Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plener. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plener. Pokaż wszystkie posty

10 sierpnia 2023

Seeing orange, czyli ślepota kolorów osiąga nowy poziom

Wzrok Predatorów jest drugą najbardziej frapującą w nich rzeczą, zaraz po wysokiej śmiertelności, która każe wykluczać filmy z ich udziałem ze slasherów (chyba, że pociągnąć je pod Krzyk). Wszędzie w kosmosie zasady fizyki są takie same - czyli termolokacja działa tak samo. 

(Chyba, że już na starcie masz wpisane w egzystencję, żeby dać Arniemu fory w sytuacji, w której NPC przetrwałby kilka sekund.)

Prequel poszedł o krok dalej... w dziwnym kierunku. Nie wiem nawet, czy to kierunek dopuszczalny w trzech wymiarach. Nowatorskie, jak również rodzące pytania do kogoś, kto zna się na botanice. Ja się na ten przykład nie znam, za to mam babcię znającą się na ziołolecznictwie. Co ma się do sytuacji jak optyka do astrofizyki, ale przydałoby się wyjaśnić, na jakiej zasadzie właściwie opiera się roślina z Prey.

Najwyraźniejsza stopklatka, jaką się dało. Liście niżej, musiałam szukać osobno

Wizualnie kwiatek przypomina nagietka (Calendula), i na pewno został przez niego "zagrany". Nagietki rzeczywiście działają przeciwzapalnie i przeciwinfekcyjnie, zwłaszcza na grzyby, podawać go można jako napar do okładów i przemyć, a doustnie na problemy z jelitami. Moja babcia robi z niego maść na otarcia i skaleczenia. 

C. officinalis, zdjęcie z lipca 2023

Jest tylko jeden problem - to roślina eurazjatycka. I to bardziej euro. Więc albo koloniści przywlekli ją tak w XVII wieku i Komancze nauczyli się ją wykorzystywać w raptem kilka pokoleń, albo...

Astrowate (Asteraceae) to na tyle stara i rozległa rodzina, że przedostała się i przez Beringię. To, co można spotkać w Ameryce, nazywa się aksamitka (Tagetes) i niektóre odmiany mają płatki podobne do tych nagietkowych, więc mamy zwycięzcę! Pomarańczowa totsiyaa to aksamitka! Działanie lekarskie podobne, skupione głównie na chorobach oczu, układu trawiennego, oddechowego, profilaktyce nasercowej i przeciwpasożytniczo. Kwitnie wrześniem, czyli wtedy, co akcja filmu. Ma też bardzo ciekawe wykorzystanie w celebracjach Día de Muertos jako cempasúchil, co jest wprawdzie częścią kultury meksykańskiej, ale to film o zgonach, czyli hej, zauważyliście, że pannę utrzymała przy życiu roślina służąca do nakierowywania duchów? [Koleś, na którym przypadkowo przetestowała maskowanie ciepłoty, nie miał tyle szczęścia, a z drugiej strony niedoszły obiad pumy na pięćdziesiąt procent nie kipnął, więc dwa do jednego].

T. erectazdjęcie z lipca 2023 (klimat wariuje, to i rośliny kwitną poza sezonem)

Obniżenia temperatury zewnętrznej zażywających - w różnych stanach zdrowotnych, do temperatury bliższej otoczeniu - nie skomentuję, jako że nie jestem lekarzem. Zastanawia mnie tylko ogólnie dobra forma protagonistki pomimo wprowadzenia się w ten stan. Musiała się szybko przyzwyczajać do zimna. Albo technologia optyczna Predatorów nie jest zbyt subtelna.

Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że odpowiedź na najskuteczniejszy kamuflaż przeciwtermiczny cały czas mamy pod nosem, zawsze (crossoverów nie wliczam, to było dno).

