Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Park Jurajski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Park Jurajski. Pokaż wszystkie posty

24 lipca 2025

Jurassic World: Odrodzenie (2025)

Po pijanym tango Dominionu nie była to premiera, której oczekiwałam, zresztą słusznie - to nie tyle podskok, co trzymanie się tej samej poprzeczki (kompletnie nie ogarniam, czego to miałoby być "odrodzenie". Nowej trylogii? Sensu życia protagonistów?).

Na pewno nie jest to nowy start dla dinozaurów - dziewięć lat po opuszczeniu wyspy i pięć po ostatnim występie (niedaleka przyszłość, bo 2027) dotarło do nich, jak bardzo schrzaniony mamy klimat i mogą z grubsza funkcjonować tylko przy równiku. Szczęśliwie wyspa, na której jest już drugie utajnione i opuszczone labo we franczyzie, jest bliżej niego niż zwrotnika - dlatego to strefa zakazana dla ludzi, i dlatego dlatego Zła Firma odzyskuje hazard po trupach straczeńczych najemników.

Ale żeby to powstrzymało od rejsu, albo chociaż nakłoniło do refleksji po fakcie, ojca dwóm córkom? BWAHAHA!

Co nas prowadzi do konkluzji - bo spoilerem to żadnym - że nie trzeba przejmować się smarkażerią, zgodnie z prawami tej franczyzy mają plot armor grubszy niż "Newt" Jorden (podczas debiutu). Wątek tej rodziny nie miał sensu, ani się wiązał z misją protagonistów, ani nie tworzył jakiejś istotnej osi fabularnej, po prostu tam byli i plątali się dinozaurom pod nogami. Nawet sceny na stacji benzynowej i na rzece można by spokojnie oddać głównej obsadzie.

I - jasne, tato roku, zabierzmy stworzenie, o którego dobrobycie guano wiemy, z miejsca, w którym sobie radzi, w środowisko, które jest dla niego mordercze (jak wykładał chłop krowie na rowie NA SAMYM POCZĄTKU).

Postaci kasują Klisza Bingo jak raptory myśliwych InGenu, a scenariusz easter eggi z poprzednich odsłon - kuchnia z "jedynki", squot na wyspie z "dwójki", odławianie doświadczonych najemników z "trójki", chowanie się pod autem z biohazardem z "piątki" - biorąc oryginalnością z zaskoczenia: 
🦕 Doktorek okazał się umieć poruszać w terenie, a nie pipą zieleniejącą w suchym doku i potykającą się na pierwszym korzeniu w dżungli;
🦕 pierwszy raz od "trójki" darowano sobie Wielką Teropodzią Młóckę;
🦕 Dowódczyni to faktyczna, wzbudzająca sympatię silna kobieca postać.
Aż szkoda, że film musiał walnąć po oczach Matką Zmarłą Na To, Czemu Służą Pozyskiwane Składniki oraz Martwym Dzieckiem jako motywacją do niepatentowania leku i ratowania cywili - przecież Dowódczyni i Przewoźnik nie mogą być po prostu Przyzwoitymi Ludźmi, nie? 

Dinozaurów standardowo proporcjonalnie mało (i niestety bardzo wyraźnie w CGI), i poza tym nieszczęsnym distortusem rexem - wpływem Rancora, i chyba nieintencjonalnie Godzilli Emmericha (jedną z jego mutacji jest zmiana gabarytów na potrzeby ujęcia) - dowoziły:
🦕 aquilops jest nie tylko comic reliefem, ale i ciekawostką ewolucyjną - wczesnym kuzynem linii, która wykształciła protoceratopsy i ceratopsy właściwe. Prawda, że od razu sympatyczniejszy?;
🦕 wodne spinozaury! Labo zamknęli w 2010, czyli to wersja z po 2015 - czyżby frankensteini InGenu byli przewidujący? Dwugarbowy żagiel i wiosłowaty ogon to w miarę nowe wnioski rekonstrukcyjne. Tak czy inaczej - spinozaury to moje drugie ulubione dinozaury, więc tylko cieszyć oko, gdy jeden ujawnił się na przybrzeżnych skałach;
🦕 rzeczna ucieczka przed tyranozaurem w końcu na ekranie! Była legendarna już od pierwszej książki i spełniła oczekiwania (nawet, jeśli nad ludzkimi uczestnikami czuwała Producencka Siła Wyższa). Do tego tyranozaur pływał! Ktoś tu zerknął na Prehistoryczną Planetę;
🦕 kecalkoatl i lina - niby spodziewane, ale jak cieszy (nie dla zawartości liny)!;
🦕 najbardziej pokojowa scena w całym filmie - tytanozaury!;
🦕 niestety - znowu zero ichtiozaurów. RZĄDAM!

