Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty

16 sierpnia 2025

Oceniam postery "Pogromcy Zabójców"

Istnieje jakaś moda na postery postaciowe, i te się w sumie wliczają - są maini segmentów, są ich Predatorowi oponenci (rozpoznawalni)... Oraz wyżyny kreatywności, które nie funkcjonowały w tym uniwersum od malunków na skórze dla Preya.

bloody-disgusting.com

Segment pierwszy - "Tarcza". Trochę zmarnowany potencjał - widzę inspirację płaskorzeźbami w drewnie, jednak tekstura bardzo przypomina drukarkę 3D. Jest też zbyt realistyczne, na mój gust. Najlepszym wyjściem byłoby zawzorowanie się na faktycznych zabytkach, albo chociaż sięgnięcie po style zdobiennicze - do epoki pasowałby Oseberg (może nieco skomplikowany wizualnie) albo figuratywki. Miejsce: 3.

reddit.com

Segment drugi - "Miecz". Ewidentnie jest to byōbu (屏風), parawan - podobny, jak występujące na ekranie kabeshiro (壁代), stosowane w sanktuariach. Nieco zdezaktualizowane, jako że monochromy były popularne głównie w okresie Muromachi - na początku Edo, kiedy jest akcja segmentu, uznawane byłyby raczej za "biedne", bo wymyślono już barwność i złocenia. Plus za stylizowanie Predatora (czy tylko mnie wydaje się jakiś... karłowaty?). Miejsce: 2.

impawards.com

Segment trzeci, "Pocisk". Klasyczna drugowojenna propagandówka. Zdecentralizowany w stosunku do innych wersji tytuł trochę na minus, komizm sytuacyjny na plus (bawią mnie parodie Wujka Sama, mam w domu wersję z Darthem Vaderem). Gramatykę angielskiego litościwie przemilczę. Predator przypomina mi trochę ten obraz Jakuba Różalskiego. Miejsce: 1.

14 maja 2022

Kodeks Boturini i co słychać w EtnoMuzeum

Aktualnie sztuka współczesna Inuitów, stroje świąteczne i azjatycko-afrykańskie przydasie.

Z Inuickich najbardziej mi się podobały te z udziałem morza - tu zdjęcie tylko jednego, drugie wyszło zbyt niewyraźnie:

przy czym na pierwszym były jakieś foko-widmo-humanoidy w strefie przybrzeżnej, chyba nawiązanie do mitu pochodzenia ludzi, że się z morza wyłonili. Zwiedzałam bez przewodnika i nie bardzo znam zamysł autora.

Na wystawie o świętowaniu zrobili jump-scare'a - przy eskpozycji ze strojami kolędników jest na suficie głośnik aktywowany na ruch, mogli chociaż coś nakleić na podłodze, można od zaskoczenia wpaść na szybę.

Chodziło mi akurat o pudełko. Wzór ładny, ukraińskie

Drugi jump-scare jest na części afrykańskiej, jako hologram. Poza tym mają tam multum figurek, a otwierająca to sala rozwaliła mnie:

Pusto i biało, z jednym smutnym ciosem

Reszta już przystępna, pomijając takie natężenie światła, że aparat w komórce ledwo łapał. 

Jedyne wyraźnie zdjęcie z części afrykańskiej

Nawet multimedia mieli, to se w części azjatyckiej poczytałam o budowie samurajskiego miecza i instrumentów posłuchałam, vaji (cholernie ciężko tę nazwę znaleźć, jak się nie kojarzy, jako co klasyfikują ten typ - harfa łukowata, z Afganistanu) i "końskie skrzypce" to coś nowego.

Katar (hinduski sztylet), odmiana sprężynowa

Grzebyk z gabloty kobiecej - jest tu, bo to jedno z wyraźniejszych zdjęć

Detal ze stroju domowego z gabloty kobiecej

I wreszcie - Kodeks Boturini, dla którego tam przyszłam. Bardzo ładny doppelgänger. 

