25 marca 2026

5 urodziny bloga

Staram się nie zastanawiać nad upływem czasu, bo zaczyna do mnie docierać, że zaraz Dzień Sądu i będę mogła się ubiegać o Kartę Seniora 😵.

Przez te pięć lat zmieniałam koncept bloga zdaje się, że trzy razy? Nie startowałam z żadnym większym planem - a przynajmniej takim wartym zapamiętania - ale teraz skupiam się głównie na recenzjach, co będzie trwało przynajmniej przez następny rok, jak nie dwa. Okazjonalnie mogę wrzucać coś innego, jeśli nie dopadnie mnie burnout (przez który te złogi niedokończonych recek). Okazało się, że bez trybu przetrwania nie jestem w stanie zabrać się za nic.

Kulisy Obcy i Predator będą, dopóki nie wyczerpie mi się materiał.

💖STA-TYS-TY-KI!💖

wejść8758 razem, 1869 tego roku (~5 dziennie; ~156 miesięcznie)

najaktywniejszy miesiąc fazygrudzień (587 wejść)

najaktywniejszy dzień fazy: 9 grudnia (236 wejść)

najpopularniejsze posty fazy: recenzja Uderz w struny (15 wejść), recenzja Obcy. Wyjście z cienia (12 wejść), JCVD jako niedoszły Jungle Hunter (wejść)

postów193 (tej fazy: 23)

19 marca 2026

Titans - sezon 1 (2018)

Zajawka na DC rozpoczęta prawie rok temu nadal trwa, więc odgrzebuję demona z zadziwiająco niedalekiej przeszłości (pod względem zakończenia, bo startowali osiem lat temu. Groza). Taki ekwiwalent sytuacji, kiedy wchodzi się do pomieszczenia i zastaje trupa, który jeszcze chwilę temu był całkiem żywy. Dlatego nie lubię czasu.

Trochę weszłam w to w ciemno, trochę nie - TAK, bo kompletnie nie kojarzę backgroundu Starfire/Kory (jak: tamarański opiera się na kontekście jak post-protoindoeuropejskie? I dlaczego jest powiązany z sumeryjskim?), Beast Boya/Gara jeszcze mniej (dlatego gościnny występ Doom Patrolu mnie wynudził), a NIE, bo odchowywałam się na Teen Titans, więc trochę pamiętałam lore Raven, oraz BatFam to generalnie coś, w co jestem into it [tak, wiem, że ten polglish nie ma sensu].

Za Chiny Ludowe pojęcia, kto to Hawk i Dove.

Fabularnie retelling czwartego sezonu TT, czyli Raven jest McGuffinem okultystycznego końca świata i wraz z resztą ekipy (no, ¾ reszty, bo Cyborg był na licencji DCAU Snyderversum jakkolwiek to zwać) próbują nie dopuścić do samospełnienia się przepowiedni - dosłownie. Pobocznie Dick ma kryzys powołania po pożarciu się z Brucem (kanoniczne), zakończony sfajczeniem szpargałów po eksie (eks-alter ego, więc od końca siódmego odcinka do cliffhangera jest na interglacjale międzyalteregowym) i odcięciem prawie wszystkich powiązań z życiem przed failem wychowawczym Bruce'a, a Kory ma amnezję. I to generalnie wszystkie wątki, czyli nie trzeba jeszcze wyciągać z szafy Tablicy Spiskowej™.