Nad tym wszystkim unoszą się dwa mindfuckowe pytania: 1) jakim cudem przepuścili do zakwarantowannowanego labo batonika (i jak właściciel snickersa zareaguje na tę przecudowną reklamę z papierka wywołującego awarię), oraz 2) co mezoamerykańskie ruiny wyprawiały w Ameryce POŁUDNIOWEJ? Atrakcja dla pracowników?

A zrujnowane labo wyglądało jak w Romulusie (ten film nie opuści mnie dłuuugo).


Jurassic World: Rebirth
reżyseria: Gareth Edwards
scenariusz: Michael Crichton (pomysł), David Koepp
wystąpili: Scarlett Johansson, Mahershala Ali, Jonathan Bailey, Rupert Friend
__________________
ilustracja: IMDb

08 września 2024

"Park Jurajski: Zaginiony Świat", Michael Crichton

Jako sequel Park Jurajski 2 wpada w casus Doktora Sna - nie jest tym samym, co filmowy Zaginiony Świat: Park Jurajski, bo pierwsza ekranizacja nadydźdała w fabule, więc papier i ekran to dwa alternatywne uniwersa (robię to porównanie, bo słyszałam, że multiwersum jest ostatnio modne). Z tym, że ta książka od połowy ma kompletnie inną fabułę - cały czas na wyspie, żadnego zżerania psów na przedmieściach.

Czytało mi się przez to przyjemniej, niż oglądało - książka zwraca uwagę na detale behawioralne, ekosystem, szczegóły biologii, i wreszcie na fizykę i technikę. To ostatnie powinno się spodobać zwłaszcza czytelnikom Felixa, Neta i Niki, dosłownie cały dialog - kilka stron! - schodzi na najskuteczniejszy sposób założenia tyranozaurzątku opatrunku, i samoistnego jego zdjęcia, szczęśliwości! Albo jak i czemu wybrano akurat te a nie inne materiały i rozwiązania w użytkowanym ekwipunku.

Crichton to już kolejny pisarz, u którego zauważyłam manię okraszania każdej postaci występującej w więcej niż dwóch scenach biografią edukacyjno-zawodową, a czasem i prywatną. Możliwe, że to taki zabieg literacki, ale czemu miałby służyć? Dodaniu głębi?

I znów nie widzę, czemu Crichton miałby nie umieć pisać postaci żeńskich. W pewnym momencie Sara Harding była o niebo przydatniejsza od męskiej części grupy (w tym zwłaszcza od naćpanego morfiną Malcolma). Wykoleił się dopiero przy Kelly, która poza jedną sceną była w zasadzie bezużyteczna, a jej zadania spokojnie możnaby poprzydzielać innym, zwłaszcza Arby'emu. Już wiadomo, czemu Spielberg i Koepp "zmergowali" tę dwójkę w Kelly Malcolm (która była w filmie jeszcze mniej przydatna). Jeśli już autor nie radził sobie z postaciami, to były to dziewczynki, nie dorosłe kobiety.

Na marginesie - książka pamięta o PTSD, jakiego powinno się spodziewać po parkowym wypadku Malcolma z tyranozaurami. Raz, ale pamięta.

18 lipca 2024

"Park Jurajski", Michael Crichton

Klasyka tu też wchodzi na tapetę (a przynajmniej coś starszego ode mnie)!

