15 sierpnia 2026

Titans - sezon 3 (2021)

Kiedy wbijasz się w dyskusję na konwencie...

Jeśli pierwszy sezon był teaserem a drugi jeszcze w szoku, że zaistniał, ten już nauczył się chodzić. Na tyle, na ile można przy monstrum Frankensteina, jakim jest mitologia jednej z dwóch najprominentniejszych uniwersów komiksowych, ale doceńmy te starania - po 2016 rzadko który scenarzysta ze stajni DC wie, co robi.

Dlaczego jest nieźle? W końcu nie rozmydlili szwarccharaktera, przestali ciskać postaciami po całym kraju co dwie minuty (nadal jest więcej niż jedna lokacja, though) i wysiudali Dawn! Poważnie, po co taki czas antenowy dla totalnie nierozpoznawalnej postaci?

Ale nie uprzedzajmy faktów - Heroiczne Poświęcenie™ Donny najwyraźniej zmyło niedobre wrażenie po zeszłosezonowym wywiadzie, bo Tytani nadal funkcjonują (bez Niszowej Parki plączącej się cholera wie gdzie, w kostiumie i gatkach kolarskich; Rose pochłonęła czarna dziura developement hell, a Rachel najwyraźniej obowiązki szkolne aktorki). A że to DC, Dickowi daje w łeb tragedia rodzinna - otóż antytalencie komunikacyjne Bruce'a zderzyło się z niską samooceną Jasona i wypchnęło go w tor lotu łomu Jokera (tym razem bez bomby, magazynu i Etiopii); potem zapomniało wspomnieć o pogrzebie, więc Dick zjawia się o kilka godzin za późno, więc witają go Barbara Gordon niepotrzebująca tajnej tożsamości, żeby być super, chyba whisky i dossier stalkowanych dzieci camea potencjalnych Robinów Trzecich. Sromota wypędza patriarchę aktualnie dwuosobowego rodu... gdzieś, zostawiając najbardziej pojebane miasto USA na głowie znowu-jedynaka, który przewidywalnie zaczyna się miotać, jak tylko alarmuje go, że średnio rozgarnięty brat-denat nagle zafascynował się chemią wziewną; Avengers Titans Assemble, rujnujemy mienie Wayne'ów byciem smarkażerią. I oczywiście, że w tym momencie musiał zadebiutować Red Hood (w najmniejszym zaskoczeniu świata okazując się w końcu dobrze napisanym Jasonem - wkurwionym bardziej niż kot Schrödingera, choć nie musiał wydrapywać się ze skrzyni). Kilka akcji społecznego niepokoju później wchodzi najbardziej przekombinowane wzięcie zakładnika świata, bomba kardio i pa-pa, Hank [o co Jason był na niego taki cięty, nie wiadomo - o tego totolotka nastawienia po porwaniu przez Deathstroke'a?]. Jakoś w tym momencie zawiechy Kory robią się problematyczne dla otoczenia (zwłaszcza Gara - not for lack of his tryin') i dawaj wypad za miasto do dosłownej dziury w ziemi, gdzie upchnięto siostrę Kory, Blackfire. No to ją wygrzebują, co nie było trudne, bo pilnował jej tylko jeden jajogłowy, który nie dałby sobie rady nawet z chomikiem. Po wysłaniu Dawn "na wieś do kuzynów" Dick stawia sobie za cel powrócenie do bycia jedynakiem i odwala jeszcze większą pajacerkę - udowadniając bratu, że w tej rodzinie mistrz jest jeden - zgarniając Scarecrowa z suki więziennej na totalnym YOLO, żeby zrobić z niego przynętę w leśnej chacie, bo słusznie koncypuje, że prawdziwym mistrzem szachów milionwymiarowych jest Scarecrow. Plan się rypie przez tajniaczkę z ARGUS (🤷), po czym mamy dwuodcinkową przerwę w emisji, żeby wyjaśnić 1) jak Jason władował się w szambo i 2) czemu nagle dropi w fabule walnięta Brytyjka mordująca policjantów i chirurgów, z wątami do Barbary i Dicka. Wracając do brzegu: następuje bardzo skomplikowana akcja szukania Scarecrowa superkomputerem, która nie wypala, bo Scarecrow hakuje go zdjęciem Barbary dostarczonym przez Walniętą Brytyjkę (?), i symultanicznie druga, gdzie Siostry Tamaranki odwiedzają jednego z bossów, w których Jason rzucił odciętą głową, i ta wypala (a Kory wypala bossa). Trochę wybuchów i nagle bezpański Jason na withdrawalu ma Cóżem Uczynił!? moment i próbuje wrócić na to, co zostało z łona rodziny, ale Scarecrow hakuje supertajny radiowęzeł metodą stania tuż za ścianą i robi pułapkę na pułapkę, bo sam nie umie dobrać się do wodociągów i Kory musi mu wysadzić podłogę (po tym, jak typ woła "Nie trafisz, nie trafisz! A twoja matka to szynszyla."). Scarecrow wygrywa ten ruch tak bardzo, że znowu wciąga na pokład Jasona i robi z niego odwrotność kozła ofiarnego - że to on jest nową nadzieją Gotham, a nie Tytani, który wysadzili stację pomp na najbardziej sfejkowanym nagraniu świata. Dick jako mistrz PR-u prowadzi swoje owieczki na dobrowolny areszt, nie przewidując, że policja Gotham to poster boys korupcji i trzeba się rozdzielić po tym, jak Barbara ratuje wszystkim dupy, wypisując się wystrzałowo z burdelu. Dzięki temu dezabil Gara ma znowu okazję dzielić ekran z nadal na to za młodą Rachel, która wraca z wypadu edukacyjnego, bo W OSOBNYM ODCINKU: u Amazonek trwa któryś miesiąc (24-ty?) modłów nad zakonserwowaną jak Lenin Donną, Rachel dostaje kolejną zjebkę za próbę reanimacji i za karę lewituje kamienie z antycznej rzeźby nowoczesnej. Tymczasem Donna bynajmniej nie nudzi się jak mops, bo trzeba ratować ducha dzieciaka, który władował się w kłopoty z energiożernymi kanarami. Hank nudzi się jeszcze mniej, bo wynalazł z nicości (dosłownie) auto i bar. Po dyskusji, czy da się wrócić i że Jason jest jeszcze mniej do odratowania niż potrącona przez tira sarna (Hank najwyraźniej nie może przeboleć przetaplania przez zapyziały basen na waleta) staje na tym, że da się wrócić, więc ten most walą za sobą Donna z dzieciakiem, bo Hank znalazł zmarłego brata i zostali naparzać się z kanarami, bo nikt inny najwyraźniej na to nie wpadł (albo nie unikał wyssania przez kanarów na tyle długo, żeby o tym opowiedzieć). Wracając po przerwie: Donna ratuje Bruce'a przed odejściem z hukiem tam, skąd ona właśnie wróciła i utyka z dzieciakiem, próbując utrzymać go przy właśnie odzyskanym życiu, bo wkręcił się w hasło "każdy może być bohaterem". Kory partaczy tamarańską pierwszą pomoc, albo wręcz przeciwnie, pomaga Blackfire aż za dobrze, bo traci moce; samopas na mieście odkrywa nietolerancję białych wobec samotnej matki uciekającej przed reżimem w kraju pochodzenia, i po przyjęciu kulki za tężę, bo to ją halucynowała, odblokowuje wspomnienie genetyczne, że jej rodzice politycznie zdecydowali się ukraść moce jej siostrze i wmontować jej, więc teraz wszystko wróciło do normy. Rachel i Gar znajdują robiącą wodę z mózgu studnię wściekłości w korpo i wrzucają do niej Dicka, kiedy dopada go dzicz nie lubiąca słowa "uczciwy". Dick dostaje wycisk od manifestacji Scarecrowa, kostiumu Jokera i problemów rodzinnych, ale ratują go spacer po lesie z ojcem i dziecko z czerwonym balonikiem, które go nie pożera. Prawdziwy Scarecrow bezcześci Rezydencję Wayne'ów, BatJaskinię, patroszy sobie gębę (co mu pomaga na urodę) i wysadza kilka osób w centrum i w końcu przegrywa dzięki znajomości systemów bezpieczeństwa swojej kryjówki przez Dicka. Rachel, Siostry Tamaranki, Gar i Conner uznają, że po co zachowywać przywilej pokazywania śmierci faka dla społeczności w pelerynach i podarowują go ludowi, ciskając magiczną kałużą w chmurę burzową. Blackfire wybywa z planety (kiedy tylko będzie miała czym), ARGUS jeszcze nie zamierza się wynosić, za to Bruce wraca na ruiny i udaje mu się nie pogorszyć relacji z oboma synami (co jak na nich jest wielkim zwycięstwem), którzy też spieprzają z miasta - Dick po tym, jak Rachel wyrzyguje (tylko estetycznie) w Scarecrowa cały traumatyczny szajs z magicznej kałuży spod korpo, zostawiony po kąpielach Dicka i Jasona, którego się nałykała, żeby zadziałał ten numer z deszczem.

🙌LORE DUMP🙌
Tym razem samowolka wobec kanonu jest śmielsza - albo mogę to stwierdzić, bo Gotham akurat znam (-ish). Do czego mam pewność, to że dr Thompkins jest lekarką, no, fizyczną, a nie psychoterapeutką, a Oracle to nagle superkomputer!? Jak Pan Smith? [nie tylko TT zryło mi banię za oseska...] To zawsze była Barbara po uziemieniu na stałe (nie rozumiem tego ze zdjęciem jej z wózka po 2011), owszem, zwalczająca zbrodnię i odklejających się sojuszników za pośrednictwem komputera w wieży, ale nie pytając go jak pieprzony ChatGPT!

Za cholerę nie kojarzę białego chłopaczka, ale na pozostałą trójkę dzieci obserwowanych przez Batmana, WTF kanoniczna jest tylko Stephanie Brown (blondynka) - głównie Spoiler, Robin w zastępstwie za mającego kłopoty ze starym Tima Drake'a, później czasem Batgirl (III?) - technicznie Robin IV; Carrie Kelley to trochę inne unierwsum obłędu, a Duke Thomas był w tym ruchu młodzieżowym, We Are Robin, w arcu Robin Wars, zanim stanął na Signalu. Easter egga Cassandry Cain brak, bo marnują ją Ptaki Nocy, zresztą nigdy nie była Robinem (tylko Batgirl. II.). Damian Wayne najwyraźniej tu nie istnieje.