Kanon w tym w miarę jest, że Dickowi porzucenie zielonych gatek zajęło do trzydziestki, tylko nie ten najnowszy, a starszy, do 1984 (Earth-Two/pre-Crisis); skąd też pochodzi współrobinowanie (o co teraz jest marudzenie w sprawie Tima i Damiana) [Nie wiem, jak post-Flashpoint/Prime Earth (bo namotali), ale w pre-Flashpoint/New Earth Dick zrezygnował z Robina na 19-kę - i tak, trzyma rekord, bo Tima wykopano z roli gdzieś koło pełnoletności (jego właśni scenarzyści tego nie wiedzą), zanim poszedł się samobiczować mianem Red Robin.]. Przy Jasonie startującym jako Robin w wieku licealnym może i sięgali do post-Flashpoint; co wiem na pewno, to to, że tutaj Batman zgarnął go trochę za późno - nastolatki są już trochę zbyt zryte, żeby przemontować im światopogląd, zwłaszcza z takim nauczycielem (jeśli przykład Dicka może coś powiedzieć o poziomie podejścia Bruce'a do wychowawstwa). Ale urocze, że halucynacja Gdzie Się Widzisz Za 5 Lat uwzględniła Jasona, skoro znali się z Dickiem dopiero z przed chwili i dzień - znak, że jednak uważa młodego za rodzinę?

[BTW Dicka - wersja z wkurwem na życie, zamiast Goody Two-Shoes, przeplatała się z tą drugą po obu stronach Flashpointu, tu po prostu poszli tropem edgy. Adrenalinoholizm pamiętam z New Earth (Dick nie zniósł najlepiej wysiudania z policji), a ta scena ze small talkiem w ósmym odcinku była smutna - kolo spindolił od Dicka jak typowy neurotypowy 😢. Przynajmniej pamiętali, że barwy występowe Graysonów miały być takie same, jak w kostiumie Robina (nawet, jeśli bardzo ciemne).]

Rudawy Jason też nie jest nowością, a wręcz powrotem do źródła pre-Crisisowego, gdzie brunetem był dopiero po farbowaniu (New Earth też coś napomykało, ale krótko przed swoim końcem już chyba nie do końca panowało nad rzeczywistością) [No i animowane Batman: Gotham by Gaslight, ale to nie kanon]. Nawet niektórzy fanartowcy to podłapali, w tym ten gość od "trollingowych concept artów" do Dynamic Duo (zgubiłam oryginalny post, ale kolo postował i na swoim instagramie).

W każdym razie showrunnerzy podłapali też kanoniczne [albo to fanon?] - na tyle, że kiedy raz Jason podawał się za Nightwinga (a ta maska niewiele ukrywa), przeszło (i to przy innych fryzurach) - podobieństwo niespokrewnionych Dicka i Jasona. Coś jak przy Davidzie Wenhamie i Seanie Beanie mających podobne nosy, w pewien sposób oba castingi mogły być zależne jeden od drugiego:

Dick (Brenton Thaiwates) po lewej, Jason (Curran Walters po prawej

Co do innych - przy Kory nie wiem, o co cho internetowi z jej garderobą i fryzurą, nie było tak źle, po prostu wyrazy uznania dla kaskaderki Anne Diop, że dała radę bić się w tej kiecce i na szpilkach. Gara i Raven dzielących sceny trochę trudno mi oglądać ze świadomością, że między aktorami była tak z dycha różnicy (co przy scenach, gdzie Gar wraca do ludzkiej postaci, przez realizm nie mając ciuchów... nie jest szczęśliwe); ogólnikowo do gościa nie mam się czego przyczepić, za to Raven... W TT ją UWIELBIAŁAM, tu podchodziłam z rezerwą, że showrunnerzy mogli ją modnie zbachorować - ale miło się zaskoczyłam, fajna dziewczyna.

Mały mindfuck co do bicia przez Raven na alarm (ostatnie odcinki) - rozumiem, że potrzebowała każdej pary rąk, ale Jasona? Bo kojarzyła, że siedzi w biznesie? Dick najwyraźniej za niego ręczył? Dzielili jedną scenę, podczas której w zasadzie nie gadali - odrobili to pozaekranowo, jak dorośli kazali siedzieć im na tyłkach? Jego też nawiedzała, żeby poszukał Hanka i Dawn? Bo wyglądało, jakby uderzała tylko do nich.

