Miało być o Ötzim, ale przez Biskupin mi się nie chciało (jest szansa, że będzie za rok), w zamian anegdota o tym, jak koleżanki zamawiały na wykopaliskach pizzę.
W ogóle - zadupie na mniej niż dwa tauzeny, a mieli pizzerię, jaki luksus.
Z cyklu "komputery robią się coraz głupsze":
1. JA: wpisuję "monkeys".
WORD NA MOIM TABLECIE: sugeruje "kobiety".
2. Niby wiem, jak zadziałał algorytm, ale i tak...
Artystycznie mam tylko kilka gryzmołów z marginesów notatek na studia.
Karcharodontozaur? |
| Welcome to the Brachiosaurus Paddock |
Nie jest dinozaurem, ale jest ładny |
| Parazaur - zemsta korektora |
W bonusie anegdotka w stylu "ile razy coś takiego wyszukiwano?"
Prawidłowe hasło kończyło się na "alni" - mówiąc po ludzku, chodziło mi o szkielety kilkudziesięciu iguanodonów odkrytych w kopalni w Bernissart, gdzieś na belgijskim zadupiu. Szukałam zdjęcia, bo w Europa - historia naturalna żadnego nie było (BTW to ciekawa książka, kawałek jest o dinozaurach. Potem kenozoik).
Znalazłam w zlewie zdechłego pająka. Wołam więc do Madre, będącej na drugim końcu kwadratu:
JA: Mamo, tu
jest martwy pająk!
MADRE: To go
zabij!
JA: Martwy!
MADRE: Wiem,
bo go zabiłam!
JA: To czemu
mam go zabić drugi raz!?
MADRE:
Myślałam, że jest drugi!
JA: Nie,
jest martwy!
Czyli dialog
z rodzaju „Czego nie chciałbyś usłyszeć w jadłodajni”. + mamy kiepską akustykę.
Zaczynając książkę, myślałam, że moją największą zagwozdką będzie czy ktoś funkcjonujący w pierwszych trzech dekadach XX wieku mówiłby flirt...