Jama Łazarza frapuje nawet kanon, bo raz może ożywiać zmarłych, innym razem tylko tych świeżych, jeszcze innym tylko leczy... ale zawsze użytkownik dostaje po niej kręćka (to miało jakąś nazwę, ale już jej nie pamiętam - Lazarus Madness? Pit Madness? Pit Fever?), i zdaje się, że im bardziej ktoś miał przesrane w życiu, tym gorszego. Tę wersję nie dość, że przemalowali - żeby to chociaż faktycznie była purpura, jak w tej piosence, a nie jakiś... blue jeans - to jeszcze jednego gościa wypluwa minuta osiem, drugiego trzyma, aż nie przebierze (nie wiadomo, skąd Jason nagle zyskał gatki. To taka... specjalna aura DC, nad którą lepiej się nie zastanawiać dla własnego zdrowia), a cywile to w ogóle świeży jak po solach trzeźwiących... Dodajmy grupkę całkiem żwawych Tytanów, stojących w magicznym deszczu bez absolutnie żadnych skutków. Siły sterujące Jamą to najwyraźniej te same, co sterujące Czarną Mazią w Prometeuszu - tu ożywi, tam krawaty wiąże, siam huknie chorwackie ballady...

Fun fact, że Dick kanonicznie faktycznie kojtnął chwilowo (przynajmniej przed 2016 [Rebirth]), a wspominam o tym, bo to pewnie stąd wzięli tę przekombinowaną cardio-bombę - choć przekombinowaną w inną stronę, bo w Forever Evil odliczało normalnie i rozbrajać dało się tylko po ustaniu tętna (co z Dickiem osiągnięto jakimiś prochami anestetycznymi... i restartem a la Mia Wallace), a tutaj odliczało tętno i do rozbrojenia znaleźli przydatność Connerowi.

Chyba wszyscy czekali, aż Jason ewoluuje z Robina w Red Hooda (co jest trochę, no, paskudnym życzeniem, biorąc pod uwagę środki do celu) i efekt jest... niecodzienny? Nie pamiętam dokładnie, jak to wyszło w oryginale, czy Joker to ukartował od początku do końca, czy wszystko po trumnie to "samo wyszło", ale generalnie Jason nie taplał się w magicznym Mountain Dew jako trup - cośtam z Superboyem Prime (...no se) go ożywiło, wygrzebał się z grobu i trafił w ręce Al Ghulów jako katatonik, a kąpiel mu po prostu... przywróciła świadomość. Czyli w sumie Jason robił za pionka (okazjonalnie), ale Talii Al Ghul. Na pewno kompletne pominięcie The Lost Days (znaczy - bez tych nieszczęsnych dwóch paneli) spotkało się z rozczarowaniem, bo nie dowiadujemy się absolutnie nic o filozofii i kodzie moralnym Jasona, ani o treningu. Z Under the Red Hood zostały jakieś popłuczyny, typu odkopywanie trumny i Duffle Bag Incident, bo normalnie wszystko kręciło się wokół gangów (zwłaszcza Czarnej Maski) i konfrontacji z Batmanem, Scarecrow nie był tam chyba nawet napomknięty. I Nightwing odgrywał w tym arcu dość tylnorzędową rolę (Robina III to w ogóle nie uwzględnili - tak, już wtedy rezydował, i to od kilku lat in universe). Mimo wszystko ta licentia poetica na tle reszty nie jest problemem, od kiedy scenarzyści wreszcie przestali latać jak beztwarzoczaszkowe kurczaki* i dali Curranowi Walterowi jakiś zrównoważony materiał do pracy - generalnie facet zagrał dobrze. I pamiętali o teatralności.

* Ten słynny bezgłowy kurczak, Mike, pożył jeszcze kilkanaście miesięcy, bo w realu nie był bez głowy - tylko bez dziobu, oczu i przodu puszki mózgowej, a tył mózgu wraz z pniem ocalały. Nie ma zdziwienia, że to wydarzyło się w USA?

Nie wybaczę nawet za słonia w karafce Tima Drake'a. Nie udało się absolutnie nic, już abstrahując od porzucenia A Lonely Place of Dying - zostawili wykoncypowanie że Dick to ex-Robin po sztuczce cyrkowej i władowanie się do Dworu Wayne'ów z "I know your dirty little secret" - czy tego backgroundu z rodzicami-restauratorami (a zwłaszcza ojcem-exgliniarzem), to Tim tylko z personaliów. Scenarzyści robili riserdż po AO3, czy ki diabeł? Podłapali zwroty-klucze, że stalker i fan Batmana i do roboty? Zabranie z równania Batmana było całkiem bez sensu, rozwój Tima był z nim ściśle powiązany. Odnoszę też wrażenie, że zabijanie Tima w nie-kanonicznych mediach to jakiś mus na check-liście - bo kanonicznie jako jedyny Robin nie kojtnął, ani pod tytułem, ani w ogóle (raz było blisko, ale... wysłało go w czasie? To było gdzieś po Robin Wars i zawierało wersję Tima z ponurej przyszłości); to z postrzałem w szyję opublikowali już dobry rok po zawinięciu postprodukcji sezonu, więc radosna twórczość.
koniec loredumpu

Na szczęście przełamali prawidłowość i zamiast trzech złoczyńców jest jeden - i wątek też jeden, za to dla równowagi bajecznie przekombinowany (potrzebowałam się wracać, żeby zrozumieć te napady na banki), jak na cholerę była Lady Vic? Na siatkówkę Barbary? Cały ten wątek superkomputera można by spokojnie wypirzyć przez okno, służył chyba wyłącznie dla nabijania wierszówki. I lokowania fajnego popisu detektywistyki Dicka po dźwiękach.

(W ogóle - zgadnijcie, skąd kojarzę Vic? Z Nightwinga przed 2011, jak była w portfelu Blockbustera - czyli przed Tym Strasznym Zeszytem 93.)

Przy czym ten złoczyńca sezonu, no owszem, utrzymał proch w użyciu skuteczniej niż Deathstroke, ale jako postać oj, słabiutko! Deathstroke, pomimo spłycenia, był straszny i niepokojący. Scarecrow był męczący (nawet nie starał się pobić Cilliana Murphy'ego, wiedział, że nie ma szans). To miało jakiś sens, zanim się wydał jako Władca Marionetek™, mógł tak usypiać podejrzenia, a tak na serio mamy uwierzyć, że takie ciepłe kluchy za wszystko odpowiadają? Facet głównie latał między błaznowaniem a "oj biedaku-robaku", charyzmy w tym jak u kolendry.

O ironio, nie umiem stwierdzić, na ile zgodne z charakterem było rzucenie wszystkiego w cholerę przez Bruce'a po złamaniu Najważniejszej Zasady i puszczenie z dymem chawiry z sobą w środku. Dramatyczne, jak to u gościa radzącego sobie z żałobą przez uliczne lucha libre, ale czy aż w takich rejonach? Zdjęcie go z fokusu (brak praw na Batmana?) trochę ciosem w banię. Samo ubicie Jokera to już temat dłuższych dyskusji gdzieś od '89, więc swoich trzech groszy nie dodam - za to pojednanie z finału, ah! Kojarzę tylko jedną interakcję Bruce'a i Jasona na poziomie (chyba nowsze numery Detective Comics), normalnie scenarzyści komiksowi bardzo nie lubią, żeby ci dwaj się dogadali, więc dziękujmy opatrzności za drobne łaski!

(Gdzieś [TVTropes o Teen Titans] czytałam, że Deathstroke to taki odpowiednik Batmana - nie wiem, czy showrunnerzy też na to wpadli, ale wyraźnie uznali, że skoro Deathstroke jest creepy... tu walną wcale-nie-podejrzaną chatę w lesie. Do szkolenia Robinów, ale ja NIENAWIDZĘ chat na odludziu, nawet, jeśli trening survivalowy jest logiczny (choć jego elementy już niekoniecznie).)

Żywego porno jako miejsca zwierzeń to się nie spodziewałam - nawet nie to, że nie wiedziałam o istnieniu takiej instytucji (ignorance is bliss), a efekt Twilight Zone potęguje, jakie to dobrze zgrane. Jedna z lepszych scen serialu.

Efekty komputerowe trzymają poziom (dna Bałtyku), przynajmniej oszczędzili Krypto.

Osobne miejsce w piekle jest zarezerwowane dla tłumacza, który przygotował tekst lektorowi - raz te superbohaterskie aliasy tłumaczyli, raz nie, zasada tym kierująca na zawsze pozostanie zagadką. I co to za zwrot, "po jabłkach"? Gdzie tak mówią? Ja znam "po ptakach", to jakiś regionalizm? Poznański?

Podobała mi się komenda/główna baza policji. Art deco, jeśli się nie mylę.

Kostiumografia zaliczyła mniej upadków, niż poprzednio, ale nie wzlotów, więc w sumie trzymają się standardu - Kory odfarbowały się włosy, Rachel w sumie też, ale jej miały prawo, bo na Themiskirze na pewno nie mają salonów fryzjerskich. Normalnie nieużywane escrimy Nightwinga lądują na łopatkach, na odcinku lędźwiowym widywałam tylko na niektórych fanartach. Strój Red Hooda to chyba miało być pogodzenie nowszej wersji (kaptur) ze z jakiegoś powodu przez wszystkich preferowanym zestawem kurtka+hełm (którego ja nie trawię; ten hełm przyprawia mnie o nerwicę) - okej, wporzo, tylko co się odwaliło z napierśnikiem!? I gdzie biały kosmyk, ja się pytam!?


