujam się z tematem od roku, to jadziem.

Wiadomo już, jak wyglądała "Tajemnicza Dama" za życia... relatywnie. Zastosowali tu technikę "weź statystyczne rysy populacji i dodaj cechy charakterystyczne", bo skanery nie są tak dokładne, żeby odtworzyć czaszkę co do joty. Ale do póki technika nie pójdzie do przodu, przynajmniej nie patrzymy na anonimowe szczątki.

Cliff Curtis i Sims Dwie wersje, bo dane mało precyzyjne

Są też jakieś wątpliwości co do ciężarności, więc możliwe, że wrócę jak Jason Voorhees.

20 kwietnia 2022

Tu już smoków nie ma

[Obsuwa]

Były jeszcze 3 tysiące lat temu, ale wytępili je ludzie. Same old song.

Nie wiem, kiedy zaczęto widzieć w krokodylowatych źródło longów, ale musiało to nastąpić (według mnie) jakoś po 14 i 10 wieku peene, inaczej czemu dekapitować coś sterującego wodą? Albo już do tamtej pory zdążyli je oddzielić.

Ze 6 metrów

W delcie Hanu uznawali je na pewno za szkodniki, i nawet działania gościa imieniem Han Yu - taki w sumie proto-ekolog - nie podziałały. Może dlatego, że "smoki" nie zrozumiały połączenia frazy "uciekajcie" i darmówki ze świni i kozy.

Małpa wygrała z krokodylem. Ała

W każdym razie facet zasłużył tym sobie na nazwanie tego gatunku Hanyusuchus sinensis. Który był tak w ścisłości gawialem, a dokładniej brakującym ogniwem w ewolucji gawiali indyjskich i malajskich (to nie są nazwy gatunkowe, tylko lokalizujące). Dzielił też cechy z pozostałymi dwiema gałęziami, a badaczy akurat zastanawia, kiedy się zróżnicowały.

03 kwietnia 2022

Galerie Starożytna i Faras w MNW

Długo mi to zajęło, ale w końcu się kopnęłam do Muzeum Narodowego w stolicy.

Nie mogę polecić, co ciekawego w całości, bo oglądałam tylko sztukę starożytną i Faras. Przy czym tę pierwszą można określić jako klasyczną, bo w zestawieniu Grecja-Rzym-Egipt, + jedna salka z Mezopotamią. Coś spoza kręgu może się znajdzie w muzeum przy Arsenale, jak w końcu go wyremontują.

Co tam jest? Sporo rzeźb, trochę ceramiki i szkło. Tak procentowo to nie oszacuję czego skąd, ale mnie najbardziej ciekawił Egipt.

Okazało się, że niektóre eksponaty już widziałam - pięć lat temu, na wystawie objazdowej w Muzeum Regionalnym w Rozwadowie, o zwierzętach w egipskiej sztuce. 

Warszawa 2022 vs. Rozwadów 2017

Warszawa 2022 vs. Rozwadów 2017

Warszawa 2022 vs. Rozwadów 2017

I mają tam tę ciężarną mumię (albo replikę, chyba nie trzymaliby takiej cennej nieboszczki w witrynie?(albo inną, na zdjęciach ciężko powiedzieć)). Ale dodatki te same.

Reszta natomiast (akurat rzymska) prezentuje się jakoś tak:

Podłogę mają tam ciekawą bardzo, widywałam takie na kampusie.

Na Faras byłam czasami licealnymi, ale za wiele nie pamiętam, bo nie miałam kieszeni, żeby zabrać telefon (lifehack - z plecakami nie wpuszczają, ale za to z torbami wielkości mejnkuna już na luzie).


BTW na dziedzińcu jest teraz jakaś wystawa kobiecych figur (znaczy wyglądały jak kobiety, bo autorzy byli różni), ale nie wiem, o co chodziło. A jak próbowałam się dowiedzieć, gugiel uznał, że pytam o papaja ubijającego barszcz.

02 marca 2022

Skąd się wzięła broń wiedźmaka na pustyni

Od dawna wiadomo, że w grobie Tutenchamona były rzeczy nie z tej planety, w tym sztylet z żelaza meteorytowego. Jego pochodzenie nie jest już takie dalekie, ale nadal nie egipskie.

