Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Titans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Titans. Pokaż wszystkie posty

18 lipca 2026

Titans - sezon 2 (2019)

Przygód niewesołej gromadki (choć w materiale wyjściowym też wolą rozwiązywać problemy wrzaskami, kanapkami z piąchy i przemilczaniem) ciąg dalszy! Kolejny będzie szybciej, bo publikuję po kanonicznych datach.

Start to ostatnie dechy poprzedniego sezonu, przez co jest strasznie z dupy, bo załatwiają tego Szatana z Aliexpress w pół godziny i znowu See You Again. Całe napięcie nabudowane przed cliffhangerem psu w ryj. Albo bardzo wstydzili się efektu i odwlekali nieuniknione, albo zaklepywali drugi sezon.

Wdeptując w sam środek akcji - tamta promowana na siłę parka ptasich wrestlerów zgarnia zostawionego samopas w rezydencji Jasona (i nie, nadal nie wiadomo, po cholerę on był Rachel), bo reszta ekip starej i się formującej już jest na miejscu i wspólnie dziczeją w halunach, bo Lucyfer z TEMU potrzebuje zmiażdżyć córce serce (dosłownie), sprasować w kamień i wbić to serce biednej w czoło, przez co zaczęły fiksować jej moce - co kica po fabule, bo dwa razy Rachel się wypsnęła i zaatakowała kolegów (raz porządnie), i ożywiła gargulca, co to zmasakrował przychlastowatego ojca nowopoznanej w schronisku młodzieżowym koleżanki. No i wzięła i zabiła starego, wszyscy happy, Dick rozlicza się pokojowo z Brucem i zgarnia młodzież na drugi koniec kraju, bo nadal ma kryzys tożsamości (bycie nauczycielem nie jest tym powołaniem).

A potem jest reszta sezonu, która wygląda jak osobny sezon.

Timeskip: Hank i Dawn mają farmę, Donna i Kory szpiegują z vana, a Dick partaczy trenuje nową generację Tytanów w Jump City San Francisco, czego obiecał nie robić, bo poprzednia wersja skończyła się śmiercią niepowiązanego nieletniego, przez mniej godną fazę Dicka (co tenże postanowił przemilczeć), bo stary dzieciaka ustrzelił Gartha (który był całkiem miłym gościem i walczył hydrantem). I nagle nie ma farmy a trening zostaje zmacoszony, bo wyżej wymieniony stary - samiuśki DEATHSTROKE TERMINATOR - dowiaduje się o comebacku Tytanów dzięki pajacowaniu Jasona przed kamerą i nasyła na nich gościa, który kanonicznie był gwałcicielem (przed 2011, aktualnie nie wiem), a tu jest pacanem z obsesją na punkcie żarówek i fatalnymi manierami (przez które rzuciłabym picie, gdybym piła). Wysyła im też (Deathstroke znaczy) konia trojańskiego (Judas Contract?) w postaci swojej córki (nie JC), o czym trochę później i prawie wykańcza Jasona (tu trochę się pogubiłam, czemu jego, ale wyglądało na to, że to mógł być dowolny Tytan, a na pacana po prostu bęc), żeby dowalić emocjonalnie Dickowi (on tak lubi). I osiąga to rozbicie Tytanów, kiedy Dick wreszcie wysprzęgla się ze Strasznej Tajemnicy™, żeby ściągnąć z dachu wieżowca Jasona wpędzonego tam PTSD, załamaniem nerwowym i wyczarowanym z cylindra wkurwem reszty drużyny. I, jak to z kiszeniem ważnych informacji (ma to po mentorze, nie powiem), wybucha mu to w twarz (gongiem od Hanka) i wszyscy strzelają focha. Od tego momentu startuje Wielki Konkurs Kto-Upadł-Gorzej [wdech]: Donna zgarnia Rachel, ale gubi ją w taryfie i usiłuje złapać kogokolwiek, Rachel dołącza do mini-kolonii (nie wiem, jak to nazwać) nastoletnich uciekinierek, Kory dostaje od świata przypomnienie, że jest koronowaną głową i źle się dzieje na planecie tamarańskiej, więc w sumie głową potencjalnie do rozłączenia z ciałem, pozostawiony sam w domu z dwoma stworzeniami na poziomie emocjonalnym trzylatka Gar nie sprawdza się w roli Kevina i wraz z jednym z tych stworzeń (Connerem) wpada w łapy Cadmusa i Wściekłej Baby (drugie stworzenie, Krypto, gdzieś się posiewa), Jasona i Rose wywiewa na przeciwne wybrzeże i nie mają za wiele czasu antenowego, Hank i Dawn wracają na wiochę, tylko do lasu, bo farmy już nie ma, dochodzą do wniosku, że wątek ich związku jest bez sensu i Dawn wywala wszystko poza zdjęciem drużyny bez Gartha, a Hank wdaje się w walki kogutów w swoim superbohaterskim kostiumie Człowieka KFC, który sprzedaje na haju za kolejną porcję haju, ale i tak zwycięzcą jest Dick, który po dostaniu kopa od pani ex-Wilson w żałobie postanawia, że jeszcze "lepszym" pomysłem od przeprowadzki na Grenlandię będzie strzelenie w pysk mundurowego na lotnisku i zostanie zapuszkowanym na jakimś totalnie krzywym wypizdowie, gdzie jest wycieraczką (poza pomocą w jailbreaku imigrantom) i halucynuje Bruce'a [PFIUUU!]. Płeć piękna jednoczy się w jakimś barze na kółkach podsuniętym podprogowo, gdzie wbrew reklamie nie ma pączków z dżemem, Hank doczołguje się z rynsztoka, Dick w niejasny sposób ucieka z pierdla i po półtora sezonu zostaje w końcu Nightwingiem, a Gar i Conner kontrolowani przez Wściekłą Babę rozdupcają kawał festynu, ale sytuację ratują Tytani i Magia Przyjaźni™ Rachel (bez Rose, która zrobiła cameo by ubić starego i przejąć jego dybuka; Jason miał dość po ujawnieniu tego całego Judasza i wypisał się totalnie - chyba pierwszy raz oficjalnie zaadresowano te epickie problemy z zaufaniem, które powinien mieć). No i Donna umiera i We Are Family.