TL;DR miałam ubaw.
odcinek 1
▶ czas na łom! jeeez 😧
▶ te escrimy coś w sobie mają;
▶ Bat-Sygnał nie wygląda zbyt naturalnie;
▶ pens i T. rex całkiem ciekawe jako hologramy;
[21:37] refleksja o wywabieniu krwi dopiero teraz?
▶ iiii znowu Dick przegapił pogrzeb brata;
▶ to ma być pokój Jasona? jakiś... ciemny i mało personalny;
▶ ledwie umiał czytać? ooookej, on tu siedział ze 3-4 lata, i niby nie nadrobił?
▶ CZEGO praca z Bruce'em miała go nauczyć? po traumie?
▶ "zasmuciła mnie śmierć Jasona" - kwas, tłumaczu;
["Używasz słowa wojna, żeby usprawiedliwić śmierć wszystkich, których straciliśmy"] zgodzę się z Barb;
▶ załadujmy nieznaną chemię do kieszeni! (tak, to o Dicku);
[Bruce o tych kilku interakcjach Dicka z Jasonem] "troszczył się" to trochę mocno powiedziane, ale w porównaniu...
odcinek 2
▶ duffel bag incident!
[Dawn spławia lanczem Hanka w szortach i wąsach] nie umawiam się z kolesiami w szortach i wąsach;
▶ dlaczego Spirit in the Sky!?
[książka jako podkładka pod talerz] Conner ciesz się, że że jesteś kuloodporny;
[Kory radząca się po znajomości psychiatry z Vegas] konsultacje terapeutyczne, chyba śnię!
▶ nadal doktor? nie powinni odebrać mu praktyki?
[Hank cykorzy, bo okazał się jeść karmę krypto] delikatesik 🙄
[Hank i Dawn kopalnią onelinerów do nokautowanych zbirów] po co ta gadka do ogłupiałych?
▶ "już miałem ci to napisać samolotem na niebie" XD
▶ akuracik część na oku (hełmu Red Hooda);
odcinek 3
▶ nie spompowali wody basenowej po zamknięciu?
[Jason przekombinował łapanie Hanka] wyrafinowana ta zemsta, ale za...?
[Hank ma realizację] JASNE, że to podstęp - wychowanek Batmana proszący o pomoc?
[Dawn do Dicka o priorytetyzowaniu] dla Dicka priorytet to raczej dosłowna rodzina, słońce;
[prawie-bzykanko] nie no, for real? chce jeszcze szybciej ka-bum?
▶ skoro gościa wyrzucił, to chyba był w budynku? może go poszukać? (detektyw Dick BTW);
odcinek 4
[Dawn wybywa] W KOŃCU!
["Deathstroke nas zranił, ale nie zmienił nas w morderców."] co Deathstroke ma do łapania Jasona po śmierci Hanka?
[Dick, że nie lubi latać] a, to dlatego przydzwonił ochroniarzowi na lotnisku! logiczne;
["Gdzie jest Alfred, kiedy go potrzebujemy?"] mam już dość Gara;
▶ zbiornik deprawacyjny robi też za schron, że niezniszczalny?
[zgarniamy Crane'a konwojentom] Dick Grayson wirtuozem dobrych decyzji, odcinek 2137;
[Dick nokautuje więziennych konwojentów bez kominiarki] rysopisik będzie, Dick;
▶ Gar się niby wszystkim zajmie? bez przesady, to smark;
[GCPD i monitorning] nie mówiłam, że brak kominiarki dziabnie cię w dupę, Dick?
▶ ON NADAL JEST GLINĄ!?
▶ chata w lesie, chata w lesie, chata w lesie!
▶ Rose gdzieś przepadła, BTW;
[Dick nie wiedział, co w lesie za dzieciaka czekało] a czekał CGI wilk;
[wilk siu na Dicka] pewnie się bał, stąd atak. tani chwyt, Bruce;
odcinek 5
▶ skąd ten koszmar z dostaniem postrzału? (kwasożłop z pierwszego sezonu?);
[skojarzenia na terapii: "mother?" "fucker"] naoglądał się Predatora?
▶ wsm lepiej, że San Fran kojarzy mu się z Rose, zamiast jej starym (na którego miał więcej materiału);
▶ a jednak Bruce próbował być ojcem... niezdarnie i na upartym materiale;
[landlord: "Tylko nie spal budynku, lowelasie."] to pierwsze skojarzenie? nie prochy albo morderstwo?
odcinek 6
["Welcome to Gotham. Now go the fuck home"] tablica wjazdowa spoko XD
[Gar wkurza się na samowolkę Dicka] łyknięcie kulki to nic, raz dał się zapuszkować za zlimowanie ochroniarza;
▶ jaki przypadek, że testowo trafiło na lokal Drake'ów;
odcinek 7
▶ za duża ufność, Jason, że [Crane] nie miałby naszprycować ci sztachy;
▶ Batkomputer nie jest w czymś najlepszy? hańba!
[matka Crane'a] toksyczne rodzicielstwo 3.0;
[Blackfire apdejtuje kostium] przynajmniej nie przebrała się "na Sailor Moon"... tak całkiem;
[Blackfire audiodeskrypcjonuje flirciarsko Connera] widzimy, co może, nie musiałaś mówić;
▶ naładował mu do inhalatora skopolaminy, że taki potulny?
odcinek 8
▶ odkrycie [że Tim rozgryzł Batmana i Robina] robiłoby większe wrażenie, gdyby to był 13-latek, jak w kanonie (może jestem zbiasowana);
▶ a, rybki będą sygnałem, że w wodzie jest strachowa toksyna? biedne 😟
[bzykanie na 14:45] ta scena była konieczna?
▶ skoro kończy się mu [Jasonowi] rezon, to można z nim pertraktować;
[Kory do Connera i Blackfire: "Sypiacie ze sobą?"] pytanie z czapy;
▶ tak się kończy dzielenie jogurtem :(
["Chcesz go wykończyć sam? W stylu Batmana."] "samotnie" jako "w stylu Batmana"... faktycznie dobry detektyw (z Tima);
▶ ...a Dick znowu halucynuje;
[Crane podsłuchał prywatną rozmowę Jasona i Dicka] superbezpieczny ten system głośnikowy;
[Tim dostaje kulkę] i dlatego stalking jest niebezpieczny dla stalkera;
▶ może się nie pomordowały w szale, ale biedne rybki 😥 (zmyło je z biurka; niezły red herring);
▶ ...i teraz ekipa remontowa gabinetu Barb będzie pracowała w upojnej woni gnijących w śmietniku rybek;
odcinek 9
▶ od miesięcy? Donna jest zabalsamowana? (IMO od co najmniej 24, yikes);
[Rachel podrosła] i dlatego angażowanie dzieci do roli dzieci to strzał w dziesiątkę;
▶ piosenka z "living" w tytule w zaświatach, niezły trolling, Hank (Livin' on a Prayer, jakby co);
[design Red Hooda] DEATHSTROKE'A? a jednak trauma siedzi;
[powrót do życia] w zasadzie wchodzi w grę, choć chyba po interwencji w świecie żywych (resuscytacja? Jama Łazarza?);
[Donna nie chce wracać do życia] booo szansa na znalezienie Gartha? (ktoś go jeszcze pamięta?);
▶ paleolityczny stos kamieni, który stoi niewzruszenie tysiące lat ale czasem się rozsypuje?
▶ mam wrażenie, że rezurekcja na haju to tylko dla Hanka długo wyczekiwana wymówka do skopania Jasona;
▶ oooo, błazenek! 🐠 (nazwijcie mnie ckliwą, ale podoba mi się ta anegdota);
["Nie myślałem o Graysonie"] wszyscy czasem myślimy o Graysonie, Hank;
odcinek 10
▶ spuszczenie agresywnej wody do oceanu na pewno nie wywoła katastrofy ekologicznej;
[Conner ogłusza typa palcem] cała siła w jednym paluszku XD
▶ e no, na razie [Dick] nie ma najgorszych pomysłów. o dziwo;
▶ dla Dicka za późno, misja (jakkolwiek ukierunkowana) go wciągnęła;
▶ bluzka Blackfire 🖤. nie jest to coś, co sama bym nosiła, ale jej bardzo pasuje;
▶ przyżeganie rany? tamarańska biologia?
▶ wsadź se ten palec, a nie do psa, pindo;
▶ za co aresztowali Barb? niesprowokowane postrzelenie funkcjonariusza?
▶ populacja 9-coś milionów? mówili o sześciu;
▶ Rachel nawet nie pyta o Jasona - już go skreśliła, czy nadal focha się o te krzyże?
[flashbacki Jasona] jak jest na Bruce'a wściekły, to po co wspomnienie z "dumny, synu"?
odcinek 11
▶ mógł zostawić brodę. powinien 🤢
▶ czy ja wiem, czy Jason "niewinny"? z dobrymi intencjami i nieukierunkowany, to owszem;
[Crane staje nad ledwo rozbudzonym Jasonem. Na łóżku.] Jezus Maria, złaź znad niego!
[w czym pojawił się Tim] ten płaszcz to nie-nie;
▶ skoro wraca się do ciał, to do czego miał wrócić Hank?
["Gotham kocha przypadki."] zwłaszcza te beznadziejne;
▶ z Brucem na pokładzie odkryliby tę Jamę pół sezonu temu;
▶ białasy bredzące o imigrantach to 🤬
▶ LOL, przyjęli ten hiperstalkerski fanon XD
["Nekromancja to nie promyczki i tęcze."] głupi tekst, Gar;
[po otruciu kryptonitem Connera i Krypto] i jak tu nie ufać Dickowi?
▶ sama przeciągnęła Kory do mieszkania? TO jest bohaterka!
▶ ...no to po tajnej tożsamości Red Hooda;
odcinek 12
[transport trupa] szczerze wątpię, żeby tyle nietoperzy zadziałało;
▶ Rachel skitrała gdzieś zapasowe spodnie czy kilka gacków przyniosło?
[broń Crane'a] to coś w rodzaju kusarigamy? metodą wsiocką;
▶ przynajmniej mogą namierzyć tego gościa z selfiaka i wybić mu zęby;
["Dick powiedział, że jesteśmy rodziną."] Dick nie jest zbyt ogarnięty rodzinnie. dwa lata i nadal nie otrząsnął się z Syndromu Nie-Jedynaka;
▶ czerwony balonik, SPIERDALAMY;
▶ Jama go przebrała!!!
▶ [35:27] ładne graffiti ze smokami;
▶ "tablica z wycinankami nie daje ci licencji na skakanie z budynków" XD
▶ "idiota, który zepsuł rudę, nie musi mi tłumaczyć, jak jej nie zepsuć" XD
odcinek 13
▶ [4:46] druga wzmianka o Royu Harperze na serię;
["ARGUS jest w Gotham?"] Batmana nie ma kilka dni i dosłownie WSZYSCY się spełzają;
▶ dlatego czerwony [przewód], że nikt nie przecina czerwonego, najciemniej pod latarnią, proste;
▶ powinni stać w ożywiająco-przedłużającej życie wodzie jako żywi?
▶ no ludzie, tak by wam zaszkodziło się uściskać? klepnąć w ramię? małe kroczki i powinniśmy się cieszyć, że w ogóle rozmawiają?
[Barb pyta Dicka, czy pogodził się z Jasonem] pogodzili się na tyle, na ile ta rodzina może. impotenci emocjonalni;
▶ cały szajs, który miały w głowach jego dwie główne ofiary. dobra zemsta, Dick. zdrowa dla Rachel;