Tablica z interpretacją (wyżej) i odpowiedni kawałek kodeksu (niżej)

Detal - wzgórze z chyba pasikonikiem

Tłumaczenio-interpretacja po angielsku:

03 kwietnia 2022

Galerie Starożytna i Faras w MNW

Długo mi to zajęło, ale w końcu się kopnęłam do Muzeum Narodowego w stolicy.

Nie mogę polecić, co ciekawego w całości, bo oglądałam tylko sztukę starożytną i Faras. Przy czym tę pierwszą można określić jako klasyczną, bo w zestawieniu Grecja-Rzym-Egipt, + jedna salka z Mezopotamią. Coś spoza kręgu może się znajdzie w muzeum przy Arsenale, jak w końcu go wyremontują.

Co tam jest? Sporo rzeźb, trochę ceramiki i szkło. Tak procentowo to nie oszacuję czego skąd, ale mnie najbardziej ciekawił Egipt.

Okazało się, że niektóre eksponaty już widziałam - pięć lat temu, na wystawie objazdowej w Muzeum Regionalnym w Rozwadowie, o zwierzętach w egipskiej sztuce. 

Warszawa 2022 vs. Rozwadów 2017

Warszawa 2022 vs. Rozwadów 2017

Warszawa 2022 vs. Rozwadów 2017

I mają tam tę ciężarną mumię (albo replikę, chyba nie trzymaliby takiej cennej nieboszczki w witrynie?(albo inną, na zdjęciach ciężko powiedzieć)). Ale dodatki te same.

Reszta natomiast (akurat rzymska) prezentuje się jakoś tak:

Podłogę mają tam ciekawą bardzo, widywałam takie na kampusie.

Na Faras byłam czasami licealnymi, ale za wiele nie pamiętam, bo nie miałam kieszeni, żeby zabrać telefon (lifehack - z plecakami nie wpuszczają, ale za to z torbami wielkości mejnkuna już na luzie).


BTW na dziedzińcu jest teraz jakaś wystawa kobiecych figur (znaczy wyglądały jak kobiety, bo autorzy byli różni), ale nie wiem, o co chodziło. A jak próbowałam się dowiedzieć, gugiel uznał, że pytam o papaja ubijającego barszcz.

04 marca 2022

O pochodzeniu Wenus

W związku z tym, co się dzieje za wschodnią granicą, to dość ciekawa wiadomość. Bo wygląda, że najsłynniejszą (ale nie pierwszą) paleolityczną Wenus wykonano  na Ukrainie. Albo Włoszech.

Austria może się chwalić znalezieniem i kiszeniem figurki u siebie, ale przez brak skały oolitowej odpada w przedbiegach jako źródło. To znaczy same rejony Willendorfu odpadły. W reszcie kraju może i oolity mają, ale skład nie ten [o tym niżej]. Tak czy siak, po porównaniu próbek oolitów z całej Europy wytypowano dwa strzały - wschodnią Ukrainę właśnie, i północne Włochy.

Te jaśniejsze punkty to limonit

Po prześwietleniu mikrotomografem wyszło, że w materiale jest limonit i dwuipółmilimetrowy kawałek muszli z jury. Jak mówiłam - Austria odpada. Tamtejszy oolit dopiero mioceński. Osady jurajskie znaleźli dopiero w dwóch próbkach z 33, obejmujących obszar od Francji po Ukrainę. Pod względem wielkości ziaren pasować zaczęły dopiero próbki z odległości większej niż 200 kilometrów od Willendorfu.

Skorupiak znaleziony w głowie

Większe szanse są podobno z jeziorem Garda na południu Alp, ale to statystycznie. Okolice Izium w obwodzie charkowskim (to teraz tam wszystko Rosja tratuje) są drugie w kolejce, tym bardziej, że znaleziono w rejonie młodsze wenuski, a lokalna ludność była powiązana genetycznie z mittleeuropejską.

Z drugiej strony to tylko źródło pochodzenia, wydłubać mogli po drodze. Jeśli z Włoch, to na około gór, klimat 28 000 BC nie zachęcał do alpinizmu.