Ze względu na status Perły Kinematografii ekranizacja jako mniej udana od pierwowzoru jest trochę niepewnym piętnem - animatroniki! Studia Stana Winstona! A jednak znalazłoby się parę zgrzytów, choć głównie z punktu widzenia kogoś, kto chce doświadczyć czegoś więcej, niż odtwarzania w głowie filmu.

Akcja w książce jest - nawet krwawsza niż w filmie, z większym kill countem - ale i lokowanie ekologii (przy jednoczesnym traktowaniu sklonowanych quasi-dinozaurów jako obiektów do zniszczenia, nad czym już dywagacji moralnych specjalnie nie robią). W końcu to eko-thriller, co nieśmiało próbuje przypomnieć nowsza trylogia filmowa. Mamy więc masę a masę rozważań o ludzkiej zuchwałości wobec natury, etyce bioinżynierii, czy gatunkach inwazyjnych. Było nawet miejsce na korpogadkę o konflikcie oczekiwania-rzeczywistość, przypominające podejście dzisiejszego przemysłu filmowego (zatoczyliśmy kooooło!), kiedy zachwycające dinozaury mają iść w odstawkę na rzecz tępszych i ślamazarniejszych "wersji", bo, cytuję niedokładnie, "zwiedzający nie przywykli, że zwierzęta są takie szybkie". Śmieszne, że faktyczny trend pokazuje odwrotny kierunek ("We need more teeth!").

Kolejną przewagą książki są naukowe ciekawostki i MacGyvering, trochę jak u Kosika, oraz więcej dinozaurów - jak to kiedyś ujęto w posłowie do Aliena (też Vesper!), pisarz to ma klawe życie, bo może napisać wszystko, a filmowców ogranicza budżet, fizyka i czas. Są pewne różnice względem wyglądu - dilofozaury w końcu są większe - i jest więcej gatunków, w tym otnielia, od 2018 nanosaurus, mało widowiskowa, ale w książce skakała, co wyglądałoby ciekawie nawet przy topowym CGI wczesnych najntisów.

Co film tylko muska, to skrajna głupota właściciela i obsługi parku, podejście typu "jak się do tej pory nie sypnęło, to już nie sypnie", oraz "wróżka machnie różdżką i to rozwiąże". Myśleliście, że Hammond w filmie nie widział poza pierwszy plan? Jego pierwowzór otwarcie zbywał każdego, kto wiedział cokolwiek przydatnego, z biegiem akcji i postępem katastrofy coraz bardziej agresywnie, zaczynając od czegoś tak banalnego jak zabezpieczenia wybiegów, a kończąc na podejrzanie znikających sygnałach "atrakcji" (pamiętacie kompsognaty na plaży z drugiego filmu? Wzięli to z otwarcia tej książki) i wadliwym systemie wydawania karmy, o którym wszyscy wiedzieli, że glitchuje, a kiedy już się wszystko pokomplikowało, kompletny brak zrozumienia, jak bardzo złożony jest problem. Jeśli boli was głowa od polskiej polityki, głupota zarządu parku to właśnie podobny poziom.

Co wyszło lepiej w filmie, to postarzenie Lex, która w książce była najbardziej wkurzającą postacią po jej dziadku. Pisałam to przy Babadooku, nie wiem, czy takie zachowanie jest typowe w tym wieku, ale mała wywoływała we mnie chęć wysłania jej na karny jeżyk. Kiedyś słyszałam, że Crichton kiepsko pisze postaci kobiece (seksistowsko? Nie pamiętam dokładnego określenia), ale tego nie widzę, bo Ellie daje radę jak w wersji Laury Dern.

09 czerwca 2023

Park Jurajski - 30 lat

Pytanie, jak bardzo wyczulony na ruch był ten wzrok? (Tia, nieścisłości naukowe serii nadal w toku, ale na T. rexy sobie poczekacie. Studia wciągają.)

Tak, Richard Attenborough to brat tego przyrodnika.

Kierunek paleontologia przeżył inwazję po filmie i książce.

Wszystkie gadżety ze sklepiku z pamiątkami to rzeczywiste gadżety reklamowe.