____________
poster: titans.fandom.com

02 sierpnia 2026

"Czarne", Anna Kańtoch

Zaczynając książkę, myślałam, że moją największą zagwozdką będzie czy ktoś funkcjonujący w pierwszych trzech dekadach XX wieku mówiłby flirtować (tak - to zapożyczenie z francuskiego na przełomie wieków) i "freak show" (znowu tak, w Polsce też wtedy znali tę "rozrywkę", tylko, skoro istniał polski termin, po co angielski? Albo któryśtam zagraniczny akurat w modzie). Błąd początkującego.

Sytuacji nie ułatwia blurb - przyjazd aktorki Jadwigi Rathe do Czarnego wydarzył się raczej późno w fabule, od szpitala psychiatrycznego się zaczyna, a spirytyści... Powiedzmy, że właściwszy opis to "Po powrocie do Warszawy z sanatorium bohaterka zostaje wplątana przez Towarzystwo Spirytystyczne w amatorskie śledztwo w sprawie śmierci aktorki teatralnej" - żeby nie zdradzać za wiele.

Nic tu nie jest proste, z narratorką na czele - wiemy o niej wszystko poza imieniem, a później okazuje się, że trzeba w to wątpić. Samo "śledztwo", jak sugerowałoby lekkie oderwanie narratorki od rzeczywistości, przypomina przemieszanie wspomnień z wyobrażeniem ruchów aktorki - zwłaszcza, kiedy narratorka wraca do Czarnego (notabene faktycznej miejscowości). Ba, nawet wspomnienia są posklejane albo połatane.

Zakończenia albo nie ma, albo jest otwarte, co tutaj jest w zasadzie jednym i tym samym. Wydanie drugie Powergraphu, którym dysponuję, ostatnie rozdziały zrobiło w kontrze, więc interpretacje można opierać albo na całości, albo bez czarnych stron... co niczego nie ułatwia.

Bez czarnych stron powiedziałabym, że to albo 1) to całe śledztwo, w którym dowody, a raczej ich niepewność przez percepcję narratorki, wskazują, że być może nie było wcale żadnej Jadwigi Rathe, za to wątpliwość - 1914 czy 1935 - nabiera sensu; albo 2) rozliczenie się z dzieciństwem (i spojrzeniem z innej perspektywy na własną rodzinę), skończonym wraz z tragedią u przejścia w dorosłość, do czego zmusza narratorkę impuls.

Z czarnymi stronami... Oj, brachu. Czas miota macką do 1863, rozwiązania robią się dwa (albo i się nie robią - zgodnie z blurbowym "To co zdarzyło się raz, nie zdarzyło się nigdy"), Uroboros pożera własny ogon, niepotrzebnie biorę to na logikę.

W każdym razie lepiej to czytać, nie mając żadnych założeń.

Koniec końców jestem pewna dwóch rzeczy: że las coś mi przypomina i wkręciły się nieoczekiwane gatunki literackie, oraz że nazwy rozdziałów brzmiały jak notatki.

18 lipca 2026

Titans - sezon 2 (2019)

Przygód niewesołej gromadki (choć w materiale wyjściowym też wolą rozwiązywać problemy wrzaskami, kanapkami z piąchy i przemilczaniem) ciąg dalszy! Kolejny będzie szybciej, bo publikuję po kanonicznych datach.

Start to ostatnie dechy poprzedniego sezonu, przez co jest strasznie z dupy, bo załatwiają tego Szatana z Aliexpress w pół godziny i znowu See You Again. Całe napięcie nabudowane przed cliffhangerem psu w ryj. Albo bardzo wstydzili się efektu i odwlekali nieuniknione, albo zaklepywali drugi sezon.

Wdeptując w sam środek akcji - tamta promowana na siłę parka ptasich wrestlerów zgarnia zostawionego samopas w rezydencji Jasona (i nie, nadal nie wiadomo, po cholerę on był Rachel), bo reszta ekip starej i się formującej już jest na miejscu i wspólnie dziczeją w halunach, bo Lucyfer z TEMU potrzebuje zmiażdżyć córce serce (dosłownie), sprasować w kamień i wbić to serce biednej w czoło, przez co zaczęły fiksować jej moce - co kica po fabule, bo dwa razy Rachel się wypsnęła i zaatakowała kolegów (raz porządnie), i ożywiła gargulca, co to zmasakrował przychlastowatego ojca nowopoznanej w schronisku młodzieżowym koleżanki. No i wzięła i zabiła starego, wszyscy happy, Dick rozlicza się pokojowo z Brucem i zgarnia młodzież na drugi koniec kraju, bo nadal ma kryzys tożsamości (bycie nauczycielem nie jest tym powołaniem).

A potem jest reszta sezonu, która wygląda jak osobny sezon.

Timeskip: Hank i Dawn mają farmę, Donna i Kory szpiegują z vana, a Dick partaczy trenuje nową generację Tytanów w Jump City San Francisco, czego obiecał nie robić, bo poprzednia wersja skończyła się śmiercią niepowiązanego nieletniego, przez mniej godną fazę Dicka (co tenże postanowił przemilczeć), bo stary dzieciaka ustrzelił Gartha (który był całkiem miłym gościem i walczył hydrantem). I nagle nie ma farmy a trening zostaje zmacoszony, bo wyżej wymieniony stary - samiuśki DEATHSTROKE TERMINATOR - dowiaduje się o comebacku Tytanów dzięki pajacowaniu Jasona przed kamerą i nasyła na nich gościa, który kanonicznie był gwałcicielem (przed 2011, aktualnie nie wiem), a tu jest pacanem z obsesją na punkcie żarówek i fatalnymi manierami (przez które rzuciłabym picie, gdybym piła). Wysyła im też (Deathstroke znaczy) konia trojańskiego (Judas Contract?) w postaci swojej córki (nie JC), o czym trochę później i prawie wykańcza Jasona (tu trochę się pogubiłam, czemu jego, ale wyglądało na to, że to mógł być dowolny Tytan, a na pacana po prostu bęc), żeby dowalić emocjonalnie Dickowi (on tak lubi). I osiąga to rozbicie Tytanów, kiedy Dick wreszcie wysprzęgla się ze Strasznej Tajemnicy™, żeby ściągnąć z dachu wieżowca Jasona wpędzonego tam PTSD, załamaniem nerwowym i wyczarowanym z cylindra wkurwem reszty drużyny. I, jak to z kiszeniem ważnych informacji (ma to po mentorze, nie powiem), wybucha mu to w twarz (gongiem od Hanka) i wszyscy strzelają focha. Od tego momentu startuje Wielki Konkurs Kto-Upadł-Gorzej [wdech]: Donna zgarnia Rachel, ale gubi ją w taryfie i usiłuje złapać kogokolwiek, Rachel dołącza do mini-kolonii (nie wiem, jak to nazwać) nastoletnich uciekinierek, Kory dostaje od świata przypomnienie, że jest koronowaną głową i źle się dzieje na planecie tamarańskiej, więc w sumie głową potencjalnie do rozłączenia z ciałem, pozostawiony sam w domu z dwoma stworzeniami na poziomie emocjonalnym trzylatka Gar nie sprawdza się w roli Kevina i wraz z jednym z tych stworzeń (Connerem) wpada w łapy Cadmusa i Wściekłej Baby (drugie stworzenie, Krypto, gdzieś się posiewa), Jasona i Rose wywiewa na przeciwne wybrzeże i nie mają za wiele czasu antenowego, Hank i Dawn wracają na wiochę, tylko do lasu, bo farmy już nie ma, dochodzą do wniosku, że wątek ich związku jest bez sensu i Dawn wywala wszystko poza zdjęciem drużyny bez Gartha, a Hank wdaje się w walki kogutów w swoim superbohaterskim kostiumie Człowieka KFC, który sprzedaje na haju za kolejną porcję haju, ale i tak zwycięzcą jest Dick, który po dostaniu kopa od pani ex-Wilson w żałobie postanawia, że jeszcze "lepszym" pomysłem od przeprowadzki na Grenlandię będzie strzelenie w pysk mundurowego na lotnisku i zostanie zapuszkowanym na jakimś totalnie krzywym wypizdowie, gdzie jest wycieraczką (poza pomocą w jailbreaku imigrantom) i halucynuje Bruce'a [PFIUUU!]. Płeć piękna jednoczy się w jakimś barze na kółkach podsuniętym podprogowo, gdzie wbrew reklamie nie ma pączków z dżemem, Hank doczołguje się z rynsztoka, Dick w niejasny sposób ucieka z pierdla i po półtora sezonu zostaje w końcu Nightwingiem, a Gar i Conner kontrolowani przez Wściekłą Babę rozdupcają kawał festynu, ale sytuację ratują Tytani i Magia Przyjaźni™ Rachel (bez Rose, która zrobiła cameo by ubić starego i przejąć jego dybuka; Jason miał dość po ujawnieniu tego całego Judasza i wypisał się totalnie - chyba pierwszy raz oficjalnie zaadresowano te epickie problemy z zaufaniem, które powinien mieć). No i Donna umiera i We Are Family.

Tym razem moje ogarnięcie świata przedstawionego jest jeszcze bardziej wybiórcze, niż poprzednio - nie mam pojęcia, czym jest Cadmus...