02 marca 2022

Skąd się wzięła broń wiedźmaka na pustyni

Od dawna wiadomo, że w grobie Tutenchamona były rzeczy nie z tej planety, w tym sztylet z żelaza meteorytowego. Jego pochodzenie nie jest już takie dalekie, ale nadal nie egipskie.

"1 sztylet, którego ostrze jest z żelaza, pochwa ze złota, rękojeść z hebanu pokrytego złotem,
ozdobiony kamieniami..."

Że to wyrób zagraniczny, domyślano się od dawna - trzy i pół tysiące lat temu nie wytapiano w Egipcie żelaza, zaczęto to dopiero kilka wieków później. Potencjalny twórca musiał jednak spełniać warunek ogarniania wytopu na chłodno - figura Widmanstättena, czyli ten charakterystyczny wzorek na meteorytach żelaznych, nie przetrwałaby w wysokiej temperaturze. Jak również używać do mocowania kamieni w złocie wapna palonego lub wodorotlenku wapna, bo Egipcjanie wykorzystywali zaprawę gipsową. Co ciekawe, na trop wpadnięto przez niską zawartość siarki w obu częściach - żelazo meteorytowe z dużą zawartością siarki i fosforu nie przetrwałoby kucia poniżej 1100 celsjuszy, a zaprawa gipsowa ma to draństwo w chemii (CaSO4); dało się też ją produkować w niższej temperaturze niż wapno, więc nie wymagała tyle drewna opałowego, a z tym w Egipcie nieco krucho.

Jako że archeologia to interes interdyscyplinarny, analizę chemiczną połączono z odcyfrowywaniem listów amarneńskich - korespondencji z Bliskim Wschodem po akcjach najazdowych w 18. dynastii - tych z lat 1360-1333 peene, wedle których sztylet podarował Amenhotepowi III (mumia 11, dziadek Tuta) jego wasal z Mitanni (na północy Mezopotamii), Tuszratta, obok siostry i córki.

Badania robili Japończycy z Chiba Institute of Technology.

25 stycznia 2022

Resztki dawnej świetności

Nie jest to może przełomowy nius, ale ciekawy.

Wracamy do tematów okołoosiemnastodynastycznych - znowu Teby, znowu Amenhotep III (mumia numer 11). 

Łyse pole z Kolosami Memnona pośród niełysych pól. Gdzieś przy drodze
jest knajpa, na której podwórku trzymają reklamę coli

A konkretnie jego świątynia grobowa (na północ od tego, co miało być budowlą dla jego prawnuka, ale okazało się resztkami miasteczka rzemieślników). Wykombinował ją Amenhotep-syn-Hapu, Imhotep 18. dynastii, i otrzymała przydomek Świątyni Miliona Lat (nie mylić ze świątynią grobową Hatszepsut, ciotecznej praprababki Amenhotepa III (mumia nr 7, jakby co)). Na ironię, wytrzymała tylko niecałe dwieście lat podmywania przez Nil (geniusze też miewają słabsze dni); dobiło ją trzęsienie ziemi.

Ten lepiej zachowany sfinks

Nowinką wykopaną z perystylu (rodzaj dziedzińca świątynnego) przez egipsko-niemiecki zespół były dwa ośmiometrowe sfinksy, ponoć z twarzami właściciela, ale oficjalna sztuka staroegipska była zindywidualizowana w takim stopniu co noworodki, więc to raczej spekulacja; udało się ją potwierdzić dopiero wyrytym na jednym z posągów "ukochany Amona-Ra", co według archeologów miało być jednym z jego tytułów.

Trochę traci en face

Dodatkowo znalazło się kilka ścian i kolumn, oraz trzy figury bogini Sachmet. Według badaczy mogło mieć to coś wspólnego ze świętem Sed, obchodzonym z okazji trzydziestolecia rządów jako symboliczne potwierdzenie utrzymania sił witalnych. Prace w toku.

en.wikipedia.org (il. 1)

18 listopada 2021

Ćwiczenie czyni mistrza

Pewnie nikt się nigdy nie zastanawiał, jak właściwie powstawały te egipskie płaskorzeźbo-malowidła? Niespodzianka - nie brały się znikąd. Ich twórcy ćwiczyli tak samo, jak w każdej innej dziedzinie.