Tym razem moje ogarnięcie świata przedstawionego jest jeszcze bardziej wybiórcze, niż poprzednio - nie mam pojęcia, czym jest Cadmus...

LORE DUMP
...a Connera kojarzę li i jedynie z pierwszego sezonu Young Justice (które raczej nie jest dobrym miejscem na start z DC) plus mało radosnego posta na IG, i jak raz przydałaby się ekspozycja, czemu ma być klonem, skoro ma dwóch dawców jak standardowy organizm (to jak z Parkiem Jurajskim?). I jak mu zrobili tatuaż, igłą z kryptonitem?

Jericho to dla mnie pewna nowość (widziałam go raz, w arcu A Lonely Place of Dying), Rose faktycznie zbuntowała się przeciw ojcu dzięki interwencji Dicka (acz kanonicznie to BYŁA interwencja, a nie aura farming [nie znam tego zwrotu, LOL]), Donna przed 2011 mogła umrzeć, albo ja mogłam pomieszać rzeczywistości, o Tamaranie szkoda gadać, bo nie oglądałam tych odcinków TT uważnie.

Czyli jak zwykle moje kompetencje ograniczają się do okołobatmanich. W takim razie jasne, Dick nie skakał ze szczęścia na widok następcy i najlepszymi kumplami to raczej nie byli, i jego żadne podejście do problemów behawioralnych młodego to równia pochyła do Death in the Family, ale nie odwalał aż takiej partaniny! Jasne, miał zjazdy, ale żaden nie poskutkował czynną napaścią i zinstytucjonalizowaniem, podczas którego podopieczni zrobią ze swoich życiorysów większy burdel (metaforyczny) niż pod komendą Dicka (choć raz było blisko, przed 2011 za Blockbustera [nie chcecie znać szczegółów tego załamania, trust me]). Z innej beczki - wydaje mi się, że tutaj nie było za dużo współpracy Batmana i Supermana, skoro Dick wziął nowego alta nie z kryptońskiej legendy, tylko mitu z Corto Maltese.
(po loredumpie)

Zaangażowanie totalnie nierozpoznawalnego gościa jako Bruce'a Wayne'a to pewien poziom geniuszu - raz, że realnie miliarderzy są zwykle mniej charakterystyczni od aktorów, dwa, że dzięki temu Batmana trudniej połączyć z konkretną twarzą. Everyman Bruce Wayne agenda! (BTW - w pierwszej chwili myślałam, że to Alfred.)