LORE DUMP
...a Connera kojarzę li i jedynie z pierwszego sezonu Young Justice (które raczej nie jest dobrym miejscem na start z DC) plus mało radosnego posta na IG, i jak raz przydałaby się ekspozycja, czemu ma być klonem, skoro ma dwóch dawców jak standardowy organizm (to jak z Parkiem Jurajskim?). I jak mu zrobili tatuaż, igłą z kryptonitem?

Jericho to dla mnie pewna nowość (widziałam go raz, w arcu A Lonely Place of Dying), Rose faktycznie zbuntowała się przeciw ojcu dzięki interwencji Dicka (acz kanonicznie to BYŁA interwencja, a nie aura farming [nie znam tego zwrotu, LOL]), Donna przed 2011 mogła umrzeć, albo ja mogłam pomieszać rzeczywistości, o Tamaranie szkoda gadać, bo nie oglądałam tych odcinków TT uważnie.

Czyli jak zwykle moje kompetencje ograniczają się do okołobatmanich. W takim razie jasne, Dick nie skakał ze szczęścia na widok następcy i najlepszymi kumplami to raczej nie byli, i jego żadne podejście do problemów behawioralnych młodego to równia pochyła do Death in the Family, ale nie odwalał aż takiej partaniny! Jasne, miał zjazdy, ale żaden nie poskutkował czynną napaścią i zinstytucjonalizowaniem, podczas którego podopieczni zrobią ze swoich życiorysów większy burdel (metaforyczny) niż pod komendą Dicka (choć raz było blisko, przed 2011 za Blockbustera [nie chcecie znać szczegółów tego załamania, trust me]). Z innej beczki - wydaje mi się, że tutaj nie było za dużo współpracy Batmana i Supermana, skoro Dick wziął nowego alta nie z kryptońskiej legendy, tylko mitu z Corto Maltese.
(po loredumpie)

Zaangażowanie totalnie nierozpoznawalnego gościa jako Bruce'a Wayne'a to pewien poziom geniuszu - raz, że realnie miliarderzy są zwykle mniej charakterystyczni od aktorów, dwa, że dzięki temu Batmana trudniej połączyć z konkretną twarzą. Everyman Bruce Wayne agenda! (BTW - w pierwszej chwili myślałam, że to Alfred.)

Stosunek Rachel do Jasona zrobił się jeszcze mętniejszy, odkąd okazało się, że jednak nie szukała go w tym... wymiarze duchowym?, zadowalając się rzuceniem nazwiska niedoszłym niańkom. To miło, że go nie victimblamingowała za porwanie, choć wcześniej odbił sobie na niej pod wpływem Syndromu Jedynaka Niebędącego Dłużej Jedynakiem, tylko w takim razie skąd ta pewność, że to właśnie on zagraffitował jej pokój!? A banda doświadczonych dorosłych (zwłaszcza Hank, najzapalczywszy orator akcji ratunkowej, "wiedzący, jak to jest tkwić samemu z oprawcą"?) zgadza się z nią, radośnie merdając ogonkami. Nieee, zmieniam zdanie, TO jest najgłupszy plot hole międzyludzki - Deathstroke, Kurwa, Terminator, mistrz manipulacji, uwziął się na nich, a ci rzucają kośćmi, kręcą kołem fortuny i sprawcą jest koleś na stresie pourazowym (uznali, że w circa dobę zdołał wyprać mu mózg?).

Od kiedy Jason dostał się do czołówki, scenarzyści nie mogli się zdecydować, jaka to ma być postać - głównie się złości, czyli czerpanie z nowszych wersji, w drugiej kolejności odpowiada za najbardziej krindżowe teksty edycji, i jest jeszcze ta kwestia sympatii widowni po ucioraniu przez wrogów i sojuszników... która wyszła mu na dobre (szczęście w nieszczęściu postaci). Flashbacki z upadku i załamanie na dachu to chyba jego jedyne sceny, przy których scenarzyści się postarali, pierwsze są pomysłowe, drugie chwytliwe.

W przeciwieństwie do relacji Jasona i Rose, która opiera się na woli wielkiego Bo Tak - on najpierw, że "twardzielka", a kilka godzin później po spotkaniu na żywo "wykopmy", ona inicjalnie wykazuje zainteresowanie nim jak śledź sałatką, aż nagle wyjeżdża z tanecznym podrywem... Czemu wybrali swoje towarzystwo podczas grupowego pokazania Dickowi faka, nie wiadomo, co trochę psuje dalszy rozwój interakcji (który albo miał być retconem historii Jasona, bo po pierwszym sezonie w końcu scenarzyści rzucili okiem do komiksów, albo in-universe zaprezentować, że Dickowi nie za bardzo ufał z takimi detalami, a Rose już tak), który jest miejscami niezręczny, ale... stara się? (BTW - kanonicznie ich związek to też "diabli wiedzą".) Nie umiem nic powiedzieć o kanonicznej Rose, bo nawigowanie po komiksach to dokładanie do terapii, ale tutejsza wersja nie chwytała za serce.

Jako że w poprzednim sezonie nie było de facto antagonisty (no, poza ostatnim odcinkiem... i tą przewloką na premierowy 2-ki), w drugim rekompensują aż dwoma - i jest to przypadek "naprawdę, nie trzeba było". Deathstroke się broni, więc o nim później, za to Cadmus wygląda jak na jedną nogę (mogę być zbiasowana, bo nie znam tła). I ta Wściekła Baba™ Graves, z tylko dwoma dobrymi tekstami i frojdowską wymówką dupkowatymi najbliższymi. Jakoś poważniej ich brałam w Young Justice (może dzięki tej scenie z pobieraniem DNA do klonowania... od kilkunastoletnich dzieci [styczeń 2026 miesiącem "Ick!"]). Wisienką na torcie jest sterowanie szałem Gara kluczykiem samochodowym. Od, na oko, Audi. Nie ogarniam rekwizytorów, uznali, że skoro Liam Neeson mógł gadać przez damską golarkę...?

CGI znowu poziom "smoku, jesteś piękny!" - najwyraźniej postanowili wziąć sobie do serca motto serialu i zakryć śmieszkowy kasting czymś jeszcze memiczniejszym, bo nie wierzę, że czerwony krewniak tego wielkiego orka z Hobbita wydający odgłosy człapania w gumiakach miał być Tym Złym heroldowanym przed cliffhangerem. Krypto w locie i zielonemu tygrysowi daruję, szok minął w poprzednim sezonie.

Trzepnięcie w ucho kostiumografowi za tę gumową zgrozę, którą musiała nosić Dove (w pierwszym sezonie myślałam, że to komputerowe...) i za maskę Ravager, trzymającą się chyba tylko na modlitwę. Za to nie zauważyłam, żeby jej włosy wyglądały na sztuczne. Oraz - Nightwing, technicznie akrobata, mający na sobie tyle pancerza co BWP Borsuk (oj, ktoś nie lubił, że kolo normalnie lata w spandeksie (i chyba lekkim kevlarze?*)).

* Nightwing vol 2 ('96) zeszyt 71

Najciekawszy był odcinek piąty, bo miał dwie fajne piosenki i Deathstroke'a pozytywnego w byciu creepem.

Co może brzmieć oksymoronicznie, jeśli... nie wychowywało się na Teen Titans. I wróciło do niego po latach z olśnieniem "ach, to to było traumatyzujące" (i po odkryciu TVTropes - polecam, nic tak nie niszczy dzieciństwa i dorastania). O wersji komiksowej (pre-2011) dowiedziałam się raczej niedawno i z luźnych wzmianek, więc w sumie dobrze, że ten serial pominął Terrę. Już i tak miałam fleszbeki z Wietnamu, gdy typ dzielił tę samą przestrzeń z dzieciakiem (w sumie to w fazie prawnie liminalnej, ale się liczy).

Gdzieś się natknęłam, że "nigdy nie wiesz, którą wersję Slade'a Wilsona dostaniesz (bo to loteria)", a tu zaskoczka, bo lajtową. W medium, które ma R-kę. Dopóki nie spieprzyli finału dla Baby Z Pilotem Do Audi Garfield, Deathstroke był o niebo bardziej kompetentny od demoniszcza z fafdziesiątego kręgu piekieł w czajeniu się w mrocznych zakamarkach umysłu. Nie mówię, że Esai Morales to cudotwórca, ale kiedy scenariusz już dostarczył mu dobrej gliny, umiał z nią pracować - tryb zastraszania? Mógł sobie zostać w sferze small talku a i tak ugasił wyszczekanego smarka bez poczucia autorytetu. Nawet nie to, że młody ucichł, bo gościu akurat ostrzył miecz - zaczął, jak już był cicho, wystarczyły mu same przygotowania. Kozak. Trochę szkoda, że później już mieli problemy z utrzymaniem tego poziomu. Podziwiam też jego układ immunologiczny (nawet bez pokazu przyspieszonego leczenia), że bez strachu zżarł zasyfione krwią jabłko. Z podłogi w jakimś magazynie-torturowni. Jeszcze raz - kozak.