Tak właśnie wygląda praca archeologa. Nie żadne uciekające głazy

Jedne z takich praktyk odbywały się w Świątyni Miliona Lat w Deir el-Bahari, a prościej mówiąc, w świątyni Hatszepsut. Zaangażowanie amatorów do tak ważnego projektu było konieczne ze względu na wielkość przedsięwzięcia, bo potrzebowali każdej pary rąk. 

Prace dzielono - uczniowie rzeźbili mniej skomplikowane elementy typu sylwetki, szczegóły wzięli na siebie nauczyciele. I poprawianie błędów. Obie grupy współpracowały za to przy perukach, jako najbardziej pracochłonnych. Dodatkowo każdy zespół miał wyznaczony kawałek pomieszczenia.

Nietrudno zgadnąć, gdzie pracował nowicjusz

Na wszystko to wpadła Polsko-Egipska Ekspedycja Archeologiczno-Konserwatorska z ramienia Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego, we współpracy z Egipskim Ministerstwem Starożytności. Obiektem zainteresowania były dwa 13-metrowe malowidła na przeciwległych ścianach Kaplicy Hatszepsut, głównej komory świątyni, przedstawiające łącznie sto osób z darami dla królowej; znaleziono na nich (ścianach) wyraźne ślady wszystkich siedmiu etapów twórczych:

1. Wyrównywanie ściany - wygładzanie i tynkowanie.
2. Rozparcelowanie ściany na mniejsze jednostki, nałożenie siatki do proporcji.
3. Wstępny szkic czerwoną farbą, ze wcześniej przygotowanego rysunku.
4. Korekta detaliczna (przez mistrza) czarną farbą.
5. Tekst hieroglificzny - najpierw na czerwono, potem czarno.
6. Rzeźbienie za czarnymi liniami.
7. Malowanie.

Odkrycie też nie wzięło się hop-siup. Przez ostatnie dziesięć lat zespół odrysowywał ręcznie wszystkie detale na wielkich płachtach folii, które następnie skanowano i obrabiano graficznie.

21 października 2021

Egzorcyzmy po mezopotamsku

Kojarzycie te obrazki, które zmieniają się, jak patrzy się na nie pod różnymi kątami? Ogarniali coś takiego już 3500 lat temu w Mezopotamii.

Normalne małżeństwo w zaświatach, idźcie dalej...

Muzeum Brytyjskie samo nie wiedziało, co posiadało w magazynie od XIX wieku, uświadomił ich dopiero spec od pisma klinowego bawiący się lampą. Okazało się wtedy, że na uznanej za gładką glinianej tabliczce są ledwo widoczne ryty. Jednak to nie goły koleś prowadzony przez niewiastę na sznurku jak koza wywołał furorę. To był tekst z drugiej strony - z jego treści wynika, że spętany gościu to nieszczęśliwy duch (na pewno nie z powodu smyczy), a panna jest elementem egzorcyzmu.

– Możemy sobie wyobrazić, że wysoki, chudy, brodaty duch krążący po domu działał ludziom na nerwy. Nie mogli nic na to poradzić. Ale pomyślmy, co mogło się wtedy dziać. „O Boże, wujek Henry powrócił”! Może wujek wcześniej stracił trzy żony i wszyscy wiedzieli, że sposobem na pozbycie się go jest znalezienie mu małżonki – wyjaśnia doktor Irving Finkel, który tę tabliczkę badał.

Pomimo ogólnie fatalnego stanu artefaktu, Finkelowi udało się przetłumaczyć instrukcję egzorcyzmu na ducha typu "stalker".