12 czerwca 2023

O powstawaniu "Predatora", cz. 3: Jesteś w dżungli, skarbie, zginiesz tutaj marnie

Jednym z mniej oczywistych wniosków, które przychodzą przy porównywaniu ksenomorfów z Yautja, jest dychotomia wnętrze-zewnętrze (odpowiednio) - pierwsi straszą w korytarzach, drudzy w plenerze [na tym przejechały się oba AVP]. Żeby było śmiesznie, plany zdjęciowe ładnie to odzwierciedlały. I dlatego w tegorocznym odcinku wcale nie cicha bohaterka planów wszystkich, fanfary, dżungla.

Nie należała ona do prostych współpracowników, co to, to nie. Mieszczuchom strefy umiarkowanej szybko pokazała ich miejsce; pewnego razu zatrucia pokarmowego po niefiltrowanej wodzie hotelowej dostali wszyscy, poza reżyserem, który miał paranoję na punkcie przynoszenia "swojego" prowiantu, i po usłyszeniu "Cięcie!" zrobił się wyścig ku wygódce. Nie mówiąc o efektach dźwiękowych zza gwatemalskiej strony granicy, zapewnianych przez lewicowych rebeliantów. 

Szwarceneger z boa cesarskim (B. imperator, nie ma chyba polskiej nazwy)

Jednak spécialité de la maison dżungli byli ci, co skaczą, i pełzają - jadowite węże, pijawki, komary, i żaby, zwłaszcza żaby.

Hotel, w którym mieszkaliśmy w Meksyku, był tuż przy skraju lasu, i na trawniku były setki żab wyskakujących z tego lasu. Więc część z nas weszła tam i zgromadziła masę tych żab, wielkich, jak pół bochna chleba, i wypełniło nimi brodzik w prysznicu w pokoju Stana [Winstona]. Później się ukryliśmy i czekaliśmy, co się wydarzy. Kiedy Stan wrócił do pokoju, po kilku minutach słyszeliśmy, jak wrzeszczy: "Żaby! Żaby! W moim pokoju są żaby! Kto wpuścił żaby do mojego pokoju!?". 
- Richard Landon, facet od mechaniki (jak jest po polsku mechanical designer?) 

Pierwszym i jedynym podejrzanym Winstona był jego stary kumpel, Arnie. Jako że byli dorosłymi, odpowiedzialnymi ludźmi, to miało ciąg dalszy:

Kazał nam pozbierać żaby i wrzucić do pokoju Arnolda. Tyle że nie mieliśmy pojęcia, że żona Arnolda, Maria Shriver, odwiedzała go tego weekendu. I to nie Arnold znalazł żaby, tylko właśnie Maria. I nie bawiło jej to. 
- znów Landon

Panowie nie wyjaśnili sobie tego, przez lata każdy czekał na przeprosiny tego drugiego. I ciągnęłoby się to do 2008 (roku śmierci Winstona), gdyby nie nocne  talk-show, kiedy to Schwarzenegger zapewnił o swojej niewinności przed milionami świadków, a Shane Mahan (spec od mejkapu protetycznego) przyznał się do numeru. 

Ikoniczne Wynurzenie, w tle wodospad Misol Ha, 15 km od Pelenque

Biotop też dołożył swoje - wiedzieliście, że nocą w lesie tropikalnym jest zimno? I pamiętacie, że przez całą walkę z Jungle Hunterem Schwarzenneger musiał być utytłany błotem? A technicznie gliną ceramiczną? I że błoto-glina prawem termolokacji wchłania ciepło? Co powinno wykluczyć wszelkie szanse na zniknięcie kosmicie z radaru, gdyby fizyka działała poprawnie?

Więc żeby im chłop nie wpadł w hipotermię, poili go sznapsem. Niestety Schwarzenneger to Austriak, nie Słowianin, więc te 40% tylko go nabzdryngolało. Choć w sumie musiało mu to pozwalać na ignorowanie zimna, więc win-win. Opcja z lampami odpadała, bo wtedy odpadało błoto. Dosłownie.

O ile Arniemu przeszkadzać w wodzie mogły tylko pijawki, to Kevin Peter Hall przebił stawkę - jego kostium już "na sucho" ważył z dziewięćdziesiąt kilo, a pianka lateksowa nasiąka. W wywiadzie Hall stwierdził, że "to nie był film, tylko historia przetrwania".