Stosunek Rachel do Jasona zrobił się jeszcze mętniejszy, odkąd okazało się, że jednak nie szukała go w tym... wymiarze duchowym?, zadowalając się rzuceniem nazwiska niedoszłym niańkom. To miło, że go nie victimblamingowała za porwanie, choć wcześniej odbił sobie na niej pod wpływem Syndromu Jedynaka Niebędącego Dłużej Jedynakiem, tylko w takim razie skąd ta pewność, że to właśnie on zagraffitował jej pokój!? A banda doświadczonych dorosłych (zwłaszcza Hank, najzapalczywszy orator akcji ratunkowej, "wiedzący, jak to jest tkwić samemu z oprawcą"?) zgadza się z nią, radośnie merdając ogonkami. Nieee, zmieniam zdanie, TO jest najgłupszy plot hole międzyludzki - Deathstroke, Kurwa, Terminator, mistrz manipulacji, uwziął się na nich, a ci rzucają kośćmi, kręcą kołem fortuny i sprawcą jest koleś na stresie pourazowym (uznali, że w circa dobę zdołał wyprać mu mózg?).

Od kiedy Jason dostał się do czołówki, scenarzyści nie mogli się zdecydować, jaka to ma być postać - głównie się złości, czyli czerpanie z nowszych wersji, w drugiej kolejności odpowiada za najbardziej krindżowe teksty edycji, i jest jeszcze ta kwestia sympatii widowni po ucioraniu przez wrogów i sojuszników... która wyszła mu na dobre (szczęście w nieszczęściu postaci). Flashbacki z upadku i załamanie na dachu to chyba jego jedyne sceny, przy których scenarzyści się postarali, pierwsze są pomysłowe, drugie chwytliwe.

W przeciwieństwie do relacji Jasona i Rose, która opiera się na woli wielkiego Bo Tak - on najpierw, że "twardzielka", a kilka godzin później po spotkaniu na żywo "wykopmy", ona inicjalnie wykazuje zainteresowanie nim jak śledź sałatką, aż nagle wyjeżdża z tanecznym podrywem... Czemu wybrali swoje towarzystwo podczas grupowego pokazania Dickowi faka, nie wiadomo, co trochę psuje dalszy rozwój interakcji (który albo miał być retconem historii Jasona, bo po pierwszym sezonie w końcu scenarzyści rzucili okiem do komiksów, albo in-universe zaprezentować, że Dickowi nie za bardzo ufał z takimi detalami, a Rose już tak), który jest miejscami niezręczny, ale... stara się? (BTW - kanonicznie ich związek to też "diabli wiedzą".) Nie umiem nic powiedzieć o kanonicznej Rose, bo nawigowanie po komiksach to dokładanie do terapii, ale tutejsza wersja nie chwytała za serce.

Jako że w poprzednim sezonie nie było de facto antagonisty (no, poza ostatnim odcinkiem... i tą przewloką na premierowy 2-ki), w drugim rekompensują aż dwoma - i jest to przypadek "naprawdę, nie trzeba było". Deathstroke się broni, więc o nim później, za to Cadmus wygląda jak na jedną nogę (mogę być zbiasowana, bo nie znam tła). I ta Wściekła Baba™ Graves, z tylko dwoma dobrymi tekstami i frojdowską wymówką dupkowatymi najbliższymi. Jakoś poważniej ich brałam w Young Justice (może dzięki tej scenie z pobieraniem DNA do klonowania... od kilkunastoletnich dzieci [styczeń 2026 miesiącem "Ick!"]). Wisienką na torcie jest sterowanie szałem Gara kluczykiem samochodowym. Od, na oko, Audi. Nie ogarniam rekwizytorów, uznali, że skoro Liam Neeson mógł gadać przez damską golarkę...?

CGI znowu poziom "smoku, jesteś piękny!" - najwyraźniej postanowili wziąć sobie do serca motto serialu i zakryć śmieszkowy kasting czymś jeszcze memiczniejszym, bo nie wierzę, że czerwony krewniak tego wielkiego orka z Hobbita wydający odgłosy człapania w gumiakach miał być Tym Złym heroldowanym przed cliffhangerem. Krypto w locie i zielonemu tygrysowi daruję, szok minął w poprzednim sezonie.

Trzepnięcie w ucho kostiumografowi za tę gumową zgrozę, którą musiała nosić Dove (w pierwszym sezonie myślałam, że to komputerowe...) i za maskę Ravager, trzymającą się chyba tylko na modlitwę. Za to nie zauważyłam, żeby jej włosy wyglądały na sztuczne. Oraz - Nightwing, technicznie akrobata, mający na sobie tyle pancerza co BWP Borsuk (oj, ktoś nie lubił, że kolo normalnie lata w spandeksie (i chyba lekkim kevlarze?*)).