Niestety nie nakręcili sceny tłumaczącej, czemu dzieciak kręcił się po terenie wykopalisk, a była w planie. Otóż ze względów ograniczeń finansowych (pieniądze tylko na jeden sezon, przy potrzebnych czterech), Grant i Suttler muszą korzystać z  pomocy wolontariuszy, a jednym ze sposobów zwabienia ich było zezwolenie na przytarganie ze sobą potomstwa, jako coś a la wakacje. W tej samej scenie wyjawiają się powody do niechęci Granta wobec dzieci - biegają bez opieki, i jedno z nich uszkodziło wykop.

Podczas kręcenia na Hawajach uderzył huragan Iniki (BTW udało się to nakręcić). Attenborough jako jedyny nie dał faka i przespał cały armagedon. Jego sekret? Przeżycie bombardowania Londynu pięćdziesiąt lat wcześniej.

Gdybyście się kiedyś zastanawiali, dlaczego w "jurajskim" parku są głównie kredowe dinozaury, włącznie z okładką - taki projekt najlepiej wyglądał.

Casting na Lex wymagał wrzeszczenia przed kamerą. Później Spielberg przeglądał wszystkie kasety w swoim domu. Ta Ariany Richards była jedyną, która obudziła drzemiącą w salonie panią Spielberg, która uznała, że coś się stało któremuś z dzieci.

Richards wybrała się pierwszego lata po zdjęciach jako ochotniczka na wykopaliska w Montanie, prowadzone przez samego Jacka Hornera, pierwowzór Granta i konsultanta naukowego filmu.

Słyszeliście kiedyś o "Obcych z dinozaurami"? James Cameron sam chciał uniknąć tego efektu, i zrezygnował z reżyserii. A mogliśmy mieć Schwarzeneggera jako Granta, Billa Paxtona jako Malcolma (czy to by oznaczało, że byłby jedynym człowiekiem sponiewieranym przez ksenomorfa, Predatora, Terminatora I DINOZAURA?), oraz Charltona Hestona jako Hammonda. Prawdopodobny angaż na Ellie Sattler nieznany, ale pewnie dostałaby go Jenette Goldstein, albo Linda Hamilton.

Podobno Spielberg dubbingował ryki tyranozaura, doprowadzając aktorów do łez ze śmiechu.

Tak się złożyło, że tuż przed premierą odkryto utahraptora, dokładnie tych samych rozmiarów co "welociraptory". Stan Winston zażartował: "Zrobiliśmy to, wtedy oni to odkryli".

Scena z chłodnią powstała w urodziny Josepha Mazzello. Przy jednym ujęciu kukła raptora na kółkach uderzyła go pazurem w głowę. Gdy już się pozbierał z podłogi, ekipa zaśpiewała mu "Happy Birthday".

Atak raptorów w pomieszczeniu technicznym był dla Laury Dern trochę zbyt realny.

Strzelba Muldoona to Franchi SPAS 12, jedna z najbardziej typowych dla filmów przez ładny wygląd. Spielberg zatrzymał ją po zdjęciach.

"Automatyczne" samochody były prowadzone z bagażników pod plandekami, przy pomocy małych ekranów przekazujących obraz z kamerek, przy desce rozdzielczej i na przednim zderzaku. Niezbyt ukryto ten sprzęt.

Rysunki w przyczepie Granta i Sattler to najaktualniejsze na wczesne lata 90-te rekonstrukcje przeżyciowe raptorów, autorstwa paleoartysty Gregory'ego Paula, którego Predatory Dinosaurs of the World służyły Crichtonowi przy pisaniu książki.

Storyboardy zrobili wcześniej niż scenariusz.

Na filmiku edukacyjnym przez ekran leci kwas nukleinowy, nie dinozaurzy, ale i nie randomowy - oto pierwszy kompletny fragment DNA, jaki udało się odczytać, kodowanie enzymu przeciwwirusowego bakterii E. coli.

Jack Horner uważał, że dromeozaurydy powinny mieć pióra, ale Spielberg uparł się, że nikogo tak nie przestraszą.