Tradycja!
odcinek 1
▶ czyli nie szukała go sama w astralu [Rachel Jasona];
▶ równie urocze, co smutne [zamiar Jasona w pilnowaniu pleców Dicka];
▶ żart uciekł przez tłumaczenie beauty jako laska;
▶ spoko, będziecie mieli Supermana light, ale za jakiś czas;
▶ skipnęli tę bójkę o zastępstwo o jednego Robina;
▶ Bruce też lubi(ł) wystrój a la Muzeum Bursztynu!
▶ kardiotomia Mola Ram!
▶ ciekawe, co CPS na ciągłe łapanie Teagan Croft za gardło?
▶ jak się Dawn przyfuksiło z lądowaniem na kanapie! 😃
[część mnie (Dicka) zostanie w rezydencji] w słoiku po ogórkach na strychu;
▶ kinda cringe prezentacja starej gwardii;
▶ i nie wyjaśniło się, po co Rachel był Jason;
odcinek 2
▶ i to jedyna wzmianka o Royu na serial;
▶ taaak, Ziemia JEST jak gimnazjum. dla specjalnych przypadków;
▶ fikołek dla rozpędu?
▶ przynajmniej [Rose] nadal ma ciuchy, w których straciła przytomność...
▶ ...i talent do wymyślenia głupiego eufemizmu za "szkółka dla młodych gniewnych";
▶ "może jej ideałem raju nie jest dzielenie łazienki z tobą" XD
▶ imaginujcie nastoletniego Dicka wczepionego w nogę Batmana i wrzeszczącego "nie zostawiaj mnie!";
▶ żabi soundtrack;
▶ i wspierają się! w narzekaniu na twoje ciasto kalafiorowe;
odcinek 3
▶ logiczne, że wychowanek Batmana skojarzył A-klasowca;
▶ taaa, miły pobyt w San Francisco 😕
▶ "pogodzi nas armia psychologów albo leki" XD
▶ jestem trochę mniej "nie stąd", a też nie kapuję [gwiazdki Miszlę];
▶ kiepskie ojcowskie figury to tu jak wpisowe;
▶ dodajmy, że nowego składu lepiej nie zostawiać samopas, a Jasona na pastwę silent treatment Bruce'a;
▶ daj mu kredyt, [Jason] to nastolatek...
odcinek 4
▶ bardzo naturalna poza do czytania;
▶ czemu tak dużo złoli ma tytuły naukowe?;
▶ zdecydowanie nie znają tu maksymy "jeśli kochasz, pozwól odejść";
▶ slo-mo wskazuje na tragedię za rogiem (rzeczywiście);
▶ wyzwól swojego wewnętrznego Batmana!
▶ ...co u Dicka oznacza trub obłudnej szui;
odcinek 5
▶ no to jeszcze 23 godziny 38 minut, a że [Jason] to dzieciak, nie dożyje;
▶ to raczej był krzyk dorosłego...
▶ TERAZ podłapali, żeby go nie zostawiać samopas?;
▶ Deathstroke sam z dzieckiem w jednym pokoju. Deathstroke sam z dzieckiem w jednym pokoju. Deathstroke sam z dzieckiem w jednym pokoju...
▶ "o kurwa" indeed - B, dlaczego wszczepiłeś to cholerstwo w UDO!?;
[Light kipnął] chyba wszyscy tego oczekiwali (+ muzyka to Burn It to the Ground Nickelback);
▶ ostatnio opuszczenie dzieciaków skończyło się zaginionym Jasonem, geniusze. może choć raz odpuścić ten Batmani szajs?;
▶ aaaw, przywiązałeś się!;
▶ dlaczego wszyscy trzymają buty na blacie kuchennym!?;
▶ wydostał się, nie będąc nieufnym dupkiem, a nie jak Batman. i tak, nie umie prosić o pomoc;
▶ mam na składance kawałek z listy płac (The Killing Moon, Echo & the Bunnymen);
odcinek 6
▶ wyobraźcie sobie wspaniałe słowa... i chemię;
▶ nie wierzę, że gość tak długo łaził bez gaci;
▶ "channel czy chardonnay?" XD
▶ "szukam już nowych ludzi, bo nie wszyscy z was wrócą" XD
▶ w tej chwili to ona [doktor] może chcieć się zrzygać na rauszu. ciekawość potem;
▶ enter Alien Ressurection;
▶ nie po imionach, Dick!
odcinek 7
▶ standardowa reakcja Dicka na stres - haluny;
["zdechł pies"] pierdol się, Graves;
▶ jeśli to podryw, za szybko idzie;
▶ w gadkę i charyzmę to ta wersja nie umie XD
▶ halun ma time of his life;
▶ jak szkolna potańcówka. na której żadne pewnie nie było;
▶ tja, to romans i za szybko idzie;
▶ ale by było, gdyby szampan był naszprycowany;
▶ może lepiej sprzątnąć zdjęcia, zanim ktoś niepowołany je znajdzie? co, Dick?;
odcinek 8
▶ kumple dawno po szkole, WCALE nie podejrzane;
▶ jabłko tak z ziemi, jeszcze uwalane krwią?
▶ jak ci dają piwo, to wiej;
▶ zatamuj to, ośle!;
▶ brak filtra [w informacjach] i pierwsza ręka tłumaczą stosunek Dicka do Bruce'a;
odcinek 9
▶ byłaby niezła scena, gdyby nie dobór piosenki;
▶ zostawisz ich tu samych? to się nie skończy dobrze (spoiler - tak będzie);
▶ 2-gi dzień i już się wypalił XD
▶ i co zrobią z tą miską płatków po ujęciu? na stół z przekąskami?;
▶ ona wygląda jak opętany gołąb;
▶ może wycieczkę na miasto trzeba było zacząć od wytłumaczenia, czym jest policja;
▶ kilka dni bez smyczy i już im odbija;
odcinek 10
▶ oj, Bruce się wkurwi za trafienie do systemu;
▶ psiarnia i ich kolesiostwo 🙄;
▶ a on sam nie był gliną? odszedł w międzyczasie?;
▶ nie odszedł. LOL;
▶ iiiii Rachel dała nogę. jeszcze niech tylko Jason i Rose znikną z radaru i możemy nazwać to dniem;
▶ tych gości może skrzywdzić, oni chcą skrzywdzić jego;
▶ wal w nią, to ona chce cię skrzywdzić!;
odcinek 11
▶ i udało jej się nie zarzygać włosów;
▶ znowu miota ich po całym kraju?;
▶ ...a poza tym moi synowie to emocjonalne łamagi, zwłaszcza starszy, i trzeba ich w relacjach uszczęśliwiać na siłę, bo sami na to nie wpadną;
▶ to był kluczyk od Opla?
odcinek 12
▶ scena wyrowa superkonieczna;
▶ no [DS] nie ma zbyt rodzicielskich uczuć po ostatniej porażce;
▶ nadal dziwię się, że kostium [Dicka jako Robina] nie był ognioodporny;
▶ zrozum go, to było ciężkie zerwanie [ze starym alter-ego];
odcinek 13
▶ technicznie to byli magdaleńczycy, neandertalczycy nie byli aż tak dokładni;
▶ teleportował się? helloł, montażysto?;
[Rachel leczy Kory] nie zamknęłaś jej w ranie pocisku?;
▶ ...szybko poszło. szkoda, nawet dziada lubiłam;
▶ nie mogę, po kolei na niego idą XD
▶ koszulka też jest kuloodporna?;
▶ moment, gdzie jest Krypto!?;
▶ ...a Jason na gigancie. Bruce ma go chociaż na oku? bez nadajnika?


______________
poster: titans.fandom.com

07 lipca 2026

Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy - sezon 2 (2025-2026)

2024 najwyraźniej umknął nie tylko mi, ale i producentom PJO - od poprzedniego sezonu dzielą go dwa lata. Niestety robi się to coraz bardziej widoczne wśród głównej obsady, która niedługo dołączy do najmłodszych ze Strendżer Fings i będą czekali na sweet sixteen, mając za sobą maturę (przynajmniej aktor od Grovera będzie we właściwym wieku Grovera, LOL). Do tego Walker Scobell wstrzelił się w growth spurt i luuudzie, ta różnica wzrostu między nim a Leah Savą Jeffries! (nie neguję wiarygodności - miałam w klasie gimnazjalnej kolegę ponad metr osiemdziesiąt).

Znowu mam wrażenie, że Riordan poprawia tu to, co przestało mu się podobać przez dwadzieścia lat, na przykład tę bezdomność w pudle po kartonie Tysona czy żeby syreny stały się użyteczne. Zmiany wątku, którego obawiałam się najbardziej po Meduzie w "jedynce", nie ogarniam - czemu nagle mizoandryczna Kirke i jej bezczłonkowa komuna stała się kołczką z syndromem porzucenia dla koedukacyjnej bandy? To ma coś wspólnego z polityką w Stanach, czy ki czort? Dołączenie brand new Rudej Alison też jest dla mnie zagadką logistyczną (coś, że element paranoi, bo stary znajomy może zmienić strony, ale czemu widz ma się przejąć jakąś stworzoną od zera laską? Nie lepiej zaadaptować kogoś rozpoznawalnego?). Doceniam za to bardziej ogarniętych Tysona i Polifema.

Czego nie rozumiem od książki, a zachowali, to 1) Tantal - z jakiej paki dowalać zagrożonej operacji kierownika, który zagrozi jeszcze bardziej? To zupełnie tak, jakby bogowie CHCIELI stracić jak najwięcej sił; 2) Czy to ja, czy jak na literaturę dla podrostków Riordan zaskakująco często sięga po śluby nieletnich? (enter ten mem z "gdybym dostawał dolara...").

Moce Percy'ego nadal randomowe - przypomnieli sobie o hydrokinezie raz, pod koniec czwartego odcinka (środek sezonu!), a potem wsiąkło; torpedowe pływanie najwyraźniej nadal do odblokowania, za to nawigację mieli na uwadze najwyraźniej przez istotność dla momentów fabularnych. BTW - nie poszłoby szybciej z leczeniem Percy'ego (po Wielkiej Bitwie Pod Sosną), gdyby ciepli go na plażę? Taka drobna myśl.

Lokowaniem tell-not-show tego sezonu został Tyson - przez dwa lata widzowie mieli prawo zapomnieć, co to "heros" (w książce też tak jest).

Zgodnie z obietnicą przyczepiam się do designu cyklopów. Nie Tysona, bo jako dziecko nie musiał mieć kłów, ale, kurde, Polifem? Sławne potworniszcze? Wprawdzie teoria, że cyklopy wymyślono na podstawie czaszek słoni karłowatych, nie ma odpowiednich czasokresowo dowodów (jak, no nie wiem, w jakimś traktacie opisano wykopaną na polu czaszkę, lub coś takiego), ale takie dwa ciosy wyglądałyby super.