"1 sztylet, którego ostrze jest z żelaza, pochwa ze złota, rękojeść z hebanu pokrytego złotem,
ozdobiony kamieniami..."

Że to wyrób zagraniczny, domyślano się od dawna - trzy i pół tysiące lat temu nie wytapiano w Egipcie żelaza, zaczęto to dopiero kilka wieków później. Potencjalny twórca musiał jednak spełniać warunek ogarniania wytopu na chłodno - figura Widmanstättena, czyli ten charakterystyczny wzorek na meteorytach żelaznych, nie przetrwałaby w wysokiej temperaturze. Jak również używać do mocowania kamieni w złocie wapna palonego lub wodorotlenku wapna, bo Egipcjanie wykorzystywali zaprawę gipsową. Co ciekawe, na trop wpadnięto przez niską zawartość siarki w obu częściach - żelazo meteorytowe z dużą zawartością siarki i fosforu nie przetrwałoby kucia poniżej 1100 celsjuszy, a zaprawa gipsowa ma to draństwo w chemii (CaSO4); dało się też ją produkować w niższej temperaturze niż wapno, więc nie wymagała tyle drewna opałowego, a z tym w Egipcie nieco krucho.

Jako że archeologia to interes interdyscyplinarny, analizę chemiczną połączono z odcyfrowywaniem listów amarneńskich - korespondencji z Bliskim Wschodem po akcjach najazdowych w 18. dynastii - tych z lat 1360-1333 peene, wedle których sztylet podarował Amenhotepowi III (mumia 11, dziadek Tuta) jego wasal z Mitanni (na północy Mezopotamii), Tuszratta, obok siostry i córki.

Badania robili Japończycy z Chiba Institute of Technology.

25 stycznia 2022

Resztki dawnej świetności

Nie jest to może przełomowy nius, ale ciekawy.

Wracamy do tematów okołoosiemnastodynastycznych - znowu Teby, znowu Amenhotep III (mumia numer 11). 

Łyse pole z Kolosami Memnona pośród niełysych pól. Gdzieś przy drodze
jest knajpa, na której podwórku trzymają reklamę coli

A konkretnie jego świątynia grobowa (na północ od tego, co miało być budowlą dla jego prawnuka, ale okazało się resztkami miasteczka rzemieślników). Wykombinował ją Amenhotep-syn-Hapu, Imhotep 18. dynastii, i otrzymała przydomek Świątyni Miliona Lat (nie mylić ze świątynią grobową Hatszepsut, ciotecznej praprababki Amenhotepa III (mumia nr 7, jakby co)). Na ironię, wytrzymała tylko niecałe dwieście lat podmywania przez Nil (geniusze też miewają słabsze dni); dobiło ją trzęsienie ziemi.

Ten lepiej zachowany sfinks

Nowinką wykopaną z perystylu (rodzaj dziedzińca świątynnego) przez egipsko-niemiecki zespół były dwa ośmiometrowe sfinksy, ponoć z twarzami właściciela, ale oficjalna sztuka staroegipska była zindywidualizowana w takim stopniu co noworodki, więc to raczej spekulacja; udało się ją potwierdzić dopiero wyrytym na jednym z posągów "ukochany Amona-Ra", co według archeologów miało być jednym z jego tytułów.

Trochę traci en face

Dodatkowo znalazło się kilka ścian i kolumn, oraz trzy figury bogini Sachmet. Według badaczy mogło mieć to coś wspólnego ze świętem Sed, obchodzonym z okazji trzydziestolecia rządów jako symboliczne potwierdzenie utrzymania sił witalnych. Prace w toku.

en.wikipedia.org (il. 1)

12 stycznia 2022

Mumifikacja matrioszkowa

Temat ciężarnej mumii nadal na chodzie. Tym razem o jej potomstwie.

Pomimo braku bezpośredniej ingerencji ze strony balsamistów płód i tak się zakonserwował, a szerzej "ukisił jak ogórki w beczce" (to nie moje słowa, tylko parafraza uczestniczki projektu, doktor Marzena Ożarek-Szilke).

