Jeśli nie macie pomysłu, na co stracić sto sześćdziesiąt minut życia, to służę pomocą.
Lepsze od filmu, nie ma drobnych pańć zajmujących kilkuosobowe szafy.
Jeśli nie macie pomysłu, na co stracić sto sześćdziesiąt minut życia, to służę pomocą.
Lepsze od filmu, nie ma drobnych pańć zajmujących kilkuosobowe szafy.
Ale nie życie, tylko zerodowane fragmenty gór, nie spadły, tylko zostały spłukane (deszczami), i dokładniej to z łańcuchów górskich.
Jak lubicie góry, to teraz polubicie je bardziej. Prekambryjskie supergóry potencjalnie mogły mieć udział w rozwoju wczesnych eukariotów - zawarte w niektórych skałach minerały po przeniesieniu do oceanów odżywiły pierwsze formy życia (już o tym wspominałam).
Dwie istotne fazy działy się w orosirze i ediakarze (2-1,8 miliardów oraz 650-500 milionów lat temu) - w pierwszej wyodrębniły się organizmy z jądrami komórkowymi, w drugiej duże (relatywnie) zwierzęta. Nakłada się to na powstanie dwóch superłańcuchów górskich - masywów wysokich jak Himalaje, ale długich na Eurazję po skosie (coś jak dystans Zakopiec - Hanoi), nawet osiem tysięcy kilosów, przedzielających młodociane superkontynenty - Nuny na terenach Ameryki Północnej, Europy i Syberii, oraz Transgondwany na Gondwanie.
Jednym z dowodów jest specyficzna luka między 1,7 miliarda a 750 milionów lat temu, "nudny miliard" bez postępów ewolucyjnych, być może z braku górskich minerałów.
Jako pierwsze science-fiction w dorobku wypadło bardzo dobrze, trzymała się braku standardowych elementów Riordanoversum - żadnych hintowych snów (specjalność szefa kuchni), ducha kapitana Nemo też się tu nie uświadczy, podobnie kapryśnych antropomorficznych personifikacji o dziwnym guście, albo stworzeń każących się zastanawiać nad kondycją wzroku starożytnych.
SF ma tu głównie postać altechu - znaczy alternatywnej technologii - wynalezionej przez kapitana Nemo, w tym inteligentnego statku Nautilusa; swoją drogą, bardzo fajna metoda komunikacji ze statkiem, przypominają mi się Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia. Opisy technologii nie wiem, na ile są zgodne z fizyką, ale wyglądały ciekawie.
Trochę mi zgrzyta ten zabieg z "najważniejszą osobą świata", ale Ana nie była szczęśliwie nadczłowiekiem (acz prefektowanie swojej klasie było temu bliskie; pytanie tylko, jak się tę rolę zdobywało. Jakieś głosowanie?). Reszta postaci OK, szczególnie podobała mi się Ester, pierwsza postać ASD w Riordanoversum; jako aspie uznaję ją za godnie oddaną.
Warsztat trzyma poziom standardowy dla autora. Zwroty akcji ciekawe. Dobre, nieprzeciągnięte zakończenie. Mam tylko małe ale co do niskiej śmiertelności "naekranowej", choć to tylko moja wyrobiona horrorami opinia.
500 milionów lat temu Panthalassę terroryzował Titanokorys gainesi. Przy połowie metra długości (większość ówczesnych skorupiaków nie przekraczała dziesięciu centymetrów), otworze gębowym pełnym ostrych zębów i pazurach był czymś w rodzaju T-rexa swoich czasów. Ale czy aby na pewno?
![]() |
| Spokojnie, to na pewno nie nasi przodkowie |
Titanokorys był radiodontem, które wymarły w dewonie, a ich szczególną cechę stanowiła wydłużona głowa. Badaczy szczególnie zaintrygował pancerz - sugerowałby, że istniało coś groźniejszego, przed czym titanokorys musiałby się chronić.
Skamieniałość wykopano na stanowisku Burgess w Parku Narodowym Kootenay w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie.
Najdawniej skamieniałe zwierzę liczyło 540 milionów lat. Nowy prawdopodobny rekordzista (badania trwają) jest aż o 350 milionów lat starszy.
"Szczęśliwiec" to gąbka odkryta w prowincji Terytoria Północno-Zachodnie. Jeśli teoria się potwierdzi, będzie to znaczny przełom w badaniu początków życia.
Na samą ewolucję gąbki są dość odporne - przez kilkaset milionów lat nie miały na nie wpływu znaczne zmiany klimatyczne czy wahania natlenienia.
Wydawałoby się, że do czasów masowych połowów na zupy z płetw rekiny miały się dobrze, c'nie? Otóż nic bardziej mylnego.
Dobrze to się miały przez 450 mln lat, licząc prawdopodobne prarekiny ordowickie i sylurskie (a więc dłużej od dinozaurów, drzew, trawy czy ssaków), przynajmniej na interglacjałach międzywymieraniowych - a przetrwały Wielką Piątkę (albo czwórkę, zależy od kwalifikacji gatunków).
Niepokojąco zrobiło się dopiero 19 mln lat temu - na pysk runęły wtedy liczba (90%) i różnorodność (70%) rekinów. Wprawdzie wiercono za osadami tylko na północy i południu Pacyfiku, ale do podobnych zdarzeń musiało dojść w całym oceanie, może nawet w innych wodach. Przyczyny nie są znane (poziom izotopów węgla i tlenu był tak przeciętny, że zmiany klimatyczne można pominąć). Badania trwają.
Zaczynając książkę, myślałam, że moją największą zagwozdką będzie czy ktoś funkcjonujący w pierwszych trzech dekadach XX wieku mówiłby flirt...