Dominikański bursztyn ma od 10 do 30 milionów lat. A komar to przedstawiciel jedynej rodziny pijącej nektar, nie krew. Mioceński Ogród Botaniczny, oto co by otrzymali.

W pierwszej połowie wszystkie dinozaury poza brachiozaurem są poniżej postaci, w drugiej powyżej (poza dilofusiem). 

Luz, nikt nie rzucał na dach koziej nogi, to atrapa.

Rexy zareagowała na automatycznego forda tak agresywnie, bo przez lakier myślała, że to intruz. Brawo, parku.

Cztery lata później w Relikcie Jophery C. Brown też grał pierwszą ofiarę on-screen, i to zabitą przez coś ze stajni Stana Winstona.

Ratunek przed raptorami powstał po tym, jak producenci uznali, że to Rexy jest największą bohaterką filmu.

Spojrzenie Rexy po połknięciu kozy to prztyczek do Rancora z Powrotu Jedi, bo Lucas i Spielberg to starzy znajomi.

Odchody triceratopsa były z błota, gliny, słomy, i pokryte miodem z papajami dla przyciągnięcia owadów, czyli nie śmierdziało pod niebiosa.

O dziwo najtrudniejszym efektem była woda wstrząsana stąpaniem Rexy. Udało się dopiero po umieszczeniu strun gitarowych pod deską rozdzielczą, żeby w nie tłuc poza kadrem.

Każdy aktor otrzymał model raptora; u Dern to nie był szczęśliwy pomysł, kiedy jej synek to zobaczył, darł się jak opętany. Dern uznała, że kiedyś na pewno się przyzwyczai (nie wiadomo, jak teraz).

Spielberg urwał się podczas postprodukcji na dwa tygodnie do Polski, żeby popracować nad Listą Schindlera

Jedyną osobą, która nie miała wrogiego spotkania z dinozaurami przez cały film, był Hammond. Ironia, bo w książce zabiły go prokompsognaty.

Na liście płac grają przez chwilę główny motyw Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia.

10 czerwca 2022

Jurassic World: Dominion (2022)

Zwycięstwo! Mieli normalne

Dominion miało być o naprawie błędów w tryptyku "konsekwencje zabawy w siłę wyższą", ale oglądając to, miałam raczej wrażenie, że to pierwsza część. W sumie logiczne, stare porzekadło mówi: naprawa trwa dłużej od niszczenia. A skala zniszczenia sugeruje, że będą się z tym cackać i następną trylogię (w zasadzie nic tam nie sugerowało, że to koniec imprezy). Handel "zmartwychwstałymi" gatunkami to nie jest coś, z czym da się uporać w nieco ponad sto sześćdziesiąt minut - czy tam kanonicznie w cztery lata - zwłaszcza, jak po ciemnej stronie mocy stoi kilka niezależnych firm bioinżynieryjnych. Tak jest, wrócił nieodzywający się od dawna BioSyn, którego widzowie mogą niezbyt kojarzyć, bo częściej o nim było w nowelizacjach, a Zaginiony Świat to pominął. A że to thriller ekologiczny, nawet ci, co nie znają oryginalnej trylogii, łatwo się połapią, że to właśnie korpo robi za szwarccharakter, nie handlarze.

APO thrillera ekologicznego to cieszę się, że zrezygnowano ze sklejania kolejnego mutanta na rzecz istniejących, acz podrasowanych dinozaurów, zwłaszcza giganotozaura (z O po N, gigantozaur to zauropod), niestety trochę mu zmarginalizowali rolę - szkoda zwłaszcza tego prologu z końca kredy, bo wtedy by było jaśniejsze, że jego starcie z klonem Rexy to jakby spotkanie w innym życiu - podobnie jak i Rexy, która pojawia się w dwóch-trzech scenach, nawet w Upadłym Królestwie dali jej więcej czasu antenowego, a z Blue to już w ogóle smutna sprawa. Innych dinozaurów nie było tam za wiele, a trailery sporo obiecywały po atrociraptorach.