Brązowe - płód. Białawe - chyba miednica matki
(I'm an archeologist, not a doctor).

Zmarłą w czasie procesu mumifikacji obłożono natronem, czyli naturalną sodą, której zadaniem było osuszenie ciała. Płód jednak pozostał w macicy i zaczął "kisić się" w kwaśnym środowisku. To proces podobny do tego, dzięki któremu do naszych czasów zachowały się pradziejowe ciała w bagnach - wyjaśnia Ożarek-Szilke (a to akurat cytat).

Po śmierci matki proces rozkładu w jej macicy uaktywnił kwas mrówkowy i inne podobne substancje; gwałtowna zmiana PH wypłukała z kości płodu i tak marne minerały. Następnie tkanki odwodniło.

Kacper, przyjazny duszek Skan mini-mumii. Kinda creepy

Takie dwa procesy wyjaśniają nam, dlaczego prawie nie widać na zobrazowaniach z tomografu kości płodu. Widoczne są co prawda na przykład rączki, czy stopa, ale nie są to kości tylko zasuszone tkanki - tłumaczy dalej badaczka.

Została właściwie sama czaszka, jako najszybciej wykształcana.

Według badaczy może być więcej takich mumii, tylko należałoby się rozglądać na skanach raczej za tkankami, niż kośćmi.

Głowa to to przy okrągłym żółtawym, tak?

Na razie szczegóły dotyczące jestestwa płodu są nieznane. Wiadomo tylko, że matka nie zmarła na pewno w wyniku powikłań porodowych - kanał rodny jest zamknięty.

I jeszcze inne ciekawostki o tej mumii (jak macie wolne półtorej godziny):

__________________________

10 grudnia 2021

Mowa jest jednak złotem

To już drugi (katalogowo czwarty) tego roku przypadek odnalezienia mumii ze złotem w paszczy. A konkretnie ze złotym językiem (po jednym na paszczę).

Grób mężczyzny, z wnętrznościami

Znalezisko było w zasadzie przypadkowe. Głównym celem archeologów z Uniwersytetu w Barcelonie były dwa grobowce z Oksyrynchos (dziś Al-Bahnasa) sprzed 2,5 tysiąca lat, prawdopodobnie dynastii saickiej (26-tej). Grób mężczyzny nie padł ofiarą rabusiów, znaleziono w nim wapienną trumnę, skrytkę z urnami kanopskimi, oraz 402-osobową armię uszebti z zielonego fajansu.

To już obsesja

Na ironię to o wiele biedniejszy grób kobiety był bardziej interesujący - poza wapienną trumną, w wejściu natrafiono na dwa niezidentyfikowane trupy ze złotymi blaszkami w jamach gębowych (nie wiadomo, czemu one tam jeszcze były. Może rabusie nie wpadli na przeszukanie ciał, może je zdeponowano później).

Grób kobiety, bez wnętrzności

Nie jest również jasne, o co chodzi z językami; na pewno to rytuał pogrzebowy, bo w Księdze Umarłych (alternatywnie Księga Wychodzenia za Dnia) pada wzmianka o złocie w ustach, które miało umożliwiać zmarłemu komunikację, oddychanie i żywienie w zaświatach. Mała powszechność może wynikać z kradzieży lub ceny towaru. Jest też teoria, że praktykowano to wobec mających coś na sumieniu, żeby mieli się jak wykpić przed Ozyrysem.

Nie wiem, skąd trzeci

Tym samym Oksyrynchos po raz kolejny (po bazgrołach Menandra i Ewangelii Tomasza) zapisuje się jako ważne starożytne stanowisko.

23 listopada 2021

Wojna o hipopotamy

Tego, że faraon 17-tej dynastii Sekenenre Tao (numer 1 na kwietniowej przeprowadzce mumii) nie skonał w spokoju, domyślano się już w 1886 - pięć lat po wytarganiu nieboraka z Deir el-Bahari - a tomografia wykonana osiemdziesiąt lat później potwierdziła, że okoliczności były wyjątkowo parszywe.