Powiedzmy, że było "w porządku", bo w niektórych momentach jakość CGI zachęcała mnie do przeproszenia Pająka Z Mielonki z ST3. Ogólnie render nie rzuca się w oczy, aż tu nagle: jebitnie cyfrowy tygrys, kruk (pożyczony siedem lat później przez drugi sezon Wednesday), nastolatek na drzewie, nawet, kurna, prześcieradło. Drugim ciosem w powagę okazał się aktor Trigona - jasne, grał też gdzie indziej, ale problem w tym, że najbardziej kojarzy się chyba z Castlem, więc dosłownie zakwiczałam się ze śmiechu.


Nowa tradycja:
odcinek 1
➡ śmieszne, kiedyś mi się śniło zagracone zaplecze wesołego miasteczka;
➡ w 2018 nadal używali papierowych akt?;
[Dick vs bubki] choreografia bezkontaktowa XD
➡ jeszcze ta krew nie zakrzepła? to już kilka godzin;
➡ gołębi instynkt magnetyczny ją prowadził XD
➡ skrót. uliczką. wcaaale nie podejrzane.
➡ o, fajny elektroniczny kawałek;
["wstydzę się powiedzieć, co było zamówieniem"] to ma być innuendo czy "ostatnio" rzuciła tamarańską potrawą?;
➡ "nic nie jest takie, jakie się wydaje", łuuuu!;
odcinek 2
➡ tak od razu do kastracji? kolo ma jeszcze 20 palców i paznokci;
➡ czy ta scena łóżkowa była ultrakonieczna?;
➡ dziećmi? wczesne dwudziestki byliście;
➡ przetłumaczyli "commitement issues" na "problemy z wiernością", no LOL;
odcinek 3
➡ jak działa ta jej ciemność, że w uliczce raz pomogła?;
➡ ale co wyroki Pana mają do tej sytuacji?;
["próbował... nieważne. Tak naprawdę nie chciał mi pomóc"] to zabrzmiało tak dwuznacznie... 😬
➡ zakonnica jest podejrzana. (pięć minut później) whooops;
➡ dlaczego wyplastrowali ścianę dokładnie tym samym zdjęciem?;
➡ odhaczali te odzywki zakonnicy w jakimś bingo?;
odcinek 4
➡ nie dość, że najwyraźniej kłusownicy, to jeszcze pijani śmieciarze;
➡ cień do oczu jeszcze jej się nie zmazał?;
➡ kiedy lekarz mówi "to dla twojego dobra" - będzie ch**owo;
➡ i tak oto zebrała się Drużyna Pierścienia;
odcinek 5
➡ facet żywi się wyłącznie omletami?;
➡ tell-not-show dla nieogarniających komiksów. i pozostałych 4 godzin;
[moce Dicka] ma kasę. i szkolenie od control freaka;
➡ poświęcił swoje Porsche z manitou!?
[18:26] w sumie grooming ma kilka definicji;
➡ lustro nie wyglądało na aż tak ciężkie, żeby se z nim nie poradziła - chciała towarzystwa? (ogółem scena ma mocny vibe sprawdzania, czy pod wyrem/w szafie nie ma straszydeł);
➡ słabe mają te głowy, oj słabe... (to chyba przez brak soli i cytryny);
[że wybuchające głowy będą na nią] sercam to, Kory XD
➡ mocne pierwsze wejście (and Dick's so offended XD);
odcinek 6
➡ toś się wysprzęglił z personaliów [wyjątkowo Jason, nie Dick];
➡ trochę się spodziewałam, że zostawi go na parkingu;
➡ apdejtem kostiumu następnego Robina będzie kask (wiem, jestem świnia XD);
➡ wszczepienie nadajnika na śpiocha - pokłosie przebrania na śpiocha;
➡ obraził barwy 💀;
➡ zaczniesz żałować tego nadajnika, jak gdzieś wsiąkniesz nieintencjonalnie;
➡ Jason zdrowszy? że niby na umyśle? oj, zdziwisz się;