W zamian - ludzie. Nowi, starzy, zwłaszcza "stara gwardia", którą fajnie było zobaczyć po latach, i reżyser ze scenarzystą też tak uznali, bo ta trójka właściwie zdominowała show. Kosztem reszty wątków, zwłaszcza dinozaurów, jakby nie mogli się zdecydować, co rozwinąć przez te dwie i pół godziny z hakiem, i wybrali bezpieczny, znany motyw. Co nie znaczy że się nie zastanawiałam przez cały pokaz, czy nie pozbędą się jakiejś rozpoznawalnej postaci.

I co to byłaby za część Parku Jurajskiego, gdyby nie wrzucili nowych dinozaurów? Poza giganotozaurem i atrociraptorami uświadczymy tu jeszcze (z tych łatwiej rozpoznawalnych) therizinozaura, kecalkoatla, pyroraptora oraz dimetrodony i lystrozaura, które nie były dinozaurami. Nie były nawet w tej samej gromadzie, bo to synapsydy, nie zauropsydy. I sporo ujęć było robionych animatronikami, co uważam za plus, bo nie lubię CGI. Nawet umiem rozpoznać, gdzie użyto robotów, i wyszło realniej.

A posty o zmianach w dinozaurach wprowadzonych na potrzeby serii są w trakcie. Będą na jesień lub zimę.


Jurassic World Dominion
Reżyseria: Colin Trevorrov
Występują: Chris Pratt, Bryce Dallas Howard, Sam Neill, Laura Dern, Jeff Goldblum, DeWanda Wise, B.D. Wong, Campbell Scott, Isabella Sermon
______________
źródło ilustracji: imdb.com

19 maja 2022

Zaginiony Świat: Park Jurajski - 25 lat

Ćwierćwieczy jeszcze parę będzie. '97 był popularny.