Zacząć trzeba od tego, że wszystkie urazy skupiały się na głowie - najpierw w czoło cięto denata mieczem lub toporem, potem toporem w prawy oczodół, lewa kość jarzmowa (też chyba toporem); oberwał też licznie po całej twarzy narzędziem tępym lub tępokrawędzistym, zapewne pałka lub trzonkiem topora, a u podstawy czaszki jest ślad po dźgnięciu (włócznią?), które mogło dosięgnąć mózgu.

[Tym razem wyjątkowo nie wstawiam zdjęcia, ze względu na co wrażliwszych. Można je obejrzeć na własną odpowiedzialność tu.]

Nie znaleziono natomiast ran obronnych na rękach, co wykluczyło rany bitewne. Co nie znaczy, że zatłuczono go we śnie - wykręcenie nadgarstków sugeruje, że denat miał je związany za plecami. Oznacza to prawdopodobnie egzekucję.

Źródła pisane nie wskazują bezpośredniego powodu takiego końca, wnioski jednak nasuwają się takie:

Wiadomo, że w XVI wieku peene w Egipcie panoszyli się pochodzący z Lewantu Heqau-Chasut (znani szerzej jako Hyksosi; przeklęte grekizmy), którzy zajęli Dolny Egipt i wymusili na reszcie kraju daninę. Impulsem dla Sekenenre był zapewne złośliwy list od zagnieżdżonego w Awaris króla Apopisa (tak, jak ten wężowy bóg zła), w którym obwieszczał niczym przywódczyni kliki, że kazał rozwalić świątynną sadzawkę w Tebach i wybić trzymane w niej hipopotamy (zwierzęta dla Egipcjan święte, jako wyobrażenie bogini Tauret, patronki ciężarnych i spokoju domów), bo... przeszkadzały mu ich ryki.

Wiadomo też, że w wojnie, jaką wszczęto pod Tebami, zginął najstarszy syn faraona, Kemose, ale losy samego Sekenenre są niejasne. Na pewno zginął z dala od zakładów balsamistów, do czasu konserwacji zaczął nawet gnić (mózg był skoncentrowany po jednej stronie czaszki, jakby trup leżał na boku), co czuć po specyficznym na tle innych mumii odorze.

Sekenenre Tao jest pierwszym faraonem potwierdzonym jako uśmiercony podczas bitwy.

18 listopada 2021

Ćwiczenie czyni mistrza

Pewnie nikt się nigdy nie zastanawiał, jak właściwie powstawały te egipskie płaskorzeźbo-malowidła? Niespodzianka - nie brały się znikąd. Ich twórcy ćwiczyli tak samo, jak w każdej innej dziedzinie.

Tak właśnie wygląda praca archeologa. Nie żadne uciekające głazy

Jedne z takich praktyk odbywały się w Świątyni Miliona Lat w Deir el-Bahari, a prościej mówiąc, w świątyni Hatszepsut. Zaangażowanie amatorów do tak ważnego projektu było konieczne ze względu na wielkość przedsięwzięcia, bo potrzebowali każdej pary rąk. 

Prace dzielono - uczniowie rzeźbili mniej skomplikowane elementy typu sylwetki, szczegóły wzięli na siebie nauczyciele. I poprawianie błędów. Obie grupy współpracowały za to przy perukach, jako najbardziej pracochłonnych. Dodatkowo każdy zespół miał wyznaczony kawałek pomieszczenia.

Nietrudno zgadnąć, gdzie pracował nowicjusz

Na wszystko to wpadła Polsko-Egipska Ekspedycja Archeologiczno-Konserwatorska z ramienia Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego, we współpracy z Egipskim Ministerstwem Starożytności. Obiektem zainteresowania były dwa 13-metrowe malowidła na przeciwległych ścianach Kaplicy Hatszepsut, głównej komory świątyni, przedstawiające łącznie sto osób z darami dla królowej; znaleziono na nich (ścianach) wyraźne ślady wszystkich siedmiu etapów twórczych:

1. Wyrównywanie ściany - wygładzanie i tynkowanie.
2. Rozparcelowanie ściany na mniejsze jednostki, nałożenie siatki do proporcji.
3. Wstępny szkic czerwoną farbą, ze wcześniej przygotowanego rysunku.
4. Korekta detaliczna (przez mistrza) czarną farbą.
5. Tekst hieroglificzny - najpierw na czerwono, potem czarno.
6. Rzeźbienie za czarnymi liniami.
7. Malowanie.