Pelenque to też ruiny Majów koło miasta. Od lewej: Arnie, Maria Shriver, Brian Simpson, Hall, nie wiem, Steve Wang (rysownik i rzeźbiarz), i parę innych osób

Co dziwne, uszkodziły się tylko dwie osoby: kaskader zastępujący Arniego podczas skoku z klifu do rzeki rozwalił se kolano, a reżyser po powrocie do Stanów zorientował się, że złamał nadgarstek przy upadku z drzewa. Było mu zbyt głupio, żeby się przyznać.

23 marca 2023

Skalne Miasto Adršpach

Po drugiej stronie Sudetów też mają Błędne Skały, tylko większe i trochę rozrzedzone. 

Początek trasy - fani Łiczera rozpoznają

"Dzban"

"Księga gości" z XIX wieku

Brama do Rivendell Gotycka
Strumyko-rzeka Metuja. Metuje?

Skała z fajnym porostem

"Wielki" wodospad (nie uchwyciłam całego, taki wysoki)

"Kochankowie" (to na dole w sumie też. Mirmił i Lubawa 😙)

A to piaskowiec po erozji

06 maja 2022

Czar Biskupina

Pogoda na majówkę dopisała aż za bardzo - niepotrzebnie brałam taką dużą torbę, polar i bielizna termiczna były zdecydowanie zbędne. I tak było mi gorąco w dwóch warstwach lnu i podkoszulku (żeby nie dostać podrażnień), pół metra od rozbuchanego jak pies hutniczy ogniska, na którym podpłomyki wychodziły jednocześnie zwęglone i niedopieczone. Bo wylądowały na brzegu, bo kolega ze stanowiska w tym samym czasie postanowił ugotować soczewicę. W niedzielę słonko tak napieprzało, że pół epoki kamiennej brało od stanowiska rybackiego płótno na chusty.

Choć i tak to mezoliciarze mieli gorzej:

No i turyści - póki byłam na kuchni, aż tak tego nie widziałam, ale po wymianie na kącik naukowy vel gadanie o krzemieniach faktycznie były spore tłumy (choć podobno gie widziałam, bo przeniosłam się dopiero we wtorek, a szczyt minął w niedzielę). Ale nie dostałam ataku paniki od rozmawiania z nieznajomymi, a to pozytyw. Uwagi nie należały do szczególnie kreatywnych, ale to dorośli - dzieci bywały bardzo szczere. Na mezolicie dwa razy padła uwaga o smrodzie ogniska (niegrilujący? W Polsce?), i raz coś o menelach.

Archeologia przyciąga ciekawych ludzi. Jeden kolega adoptował paczkę krojonego chleba, która została po ognisku z pierwszego dnia, i nazwał go Albin, po kierowniku działu reko. I powinien trafić na SOR zamiast kierownika, żeby utrzymać tradycję, bo wnętrze mu się trochę pokiereszowało (temu chlebu).

I takie pytanie - studenci i piwo to jakaś ogólna zasada? Znaczy nie chodziliśmy tam non stop napruci, tylko złożyły się majówka i ognisko, a temat anegdot był okrojony.

05 maja 2022

Gagaty Sołtykowskie

Pogoda zaczyna być odrobinę łaskawsza, czyli można zaczynać wycieczki terenowe. Jeśli lubicie niezbyt długie marsze w plenerze i dinozaury, polecam rezerwat Gagaty Sołtykowskie w Świętokrzyskim.

Kiedyś tu grzebano za gliną ceramiczną, ale po dogrzebaniu się do tropów dinozaurów z górnej jury udało się to zamknąć; pamiątką po tym jest skarpa z wyrobiskiem, z której są świetnie widoki. Teren jest wyjałowiony i ciężko tu o trawę, a drzewa są karłowate, ale za to są gagaty.

Zdjęcia były robione zeszłym sierpniem, ale teraz też pewnie wygląda niezgorzej.