  • Akcja z San Diego miała się znaleźć w trzecim filmie, ale Spielberg przeniósł ją do tego, jak się połapał, że prawdopodobnie nie nakręci więcej części.
  • Studio obawiało się wypuścić film z tytułem li i jedynie Zaginiony świat, bo mogłoby się skojarzyć z książką sir Arthura Conana Doyle’a (słusznie, Crichton specjalnie do niej nawiązywał) i zgodzili się go zatwierdzić dopiero po dodaniu nazwy serii. Inaczej wyszłoby jako Zaginiona wyspa.
  • Pomyłka Rolanda odnośnie samca tyranozaura jako większego wynika najpewniej z jego fachu – jako koleś polujący na duże ssaki mógł przegapić, że u gadów to jednak wygląda inaczej.
  • Statek wiozący Bucka nazywa się po statku wiozącym King Konga (to nie jest pierwsze nawiązanie do tego filmu we franczyzie – Spielberg go uwielbiał).
  • Isla Sorna to po hiszpańsku Wyspa Ironii/Sarkazmu.
  • Stegozaur został dosłownie „wyproszony” w tysiącach listów, w tym od dzieci rozczarowanych jego brakiem w poprzednim filmie. Artysta konceptualny Mak „Crash” McCreery też był zawiedziony pominięciem.
  • Alternatywny prolog zakładał wyłowienie przez japońskich rybaków zwłok parazaurolofa. Ostatecznie model skończył w gnieździe tyranozaurów.
  • Strzelba Rolanda Tambo pochodzi z prywatnej kolekcji Spielberga. Nie była prawie nigdy używana, bo odrzut uszkadzał ramię.
  • Nie ma takiego gatunku Compsognatus triassicus. Jest Procompsognatus triassicus, oraz rodzaj Compsognatus. Nie wiadomo, czy to błąd dra Burke’a, czy scenarzystów (może i w kanonie coś takiego jest), ale stworzenia z filmu to według konsultanta naukowego kompsognaty.
  • Muchy przy gnieździe tyranozaurów dodano komputerowo, więc Pete Postlethwaite był zdziwiony, czemu on i Harvey Jason muszą machać rękami. Spielberg stwierdził potem, że to jeden z najlepszych aktorów świata.
  • Dla odróżnienia od partnerki Buck miał być zielony, ale przez ciemny obraz trzeba mu było dodać blizny na pysku.
  • Z tego powodu ubarwienie małego rexa (ksywka przyjęła mu się jako Baby, sugerowano też Fawn) można uznać za oznakę, że to chłopczyk.
  • Dymorficzne barwy miały też welociraptory – samice były bure, jak w pierwszym filmie, ale samce „tygrysie”. Czego i tak nie widać, bo ciemno (nadal jaśniej niż w AVPR).
  • Za te doznania wizualne możemy podziękować Januszowi Kamińskiemu, współpracującemu wcześniej ze Spielbergiem przy Liście Schindlera.
  • Dla słynnej sceny w trawie ośmioakrowy teren w kalifornijskim Newhall zaczęto przygotowywać już rok wcześniej. Specjalnie taka duża na potrzeby powtórek. Trawę ostatecznie zadeptano na początku listopada 1996.
  • Ulubionym dinozaurem Vanessy Lee Chester (Kelly) jest ten, którego defenestrowała – welociraptor.
  • Koleś zeżarty przez Bucka przy wypożyczalni filmów to scenarzysta tej części – David Koepp. Skredytowany został jako „Unlucky Bastard”.
  • A wiecie, że to Ludlow złamał małemu rexowi nogę? Po pijaku (proponuję szota za każde ujęcie, gdy facet trzyma flaszkę). Karma wraca, koleś.
  • Doktor Burke to parodia Roberta Bakkera – przeciwnika naukowego Jacka Hornera, z którym wzajemnie kasowali własne teorie o dinozaurach. Spielberg zgodził się wykończyć tę postać w ramach przysługi dla Hornera (czy tylko mnie to zdziebko niepokoi?). Nie wyszło – Bakker nie dość, że polubił tego prztyczka w nos, to jeszcze zaraz po obejrzeniu filmu wysłał do Hornera wiadomość „Widzisz? A mówiłem, że T. rex polował!”.
  • BTW – wąż, przez którego Burke spanikował, to niejadowity lancetogłów mleczny, acz trochę podobny do jadowitego węża koralowego.
  • Uciekający przez Buckiem Japończycy wrzeszczą „Opuściłem Japonię, żeby tego uniknąć!”.
  • Gdy mały tyranozaur morduje Ludlowa, jeśli się przysłuchać, jego tata burczy coś jak „That’s my boy”.
  • Julianne Moore przyjęła rolę, bo potrzebowała kasy na rozwód. I chciała pracować ze Spielbergiem.
  • Ukrycie się za wodospadem i „całus” tyranozaura to recykling z pierwszego filmu. Zmasowany atak kompsognatów też.
  • Wzmianka Malcolma o śmierci trzech osób na Isla Nublar nie jest bezsensowna – zgon technika pewnie zatuszowano, a Nedry'ego uznano za zaginionego.
  • Klif wybudowano na parkingu Universal Studios w Hollywood.
  • W książce były cearadaktyle, ale w filmie postawiono na pteranodony, bo były lepiej widoczne.
  • Niektórzy fani twierdzą, że Roland ostrzegł Sarah o krwi na ubraniu tylko dla formalności, a tak naprawdę liczył, że to ściągnie Bucka przed lufę.
  • Mobilne obserwatorium jest na wystawie muzeum Mercedes-Benz w Stuttgardzie.
  • W jednej ze scen w dżungli słychać kukaburę, czyli australijskiego ptaka.
  • David Koepp nazwał Rolanda po piosence Warrena Zevona, „Roland the Headless Thompson Gunner”, swojej ulubionej. Uznał, że śmiesznie też będzie nazwać jednego z jego rywali Van Owen, jak w piosence. Dodatkowo akcja tekstu dzieje się w Afryce, a tam też szalał nasz Wielki Biały Myśliwy.
  • Początkowo zamiast parazaurolofa, mieli łapać korytozaura (czy tam karnintozaura według scenarzystów), też hadrozaura.
  • Drugi raz SUV wpada na drzewo, a później z niego spada podwoziem do góry.
  • Jedyny film z franczyzy, kiedy widać więcej niż jednego tyranozaura (do 2022).
  • Przez ciemny obraz niektórzy myśleli, że to samiec raptora był górą podczas bójki, jednak po bliższych oględzinach widać, że wygrywa samica.
  • Buda była z balsy i aluminium, pies przeciągnął ją tylko kilka stóp.
  • Mindfuck części – jakim cudem Buck zżarł ludzi wewnątrz ciasnego kiosku, nie rozwalając go, i jak im się, do cholery, udało go zamknąć? (Zastanawiano się nad raptorami-gapowiczami, co rozwiązałoby pierwszą kwestię).
  • Po szwedzku „ingen” to „nikt”.
  • Rzucania kamieniami w kompsognaty i przeklinania nie było w skrypcie, ale reżyserowi się spodobało.
  • Jako że w poprzedniej książce Malcolm wykitował, w nowelizacji tej części Crichton podsumował to stwierdzeniem „Lekarze odwalili dobrą robotę”.
  • Z trzynastoma zgonami ma drugie miejsce w liczbie ofiar.
  • Jeśli uważniej przyjrzeć się scenie śmierci Eddiego, Doe nie zjada swojej części, żeby nakarmić syna.
  • Odmawiając zastrzelenia dinozaurów broniących potomstwa (stegozaurów), Eddie przepowiada swoją śmierć z paszczy rodziców broniących potomka (tyranozaurów).