Odkrycie też nie wzięło się hop-siup. Przez ostatnie dziesięć lat zespół odrysowywał ręcznie wszystkie detale na wielkich płachtach folii, które następnie skanowano i obrabiano graficznie.

21 października 2021

Egzorcyzmy po mezopotamsku

Kojarzycie te obrazki, które zmieniają się, jak patrzy się na nie pod różnymi kątami? Ogarniali coś takiego już 3500 lat temu w Mezopotamii.

Normalne małżeństwo w zaświatach, idźcie dalej...

Muzeum Brytyjskie samo nie wiedziało, co posiadało w magazynie od XIX wieku, uświadomił ich dopiero spec od pisma klinowego bawiący się lampą. Okazało się wtedy, że na uznanej za gładką glinianej tabliczce są ledwo widoczne ryty. Jednak to nie goły koleś prowadzony przez niewiastę na sznurku jak koza wywołał furorę. To był tekst z drugiej strony - z jego treści wynika, że spętany gościu to nieszczęśliwy duch (na pewno nie z powodu smyczy), a panna jest elementem egzorcyzmu.

– Możemy sobie wyobrazić, że wysoki, chudy, brodaty duch krążący po domu działał ludziom na nerwy. Nie mogli nic na to poradzić. Ale pomyślmy, co mogło się wtedy dziać. „O Boże, wujek Henry powrócił”! Może wujek wcześniej stracił trzy żony i wszyscy wiedzieli, że sposobem na pozbycie się go jest znalezienie mu małżonki – wyjaśnia doktor Irving Finkel, który tę tabliczkę badał.

Pomimo ogólnie fatalnego stanu artefaktu, Finkelowi udało się przetłumaczyć instrukcję egzorcyzmu na ducha typu "stalker".

[UWAGA: odradzam wykonywania tego na własną rękę. Nie, żebym wierzyła - po prostu lepiej nie kusić losu]

Najpierw trzeba zrobić figurki kobiety i mężczyzny (metodą, zdaje się, dowolną, ale domyślnie z gliny), po czym typa ubrać jak na co dzień (w Babilonie około 1500 peene, choć ówczesność nieboszczyka chyba też zadziała) i obdarować prowiantem, a typiarę w cztery czerwone szaty i zestaw: złota broszka, łóżko, krzesło, grzebień i fiolka perfum (ale w skali naturalnej?). Część właściwa leci jakoś tak:

O wschodzie słońca dokonasz rytuału i w kierunku Słońca ustawisz dwa naczynia z karneolu napełnione piwem. Ustawiwszy na miejscu specjalne naczynie, ustawisz też kadzielnicę z jałowcem. Zaciągniesz zasłonę. Umieścisz figurki wraz z ich wyposażeniem na miejscu… i powiesz, co następuje: Shamash. Nie patrz za siebie!

Przy czym Shamash to babiloński bóg słońca. Nie wiem, czemu akurat jego w to mieszano. [EDIT 19.03.22: popytałam, Shamash był też od sprawiedliwości zawsze i wszędzie.]

Według Finkela tabliczka mogła być częścią biblioteki magii albo świątyni. Dodatkowo jest najstarszym znanym przedstawieniem ducha. Finkel liczy, że będzie bardzo ciekawym eksponatem (na pewno mniej rozczarowującym niż egipski posążek z Manchesteru, który sam się okręcał wokół własnej osi - spoiler: podstawa była nieco wypukła, i przemieszczały go wibracje od kroków zwiedzających [też tak miałam z kurzołapką. Wystarczyło przenieść na inną półkę]).

______________________
żródło:

"Czarne", Anna Kańtoch

Zaczynając książkę, myślałam, że moją największą zagwozdką będzie czy ktoś funkcjonujący w pierwszych trzech dekadach XX wieku mówiłby flirt...