➡ poprzedni plan zakładał związanie tej kuli u nogi [Jasona] w jakimś skarbcu czy czymś, teraz muszę go zabrać, bo mu z wami nie ufam;
➡ ostatnio coraz więcej osób wie, kim jesteś, złotko [standardowo - Dick];
➡ te maski pooparzeniowe wyglądają gorzej niż same oparzenia;
➡ Batman sam się czasem tłucze z psiarnią, więc twój argument jest inwalidą;
➡ wiem, że młody już jest rąbnięty, ale wyciągnij go z tego wicked cycle of abuse, zanim to się skończy tragedią;
➡ czemu takiś zaskoczony, jakby ci młody jak chłop krowie na rowie nie wyjaśnił swojego stosunku do policji? bystry detektyw;
➡ ostatnio jak spotkałam się z takim tekstem ["chcę gadać tylko z X"] (w jeszcze niewydanej książce kumpeli), stanęło na porwaniu pertraktatorki;
odcinek 7
➡ specjalnie zostawiłeś mu to szkło, czy jak, Dick?;
➡ przy szklanych ścianach nie musiał aż wchodzić do pokoju;
➡ jak na "barwy ściągające ogień" są strasznie przytłumione;
➡ przeraźliwie wyraźne to znamię;
➡ teraz jej uwierzyłaś? bo twierdzi, że ma kruka całe życie? kto to konstruował?;
➡ oby na planie miał jakieś gatki;
➡ a to nie ognioodporny kostium? a przynajmniej kevlar i metal? zjara się gorzej niż szpital;
odcinek 8
➡ mikroplastik w żarciu let's gooo!
➡ nieszczególny ten dobór koloru szklanek;
➡ Drużyna Pierścienia się rozdziela XD
➡ jak oni nie umieją w animację skaczących ludzi XD
➡ plecak Rachel ma prawo przy niej być po tylu przenosinach?;
odcinek 9
➡ BARDZO szybko się zorientował. niepokojąco szybko 😨;
➡ dramatyzm rozjechania ukochanych zepsuty przez CGI;
➡ fajnie urwana terapia. "życie jest niesprawiedliwe" więc kulaj się dalej, sieroto;
➡ 0.0 cóż, po paskudnych przeżyciach bliskość jest wskazana, ale to już ZA blisko. i zwykle się takiego czegoś żałuje;
➡ ...no właśnie;
odcinek 10
➡ właściwie gdzie Kory ma bagaż z tymi wszystkimi outfitami? chyba nie podróżowała z żadnym;
➡ mamusia naszprycowała zupę!;
➡ jak to koromysło znalazło się w hali? bez części tejże hali?;
➡ Tamaranie mają stylistykę jak z laser-tagu. albo Muzeum Bursztynu;
➡ no migocze, migocze, tylko on to widzi a wy dom?;
odcinek 11
[o wizjo-Jasonie] biedak, nie przyjął się jako zastępcza złota rybka 🕯️;
[o Brusie i pomocy Dickowi] jak ocalił? zakrył problem innym?;
["zła dzielnica" "każda dzielnica Gotham jest zła"] a nie "jedna z lepszych"?;
➡ "mogło być gorzej" to w przypadku Bruce'a baaardzo cienka linia, której facet używa jako skakanki;
➡ przekazy z body cams wieszczą zrzynkę z Aliens;
➡ co to za montaż "wskok w plecy Batmana" -> "wyskok z pleców Dicka"?
➡ cliffhanger w stylu "no teraz to musicie nam dać kasę na sezon drugi";
➡ postkredyt pod wpływem zimnego otwarcia Strendżer Fings?;

___________
poster: titans.fandom.com
kadr: © Warner Bros. Entertainment Inc

08 marca 2026

"Mexican Gothic", Silvia Moreno-Garcia

Obiecywali, że to dobra książka - ba, T. Kingfisher od Co porusza martwych obiecywała - ale nikt się nie zająknął, że jest przede wszystkim CIERPKA.