To akurat młody słoń afrykański, z Għar Dalam na Malcie, na nie też musieli natrafiać (niestety nie mogę się dokopać do katalogu zbiorów muzealnych)
Palaeoloxodon falconeri, za którego biorą tego powyżej (tu egzemplarz z Regionalnego Muzeum Archeologicznego w Syrakuzach na Sycylii); też nie znalazłam katalogu

Jestem też rozczarowana brakiem mundurka więziennego u Tantala, typek wyglądał po prostu jak pierwszy lepszy starożytny. W kolorowych soczewkach (istnieją takie jasne oczy?). I ile mankamentów nie miałaby wersja filmowa (której nie ratuje nawet piękne lico Logana Lermana, no sory), Wyrocznię mieli ciekawszą - mumia miała być wysuszona na wiór, a nie soczysta jak Imhotep po kilku siłach życiowych 😆, jestem tu team ADI (film z testów). Kolejny punkt leci za brak przygnębiającego aflastonu "Księżniczki Andromedy" - tej rzeźby na dziobie, znaczy.

Wychodzą w sumie na zero, jeśli zsumować mieszanie się outfitów w wizjach empatycznych, najwyraźniej jedynopierścieniowe wpływy na wizualia świata czapeczki-niewidki, prezentowanie wizji tylko na ciemnych plamach lustra Kirke (acz same wizje już kiczowate) i okazjonalnie rzymską fryzurę Percy'ego.

Sarkofag Kronosa zbił mi ćwieka. Po telefonie [no, WhatsAppie] do specjalizującej się w antyku przyjaciółki okazuje się, że żaden typ stosowanej na terenie Hellady za jej świetności trumny nie był w takim frymuśnym kształcie. Czyli wpływy egipskie (trochę bez sensu czy dziwny przeskok rzymskiej wersji (bo nie wykluczam, że dla rzymskich odpowiedników niektóre rzeczy mogły wyglądać odrobinę inaczej)?) albo unowocześnienie. Z wpływami japońskimi, skoro kintsugi i ten cały symbolizm składania do kupy... choć mnie tam wyglądał jak żyłkowany marmur.


odcinek 1
🖵 duch Indiany Jonesa wiecznie żywy...
🖵 ależ się szkielecik zarąbiście trzyma. w tropikach;
🖵 [8:34] "trójząb" zrozumiałam jako "twój ząb";
🖵 ten odcień szminki...
🖵 [Graja, że z Percy'ego ciacho] możemy odpuścić sobie takie komentarze o nieletnich?
🖵 ["Czego się tu szwendacie?"] bo dopiero przybyliśmy i nie wiedzieliśmy o procedurze?
🖵 no nie nazwałabym pegaza w locie szczytem gracji;
🖵 a więc sosna to generalnie transmutowane zwłoki;
🖵 dlaczego Zeus polecił kanibala, który go wkurzył - się nie dowiemy;
🖵 [26:55-27:04] i potrzebował aż makiety do prezentacji;
🖵 [Tantal do Annabeth: "Chciałabyś coś dodać?"] cue Zabielski z Gier Małżeńskich ("No to już nie mam nic do dodania, brawo, popisałeś się");
🖵 [Percy: "Posejdon to nasz ojciec, ale..."] idąc tym tropem, są też braćmi ze Złotym Runem, najszybszym koniem świata i Pegazem, więc Percy has a point;
🖵 dojrzale złoszczą się o oszczędność na czarną godzinę (jak ta taryfa);
🖵 Walker Scobell ma trochę typ uśmiechu jak Heath Ledger;
odcinek 2
🖵 to Tantal zachomikował wszystkie obozowe drachmy czy nie chcą pożyczać?
🖵 powinni mieć komentatora, jak w quidditchu;
🖵 jedyny świat, gdzie "zasięgnąłem opinii driad" to valid source;
🖵 ["A jak się nazywa coś takiego, że ktoś wyrusza sam?"] to się nazywa "galopująca głupota";
🖵 [Annabeth nie jest szczera z Percym] najwyraźniej część o zdradzie przyjacielskiej (z przepowiedni do odzyskiwania Pioruna) zgubiła w translacji z gazowo-starogreckiego liczbę mnogą;
odcinek 3
🖵 można uszkodzić Wyrocznię bez konsekwencji?
🖵 rytm piosenki fa-tal-ny;
🖵 [około 13:00] synchron dubbingu się rozjeżdża;
🖵 mówka "ku pokrzepieniu serc" 🥴;
odcinek 4
🖵 prezentowanie słabych punktów to świetna strategia przy strateżce z kamuflażem, Clarisse;
🖵 [13:39] "runa" w starożytnej Grecji?
🖵 "sekta herosów" XD
🖵 [bransoletka Annabeth wraca na pokład] nawet ocean uważa, że trochę kiczowata błyskotka;
🖵 [27:42] ktoś coś je!!!
🖵 jest hydrokineza!
odcinek 5
🖵 ładna ta muszla z dewizką, może będzie istotna;
🖵 dziwnie wykrzywione lustro, żeby kamera się nie złapała;
🖵 [Clarisse, że Grover jest dziwny bo uczłowiecza drzewo] ty to chyba rzadko widujesz satyrów;
🖵 GDZIE SŁONIOWE KŁY!?
🖵 muszla z dewizką to strzelba Czechowa;
🖵 odpuścili Zemstę Królowej Anne, bo żaglówka jest prostsza w filmowaniu?
🖵 Percy ma spędzić pozostałe 3 odcinki w chitonie?
🖵 iii Percy znowu daje się związać na rzecz Annabeth;
🖵 Leah Sava Jeffries na serio jest taka niska, czy to ekipa tak dziwnie kadruje?
🖵 to coś znaczy, że [Annabeth] dźgnęła jako pierwszego nie-Percy'ego?
🖵 [Atena z odsieczą] to nadal część syreniej iluzji?
🖵 tjep, nadal. w końcu Atena już udowodniła sezon temu, gdzie ma córkę;
🖵 o, Percy się przebrał;
🖵 syreny są jednocelowe? fokusowo-celowe?
odcinek 6
🖵 porażenie bez osmaleń (jeśli to ono załatwiło wizjo-obozowiczów) - magia!
🖵 ["To on (Luke) zadzwonił"] 🤣;
🖵 *instant PTSD biskupińskie od owczych skór*;
🖵 jestem bardzo ciekawa współpracy dzieci i owiec na planie;
🖵 "wełniste myśli" to miała być jakaś dwuznaczność? (druga na sezon);
🖵 kadrowali ten głaz na następnego Czechowa? (jednak nie);
🖵 [Clarisse złapała spadającego Percy'ego] kuuurde, silna!
🖵 Runo z anielskiego włosia na choinkę;
🖵 dobra, wsm całkiem ładne;
odcinek 7
🖵 ojezu, w drzewie jest ludzka postać;
🖵 [laluś z "Andromedy": "Łaał, Percy Jackson, jestem fanem. Może się umówimy na jakieś -"] chciał się z nim umówić... na randkę?
🖵 nie zabraliście karty Alison czy ją zgubiliście? gdzieś koło Charybdy?
🖵 [Clarisse podjada bezpański chrupek] ale by było, gdyby chrupki były zatrute. bo jest pusto, a to zbrojownia. i intruzi na pokładzie. no najwyraźniej nie mają w szeregach dzieci Ateny, żeby im planowały;
🖵 jest gadanie z końmi! nieprzetłumaczone;
🖵 [Percy: "drapie ta twoja czapka"] wszy.
🖵 [Grover panikuje na pomysł o Percym za kółkiem] trauma po taryfie Hermesa w Vegas XD
🖵 [15:40] naturalna poza czytelnicza, wersja #2;
🖵 [wszyscy lecą za Alison] tacy posłuszni czy idą ją zatrzymać, żeby już nie siekała zwłok?
🖵 "Kronos mi rozkazał" brzmi jak bredzenie nawiedzonego kaznodziei;
🖵 [Percy gapi się wszędzie i obrywa jump scare mieczem] dlatego pilnuje się drzwi;
🖵 o, w śledzionę, jak Tim Drake;
🖵 [długie pożegnanie, ofkors] eee, nie mieliście się spieszyć?
🖵 jaki drobiazg, że zasłania krew na koszulce! kocham!!! 💙😃;
🖵 Percy coś widział, jak go Runo leczyło, tak? [ma thousand yards stare jak Arnie po Val Verde]
🖵 powiedział "syna Posejdona", nie konkretne imię, więęęęc [pewnie zapomną];
odcinek 8
🖵 [Sally zatrzymuje Percy'ego przed wyjściem z auta] pamiętali, że Minotaur powinien zostawić traumę!?
🖵 [5:14] mina tego dzieciaka to WSZYSTKO;
🖵 ["oblężenia były też w moich czasach"] i wyraźnie znasz je z trzeciej ręki, koleś;
🖵 baba-ekstremistka. musieli ten trop, co?
🖵 [Dionizos nie wierzy w powrót Kronosa] to ma vibe Potter vs Umbridge o status Voldemorta;
🖵 oessooo, znowu pokrzepienie serc 🙄;
🖵 nie rozprzęgli rydwanu!?
🖵 i jeszcze zdążyli się przebrać i w zbroje;
🖵 [Percy dostaje pięścią dosłownie w nos] 😮 to było niespodziewane;
🖵 ...a potem była wielka bitwa i Voldemort nie został pokonany, bo go na niej nie było...
🖵 [Posejdon do Percy'ego: "Urosłeś."] jak to przy wieku na growth spurt;
🖵 ["Istnieją siły potężniejsze, synu, od woli bogów."] tak jak dzień spełnienia przepowiedni?
🖵 Śpiączka Opkowa, yayyy!
🖵 [Kronos starym Chejrona] jakby te związki nie były czymś do znalezienia w encyklopedii...
🖵 co oni z tym "wyrosłośże, dziecię me";
🖵 rana śledziony z zeszłego odcinka będzie kiedyś istotna?

_____________
poster: riordan.fandom.com
ilustracje: https://www.reddit.com/r/pics/comments/4z5uus/this_prehistoric_dwarf_elephant_skull_may_have/ ; commons.wikimedia.org

23 czerwca 2026

"Co porusza martwych", T. Kingfisher

Na ile mi wiadomo - a będzie to mgliście - Poe pozostawił przyczynę upadku domu Usherów w mrokach niedopowiedzeń. Daje to niezłe pole do reinterpretacji, biorąc po uwagę rozstrzał między serialem tego gościa od Doktora Sna (i Nocnej Mszy, której nie oglądałam, bo wampiry) a tutaj.