* Nightwing vol 2 ('96) zeszyt 71

Najciekawszy był odcinek piąty, bo miał dwie fajne piosenki i Deathstroke'a pozytywnego w byciu creepem.

Co może brzmieć oksymoronicznie, jeśli... nie wychowywało się na Teen Titans. I wróciło do niego po latach z olśnieniem "ach, to to było traumatyzujące" (i po odkryciu TVTropes - polecam, nic tak nie niszczy dzieciństwa i dorastania). O wersji komiksowej (pre-2011) dowiedziałam się raczej niedawno i z luźnych wzmianek, więc w sumie dobrze, że ten serial pominął Terrę. Już i tak miałam fleszbeki z Wietnamu, gdy typ dzielił tę samą przestrzeń z dzieciakiem (w sumie to w fazie prawnie liminalnej, ale się liczy).

Gdzieś się natknęłam, że "nigdy nie wiesz, którą wersję Slade'a Wilsona dostaniesz (bo to loteria)", a tu zaskoczka, bo lajtową. W medium, które ma R-kę. Dopóki nie spieprzyli finału dla Baby Z Pilotem Do Audi Garfield, Deathstroke był o niebo bardziej kompetentny od demoniszcza z fafdziesiątego kręgu piekieł w czajeniu się w mrocznych zakamarkach umysłu. Nie mówię, że Esai Morales to cudotwórca, ale kiedy scenariusz już dostarczył mu dobrej gliny, umiał z nią pracować - tryb zastraszania? Mógł sobie zostać w sferze small talku a i tak ugasił wyszczekanego smarka bez poczucia autorytetu. Nawet nie to, że młody ucichł, bo gościu akurat ostrzył miecz - zaczął, jak już był cicho, wystarczyły mu same przygotowania. Kozak. Trochę szkoda, że później już mieli problemy z utrzymaniem tego poziomu. Podziwiam też jego układ immunologiczny (nawet bez pokazu przyspieszonego leczenia), że bez strachu zżarł zasyfione krwią jabłko. Z podłogi w jakimś magazynie-torturowni. Jeszcze raz - kozak.