W celu zbadania, czemu jej kuzynka wysłała dziwny list, Noemí przenosi się z towarzyskiego Ciudad de México klasy wyższej do kostycznego dworu zmurszałej angielskiej arystokracji - tak szybko, że prawie nie czuć tego pierwszego. Serio, serio, gdyby nie trochę hiszpańskich i bazujących na nahuatl toponimów, równie dobrze akcja mogłaby toczyć się na kolejnym spłachetku Anglii. I to nie takim odwiedzanym przez pannę Marple, tylko najbardziej zawilgoconym, smętnym grajdole. Atmosfera jest wroga, sztywna i włazi pod skórę jak Mroczny Sekret™ lokalu - Noemí od pierwszego kopa czuje, czemu kuzynka odchodzi od zmysłów, zaś gospodarze tylko ją w tym upewniają.

Ah, gospodarze. Doyle'owie, w których wmężyła się kuzynka, ani trochę nie starają się rozwiać podejrzeń. Przytłaczający, odpychający, pasywno-agresywni i protekcjonalni, jasnowłosi i niebieskoocy, umniejszający wysłanniczce, jakby nawet sam Bóg Wszechmogący nie mógł ich dosięgnąć - bo nie może. Ich poziom neofobii jest tak silny, że niegdysiejszy blichtr dosłownie pleśnieje, a wynikający z tego skok na majątek rodu Noemí jak żywcem wyjęty z jeszcze zamierzchlejszej przeszłości, niż sama akcja. Tak intruzywni, że Noemí nawet czerwone flagi subtelne jak Chiny na otwarciach olimpijskich nie powstrzymują przed załatwieniem sprawy własnoręcznie, zamiast wzywać ojcowskie posiłki. Ale czy aby był wybór?

Noemí nie jest jakąś głupią, rozpuszczoną dziewuszką - idzie przez życie przebojem, ale nie boi się ubrudzić, by wleźć przysłowiowym oknem, gdy plombują drzwi przed jej nosem. W powinowatych zaś znajduje godnego przeciwnika, dysponującego taranem patriarchalnego wbijania szpileczek - do skutku, do dumy. Bo to, że Noemí cieszy się życiem, nie oznacza, że świat jest na to gotowy - to właśnie Noemí przekonuje ojca do podjęcia działań, bo jej kuzynka NIE JEST histeryczką, i cały czas nawiedza ją świadomość, że sama może zostać uznana za jedną. Nie zwalę tego na karb fiftisów, bo i dziś, siedemdziesiąt lat i kilka zmian obyczajów później, to wciąż problem. Jest ZBYT uniwersalny i obawiam się, że nawet za sto lat będzie uderzać zbyt blisko domu.

I nieprzypadkowo zaznaczyłam ubarwienie rodzinki - pan i władca na włościach ma eugenicznego świra (antropologia jest też wśród zainteresowań Noemí, jako strzelba Czechowa). Są jak ilustracja pod hasłem "złol", słowo daję - tylko najmłodszy jest lubialny.

Na poklask zasługują najdziwniejsze możliwe i niemożliwe scenariusze rodzące się w głowie coraz bardziej przytłoczonej Noemí oraz klimatyczne ostatnie chwile biednej Ruth. A te wizje żywego domu...

Jeśli za to do czegoś się przyczepić, to do dokładnych opisów garderoby Noemí, które nie mogły przestać mi się kojarzyć z opkami szatkowanymi na NAKW-ie (złote czasy...), do wątków okultystycznych i do strony 200, gdzie Francis - ten najmłodszy - znienacka zostaje nazwany "blondyn". Owszem, jest nim, ale nigdzie indziej w książce do identyfikacji nie służy kolor włosów.

Stranger Things - sezon 3 (2019)

Zwróćcie uwagę na symbolizm pieprzniętych na bok rowerów - oficjalnie puszczono poręcz  Jak głosi stare, ludowe przysłowie: żaden serial nie...