Gdzie "tutaj" ma sporo wspólnego z zającami i świecącym stawem, który był za Poego, więc żaden spojler. Spojlerem jest dopiero blurb, bo lunatykowanie i głosy wchodzą dopiero w połowie.

Czyli i tak szybko, jako że jest to nowelka (a przez czcionkę i rozmiar loga wydawnictwa można by ją pomylić z tworem dla dzieci... gdyby nie reszta okładki). Kolejnym skutkiem tejże jest ścisła jednowątkowość, zero skoków fabularnych w bok - Easton wbija na check-up znajomej, jest podejrzanie (za uprzejmością brata znajomej), i tego dotyczą interakcje z amerykańskim lekarzem i brytyjską mykolożką (oraz grzybów. Są infodumpy (etykieta "grzyby" nieprzypadkowa)) (przy czym Usherowie są prawdziwi, eee, ze źródła, mykolożka tak trochę (jej krewniaczka to faktyczna postać historyczna - ta babka od Wodnikowego Wzgórza (które kojarzę z Donniego Darko))). Właściwie jest tak szybko, że można nie zdążyć nasiąknąć grozą... za to są drobne "niepokojki".

Easton to żołnierz przysięgły, co oznacza kompletnie nowe zaimki - których w gallacyjskim (języku zmyślonym jeszcze bardziej niż rzeczywiste, bo Gallacja, o dziwo, nie istniała) jest od cholery i ciut-ciut; udało mi się nawet zgadnąć, że są osobne dla dzieci, zanim taka informacja padła. Dla żołnierza przysięgłego jest to ka/kan, co przy polskiej gramatyce wymagało od tłumacza stawania na głowie przy rodzaju (który okazał się -u -um), a ode mnie częstych przerw, żeby mózg nie stawał dęba od nowych słów - jak raz przydałby się czas teraźniejszy. Jestem zagorzałą przeciwniczką zamienienia "Alex" na "Aleks" - ani w tym sensu, ani dobrze nie wygląda. Na marginesie - Easton wygląda jak kobieta, co powinno oszczędzić wizualizacji kan w kostiumie hazmata (chwała notce wydawcy!).

Zakończenie było przewidywalne, ale nawet autorka mówiła, że choć go żałuje, zdecydowała się dla realizmu - takie czasy, że tak by postąpili.

11 czerwca 2026

O powstawaniu "Predatora", cz. 6: Łowca ściga się z czasem

[Żeby było śmiesznie, premiera 39 lat temu też była w piątek.]

Praca nad "ryżym pasierbem" oznaczała zajeżdżanie się jak koń na westernie, takim kręconym przez Kubricka: tylko sześć tygodni na zameldowanie się na planie, bo wstrzymywanie zdjęć nie wchodziło w grę, poza tym już i tak stopowali miesiąc, a szef SWS traktował sprawę osobiście, bo to w zasadzie przysługa.

Testy kostiumu, głowa wersja do bio-maski (jeszcze bez dredów); od lewej: Brian Simpson (goniec, który później latał po dżungli z chłodziarką do kostiumu), zasłonięty Matt Rose, Shannon Shea (z którego bloga korzystam jako ze źródła), Stan Winston profilem, Kevin Peter Hall w kostiumie i Richard Landon. W kącie po prawej easter egg Dyniogłowego.

Masajsko-Cameronowski miszmasz później pozostało tylko znaleźć jelenia kogoś, kto zgodzi się kisić średnio kilkanaście godzin dziennie w piance, przy ponadtrzydziestostopniowych upałach - oczywiście po tym, jak przetrzyma chrzest bojowy w formie odlewniczej. Stanęło na Kevinie Petrze Hallu, który był po prostu idealny - nie dość, że znacznie górował nad dobranymi mu na oponentów eks-rugbystami, weteranami i kulturystami (poza Shanem Blackiem. On dostał rolę, bo producent chciał mieć go na oku w trakcie tworzenie scenariusza do Zabójczej Broni), to w zasadzie był bardziej aktorem niż kaskaderem i miał już doświadczenie w graniu w kostiumie, dość podobnej roli (Ostrzeżenie / Without Warning [płaczę], taki horror z dolnej półki, za to z przyszłym Horejszjo Kejnem). I sasquatcha imieniem Harry.

Hall w formie odlewniczej (pre-formie?)

Nad kostiumem pracowało w porywach do siedmiu osób - a głównie Steve Wang i Matt Ross (i chyba mniej aktywnie Shannon Shea?), kiedy resztę wykruszył Dyniogłowy, bo Stan Winston złapał fuchę reżyserską. Wangowi dostało się najgorzej, bo ciało (i zasymilowana z tymże zbroja) - a kiedy nie pomagali mu Alec Gillis, Shane Mahan i Shea (dwaj pierwsi przed zmianą filmu), miał na głowie jeszcze malowanie. Dosłowną głowę dostał Ross, stopy John Rosengrant a karwaszo-bransoleto-cosie Tom Woodruff, Jr.. W ten sposób starczyło im czasu tylko na dwa kostiumy i trzy głowy.

Przynajmniej mieli o tyle mniej pod górkę niż Boss Film Studio, że najbardziej skomplikowany był łeb, a reszta jak najbardziej człekokształtna. Jak to ujął Stan Winston: "Człowiek w kostiumie działa tak długo, jak pamiętasz o humanoidalności postaci jako o jej sednie.".

Wang z aerografem
Tu też

Zastanawiając się, co mogło się skićkać w animatronice, obstawiacie pewnie żwaczki - i macie rację.

To były trzystawowe żwaczki, więc koniuszki się ruszały, i odginały się, ale dolne człony nie rozwierały się. Musiałem użyć siłowników liniowych, co jest najgorszym mechanicznym osiągnięciem na świecie, generalnie ciągną od centrum zamiast rozwierać jak bramę.
- Richard Landon, konstruktor mechanik (?)

Jedyne zdjęcie mechanizmu, jakie znalazłam. Ugór

Ostatecznie sterujący dolnymi żwaczkami serwomotor Tonegawa-Seiko SSPS-102 wylądował na plecach, koło apteczki, ratując tym straszącą modelarzy szczerbę powstałą po wyschnięciu grubej warstwy gumy.

Powiedziałem: okej, tam będzie mój serwomotor. I tak wielki mechanizm wylądował gościowi na plecach. Wtedy ktoś, nie wiem kto, ubrał go w te wszystkie kości, pancerze, pióra i resztę, a ktoś inny wziął pęk kręgów i umieścił na tym wszystkim.
- Landon

Rypnęła też jedna z brwi (mechanizm to to w garbie na ciemieniu).

Jedna strona działała bez zarzutu. Druga wystawała. Nie działała poprawnie. Spędziliśmy godzinę na telefonie z Davem [Nelsonem] opisującym nam, jak przeprowadzić i przewiercić dziurę z boku śruby, żebym mógł przepchnąć tę śrubę przez gwintowaną część "unoszącego się fistaszka" [ksywa mechanizmu od brwi - przyp. aut.]. I nie mam pojęcia, ile wyniósł Stana [Winstona] rachunek za telefon.
- Landon
Montowanie zmechanizowanej maski, bo ugór

Ostatnie szlify - bo zmiany na półmetku to tradycja w branży - oznaczały: pozbycie się przedłużanych palców po Gillmanie z The Monster Squad i rzeźbienie nowych dłoni, zamaskowanie nieudanego eksperymentu z optycznym przedłużeniem nóg szmatą, i wreszcie maska (ta in-universe).

Pierwsza wersja była spoko - ładna, groźna i jednak funkcjonalna. Zdania nie podzielał organ decydujący (czyli producent), uznawszy - słusznie - że drugą po "niewidzialności" częścią tajemniczości Predatora jest stopniowe ukazywanie się, a stara maska za bardzo zdradzała, co pod nią jest.

Nie obawiajcie się, ten design jeszcze powróci

[Korzystając, że jeszcze są w cywilizacji, studio nalatało się za składnikami do pomarańczowej krwi, żeby skończyć z zieloną, bo choćby skały srały, płynu do lightsticków koloru zażyczonego sobie przez producenta nie było w sprzedaży. Producent przyjął porażkę, gorzej z Hynkiem od efektów komputerowych, bo trzeba było poprawiać wszystkie ujęcia z pomarańczowych na zielone.]

Ekipa od kostiumu poznała lokalizację planu dopiero w styczniu '87. Czy Hall też wtedy, nie znalazłam, ale zamówił system chłodzący, który dowalił kolejnej bolączki - składał się z kamizelki pełnej przewodów, przez które płynęła chłodna woda, a ustrojstwo od chłodzenia małe nie było i ważyło jakoś z 11 kilo, co otworzyło wakat na tragarza (goście ze studia mieli swoje granice, a jeden z firmowych gońców był z tych nienarzekających).

W samej dżungli wylądowali chwilę po skończeniu prac - i rajdzie po urzędach za paszportami w nieprzepisowym terminie (jak Hollywood chce, to potrafi) - w lutym. Reszta jest historią.

Co noc odklejaliśmy kostium z Kevina Petera Halla i wrzucałem go na pakę. Raz na jakiś czas myślałem sobie: "Jeżdżę z Predatorem! Hej, kto chce zobaczyć, co mam na pace?". Pamiętam wieszanie tego stroju w łazience mojego małego mieszkania [meksykańskiego? - przyp. aut.], z małym osuszaczem powietrza do wysuszenia tych obrzydliwych, śmierdzących pianek noc w noc.
- Howard Berger, nadal nie znam jego profesji (ale odpowiadał za suszenie kostiumu)
Dla porządku - kostium w lokacji

Stan Winston School of Character Arts: Predator Behind The Scenes: Creating the alien hunter's animatronic head

Monster Legacy: Hunter - Predator

Monster Legacy: Monster Gallery: Predator (1987)

First Person Monster Blog: Part 45: The Saga of THE PREDATOR, Part 1

First Person Monster Blog: Part 46: The Saga of THE PREDATOR, Part 2

First Person Monster Blog: Part 47: Will you EVER finish with THE PREDATOR?

Titans - sezon 3 (2021)

Kiedy wbijasz się w dyskusję na konwencie... Jeśli pierwszy sezon był teaserem a drugi jeszcze w szoku, że zaistniał, ten już nauczył się ch...