04 lutego 2022

Dinozaury na zimowo

Zimowa Olimpiada i Jurassic World 3 to najgorętsze tematy roku (nie licząc Batmana, choć tego chyba na siłę podgrzewają), dlatego wspólna reklama była czymś równie niespodziewanym jak Hiszpańska Inkwizycja.

Z piętnastu dyscyplin wybrali trzy - producenci raczą wiedzieć, skąd akurat takie i tyle. Pewnie kasa.

# 1 - narciarka Mikaela Shiffrin i welociraptor Blue & Tyrannosaurus rex Rexy. Kinda nierealny, ze względu na obecność dwóch drapieżników, i to markowych.

# 2 - łyżwiarz figurowy Nathan Chen i Parasaurolophus walkeri. Zdecydowanie pozytywniejszy od poprzedniego. No i mój faworyt, od dziecka uwielbiam parazaury <3. 

# 3 - snowboardzista Shaun White i Brachiosaurus altithorax (?). Też niegroźny, co każe mi się zastanawiać, co mieli na myśli kreatorzy pierwszej reklamy.

Jeśli ktoś jeszcze nie załapał - w poprzednim odcinku dinozaury wróciły na dzielnię po 65 milionach lat, i teraz można je spotkać nawet w lodówce (gdy w grę wchodzą kompsognaty, to nie taki znowu żart). Premiera w Polsce jeszcze nie ustalona, ale obstawiam czerwiec tego roku i naiwnie liczę, że dystrybutorzy nie uznają widzów za głupków. Znowu.

24 kwietnia 2021

Mozazaur XXL

Niespodzianka, niespodzianka - twórcy Jurassic World podpaśli mozazaura. W sumie i tak wyszedł na tym lepiej, niż inni rezydenci zoo dla skamielin Frankensteina, przynajmniej go nie ogolili...

Filmowa "Mosy" (z Jurassic World 2), porównanie z przeciętnym człowiekiem

A tu wersja zgodna z nauką. Jak widać, żadna odmiana nie przekraczała 20 m

Istnieje tyle polskich opracowań o innych wpadkach serii, a ja nie będę gorsza i prędzej czy później też coś dodam. 
__________
źródła:
https://www.focus.pl/artykul/mozazaur-zyskal-slawe-dzieki-jurassic-world-naukowcy-sprawdzili-nie-byl-az-tak-wielki
ilustracje:
1) jurassicparkfandom.com
2) en.wikipedia.org

"Czarne", Anna Kańtoch

Zaczynając książkę, myślałam, że moją największą zagwozdką będzie czy ktoś funkcjonujący w pierwszych trzech dekadach XX wieku mówiłby flirt...