[UWAGA: odradzam wykonywania tego na własną rękę. Nie, żebym wierzyła - po prostu lepiej nie kusić losu]

Najpierw trzeba zrobić figurki kobiety i mężczyzny (metodą, zdaje się, dowolną, ale domyślnie z gliny), po czym typa ubrać jak na co dzień (w Babilonie około 1500 peene, choć ówczesność nieboszczyka chyba też zadziała) i obdarować prowiantem, a typiarę w cztery czerwone szaty i zestaw: złota broszka, łóżko, krzesło, grzebień i fiolka perfum (ale w skali naturalnej?). Część właściwa leci jakoś tak:

O wschodzie słońca dokonasz rytuału i w kierunku Słońca ustawisz dwa naczynia z karneolu napełnione piwem. Ustawiwszy na miejscu specjalne naczynie, ustawisz też kadzielnicę z jałowcem. Zaciągniesz zasłonę. Umieścisz figurki wraz z ich wyposażeniem na miejscu… i powiesz, co następuje: Shamash. Nie patrz za siebie!

Przy czym Shamash to babiloński bóg słońca. Nie wiem, czemu akurat jego w to mieszano. [EDIT 19.03.22: popytałam, Shamash był też od sprawiedliwości zawsze i wszędzie.]

Według Finkela tabliczka mogła być częścią biblioteki magii albo świątyni. Dodatkowo jest najstarszym znanym przedstawieniem ducha. Finkel liczy, że będzie bardzo ciekawym eksponatem (na pewno mniej rozczarowującym niż egipski posążek z Manchesteru, który sam się okręcał wokół własnej osi - spoiler: podstawa była nieco wypukła, i przemieszczały go wibracje od kroków zwiedzających [też tak miałam z kurzołapką. Wystarczyło przenieść na inną półkę]).

______________________
żródło:

22 września 2021

Najstarsza ze sztuk

Do rangi najstarszego przykładu sztuki naskalnej może awansować dziesięć śladów - pięć stóp i pięć dłoni - odciśniętych w trawertynie (słodkowodny wapień) na zewnętrznej półce skalnej w Tybecie między 169 a 226 tysięcy lat temu, 4200 metrów n.p.m.. 

Mapowanie śladów

Rozmiar śladów wskazywał, że zostawiły je dzieci - siedmio- i dwunastoletnie, porównując do współczesnych - nieznanego gatunku; mogli to być neandertalczycy, denisowianie albo pitekantropi (wcześniej znaleziono w okolicy szczątki tych drugich, jednak młodsze).

Ślady

O tym, że zostawiono je celowo, wywnioskowano z ich ułożenia i wyraźności. Toczą się debaty, czy to jednak na pewno sztuka - ślady nie wydają się mieć znaczenia religijnego, mogą po prostu być przykładem kreatywności dzieci. Niektórzy sądzą, że pora wliczyć taką twórczość w kryteria sztuki. 

Niezależnie od statusu ontologicznego sztuki, ślady są jednym z najstarszych dowodów bytności praludzi w Tybecie.

09 lipca 2021

Rehabilitacja opinii o neandertalczykach

(Wszyscy o tym piszą, to napiszę i ja)

Neandertalczycy w naszej świadomości (tej od 1856, bo poprzednie dziesiątki tysięcy lat pamięci gatunkowej poszło w diabły) mieli niezbyt szczęśliwy start jako bezrozumne małpoludy. Utrzymywało się to przez ponad sto lat, aż okazało się, że wcale się od sapiensów wiele nie różnili - prawdopodobnie mieli język mówiony, wytwarzali zaawansowane narzędzia i biżuterię, grzebali zmarłych, i nawet w sztukę umieli.

Dodatkowy dowód na to ostatnie odkryto niedawno w Einhornhöhle w górach Harz. Miał on postać paliczka megalocerosa (znanego też jako jeleń olbrzymi lub łoś irlandzki, choć jego najbliższym krewnym okazał się daniel) zdobnego w cięte linie. 

Rzeczony dowód neandertalskiej sztuki

Oczywiście istnieje możliwość, że to resztki narzędzia lub niewykończona część takiego, ale naukowcy są dobrej myśli. Że to dzieło sapiensów, wątpliwe - nie było ich na tym terenie 51 000 lat temu.  

_____________________

"Czarne", Anna Kańtoch

Zaczynając książkę, myślałam, że moją największą zagwozdką będzie czy ktoś funkcjonujący w pierwszych trzech dekadach XX wieku mówiłby flirt...