Tyle skrzypu w całym bagnie

Legenda do tropów (poprawione Paintem zdjęcie tablicy sprzed wiaty)

Tropy dwóch dilofozaurów (czegoś jak ten model
z Muzeum Geologicznego)

Ścieżka młodych zauropodów

Jak w Wędrówkach z dinozaurami...

A tu już jest trawa

Karłowate iglaki, co to wyglądają jak modrzewie

Widok ze skarpy wraz z dojściem i wiatą z tropami - odradzam przedzieranie się przez
zagajnik za wiatą, bo wleziecie w teren podmokły. A w lesie można zabłądzić.

Reszta panoramy, z terenem podmokłym

Jeszcze trochę jałowych widoków, u szczytu skarpy

Urokliwa kałuża po drodze na skarpę

Planują tu zrobić geopark.

01 kwietnia 2022

Śnieg

Wesołego śniegu (przeklęte zmiany klimatyczne)!

Zdjęcie z zeszłego stycznia. Kotek Felix wpasował się przypadkiem.

16 marca 2022

Kleszcze

Sezon na ciepłokrwiste foodtrucki uważam za otwarty - Kotek Borys przytargał już trzech spasionych klientów.

20 grudnia 2021

Nie byliśmy sami

Wygląda, że sianie zniszczenia nie jest cechą jedynie sapiensów, a przynajmniej tak brzmi jedna z teorii. Naszymi "braćmi w destrukcji" byli dosłowni krewniacy, neandertalczycy.

Wniosek wysunięto na podstawie tylko jednego (jak na razie) stanowiska w Neumark-Nord w Niemczech - 30 kilometrów na zachód od Lipska, w tym samym paśmie górskim, co o ponad połowę młodszy palec megalocerosa - gdzie spory kawałek brzegu jeziora, nad którym obozowali neandertalczycy, przez pewien czas był systematycznie wylesiany.

Czas, o którym mowa, 125 tysięcy lat temu, wypadał na interglacjał eemski - 15 milleniów, na czas których pokryte zazwyczaj lądolodem centralnopółnocne Niemcy odmarzły, co skwapliwie wykorzystano, bowiem tereny polodowcowe obfitowały w jeziora i równiny przyciągające zwierzęta, które z kolei przyciągały neandertalczyków (w końcu to technicznie drapieżniki). Nad brzegiem tego jeziora zagościli na aż dwa tysiące lat z rzędu.

Argumentem był obszarowy zanik pyłków brzóz i sosen, z braku oznak zmian klimatu w okolicy uznany za dowód na karczowanie perymetru. Niektórzy badacze pokusili się nawet o przypuszczenie, że używano w tym celu ognia, jednak mało precyzyjne datowanie śladów węgla w osadach może równie dobrze oznaczać pożar naturalny, który mógł nawet wybuchnąć jeszcze przed przybyciem neandertalczyków.

Nie należy jednak uważać tego za pociechę. Neandertalczycy nie doprowadzili do katastrofy klimatycznej.

03 kwietnia 2021

Bażant

Chodząc po wiejskiej drodze, natknęłam się na kuraka (bażanta). No to go śledzę, bo nie wzięłam telefonu ni aparatu, a nie chciało mi się wracać, bo świetnie było go widać, a jak wrócę po sprzęt, to na pewno nawieje. Ale kręcił się za kępą trawy czy czego tam, to stwierdziłam "one goat's death" i idę po telefon. I oczywiście zdążył się do tego czasu oddalić w zagajnik. No to lezę w przyrodę, ale ten już zdążył odlecieć. Próbuję podstępu - wyszukuję na TyRuro nawoływanie bażanta, czekam wieki (czytaj: pół minuty), i null. Tylko kwoczka przemknęła w zaroślach, ale więcej się nie pojawiła. Więc zwinęłam się, bo w filmiku ostrzegali, że pianie bażanta może przywabić też lisa.

Najlepsze (i jedyne) ujęcie kuraka

"Czarne", Anna Kańtoch

Zaczynając książkę, myślałam, że moją największą zagwozdką będzie czy ktoś funkcjonujący w pierwszych trzech dekadach XX wieku mówiłby flirt...