Tradycja!
odcinek 1
▶ czyli nie szukała go sama w astralu [Rachel Jasona];
▶ równie urocze, co smutne [zamiar Jasona w pilnowaniu pleców Dicka];
▶ żart uciekł przez tłumaczenie beauty jako laska;
▶ spoko, będziecie mieli Supermana light, ale za jakiś czas;
▶ skipnęli tę bójkę o zastępstwo o jednego Robina;
▶ Bruce też lubi(ł) wystrój a la Muzeum Bursztynu!
▶ kardiotomia Mola Ram!
▶ ciekawe, co CPS na ciągłe łapanie Teagan Croft za gardło?
▶ jak się Dawn przyfuksiło z lądowaniem na kanapie! 😃
[część mnie (Dicka) zostanie w rezydencji] w słoiku po ogórkach na strychu;
▶ kinda cringe prezentacja starej gwardii;
▶ i nie wyjaśniło się, po co Rachel był Jason;
odcinek 2
▶ i to jedyna wzmianka o Royu na serial;
▶ taaak, Ziemia JEST jak gimnazjum. dla specjalnych przypadków;
▶ fikołek dla rozpędu?
▶ przynajmniej [Rose] nadal ma ciuchy, w których straciła przytomność...
▶ ...i talent do wymyślenia głupiego eufemizmu za "szkółka dla młodych gniewnych";
▶ "może jej ideałem raju nie jest dzielenie łazienki z tobą" XD
▶ imaginujcie nastoletniego Dicka wczepionego w nogę Batmana i wrzeszczącego "nie zostawiaj mnie!";
▶ żabi soundtrack;
▶ i wspierają się! w narzekaniu na twoje ciasto kalafiorowe;
odcinek 3
▶ logiczne, że wychowanek Batmana skojarzył A-klasowca;
▶ taaa, miły pobyt w San Francisco 😕
▶ "pogodzi nas armia psychologów albo leki" XD
▶ jestem trochę mniej "nie stąd", a też nie kapuję [gwiazdki Miszlę];
▶ kiepskie ojcowskie figury to tu jak wpisowe;
▶ dodajmy, że nowego składu lepiej nie zostawiać samopas, a Jasona na pastwę silent treatment Bruce'a;
▶ daj mu kredyt, [Jason] to nastolatek...
odcinek 4
▶ bardzo naturalna poza do czytania;
▶ czemu tak dużo złoli ma tytuły naukowe?;
▶ zdecydowanie nie znają tu maksymy "jeśli kochasz, pozwól odejść";
▶ slo-mo wskazuje na tragedię za rogiem (rzeczywiście);
▶ wyzwól swojego wewnętrznego Batmana!
▶ ...co u Dicka oznacza trub obłudnej szui;
odcinek 5
▶ no to jeszcze 23 godziny 38 minut, a że [Jason] to dzieciak, nie dożyje;
▶ to raczej był krzyk dorosłego...
▶ TERAZ podłapali, żeby go nie zostawiać samopas?;
▶ Deathstroke sam z dzieckiem w jednym pokoju. Deathstroke sam z dzieckiem w jednym pokoju. Deathstroke sam z dzieckiem w jednym pokoju...
▶ "o kurwa" indeed - B, dlaczego wszczepiłeś to cholerstwo w UDO!?;
[Light kipnął] chyba wszyscy tego oczekiwali (+ muzyka to Burn It to the Ground Nickelback);
▶ ostatnio opuszczenie dzieciaków skończyło się zaginionym Jasonem, geniusze. może choć raz odpuścić ten Batmani szajs?;
▶ aaaw, przywiązałeś się!;
▶ dlaczego wszyscy trzymają buty na blacie kuchennym!?;
▶ wydostał się, nie będąc nieufnym dupkiem, a nie jak Batman. i tak, nie umie prosić o pomoc;
▶ mam na składance kawałek z listy płac (The Killing Moon, Echo & the Bunnymen);
odcinek 6
▶ wyobraźcie sobie wspaniałe słowa... i chemię;
▶ nie wierzę, że gość tak długo łaził bez gaci;
▶ "channel czy chardonnay?" XD
▶ "szukam już nowych ludzi, bo nie wszyscy z was wrócą" XD
▶ w tej chwili to ona [doktor] może chcieć się zrzygać na rauszu. ciekawość potem;
▶ enter Alien Ressurection;
▶ nie po imionach, Dick!
odcinek 7
▶ standardowa reakcja Dicka na stres - haluny;
["zdechł pies"] pierdol się, Graves;
▶ jeśli to podryw, za szybko idzie;
▶ w gadkę i charyzmę to ta wersja nie umie XD
▶ halun ma time of his life;
▶ jak szkolna potańcówka. na której żadne pewnie nie było;
▶ tja, to romans i za szybko idzie;
▶ ale by było, gdyby szampan był naszprycowany;
▶ może lepiej sprzątnąć zdjęcia, zanim ktoś niepowołany je znajdzie? co, Dick?;
odcinek 8
▶ kumple dawno po szkole, WCALE nie podejrzane;
▶ jabłko tak z ziemi, jeszcze uwalane krwią?
▶ jak ci dają piwo, to wiej;
▶ zatamuj to, ośle!;
▶ brak filtra [w informacjach] i pierwsza ręka tłumaczą stosunek Dicka do Bruce'a;
odcinek 9
▶ byłaby niezła scena, gdyby nie dobór piosenki;
▶ zostawisz ich tu samych? to się nie skończy dobrze (spoiler - tak będzie);
▶ 2-gi dzień i już się wypalił XD
▶ i co zrobią z tą miską płatków po ujęciu? na stół z przekąskami?;
▶ ona wygląda jak opętany gołąb;
▶ może wycieczkę na miasto trzeba było zacząć od wytłumaczenia, czym jest policja;
▶ kilka dni bez smyczy i już im odbija;
odcinek 10
▶ oj, Bruce się wkurwi za trafienie do systemu;
▶ psiarnia i ich kolesiostwo 🙄;
▶ a on sam nie był gliną? odszedł w międzyczasie?;
▶ nie odszedł. LOL;
▶ iiiii Rachel dała nogę. jeszcze niech tylko Jason i Rose znikną z radaru i możemy nazwać to dniem;
▶ tych gości może skrzywdzić, oni chcą skrzywdzić jego;
▶ wal w nią, to ona chce cię skrzywdzić!;
odcinek 11
▶ i udało jej się nie zarzygać włosów;
▶ znowu miota ich po całym kraju?;
▶ ...a poza tym moi synowie to emocjonalne łamagi, zwłaszcza starszy, i trzeba ich w relacjach uszczęśliwiać na siłę, bo sami na to nie wpadną;
▶ to był kluczyk od Opla?
odcinek 12
▶ scena wyrowa superkonieczna;
▶ no [DS] nie ma zbyt rodzicielskich uczuć po ostatniej porażce;
▶ nadal dziwię się, że kostium [Dicka jako Robina] nie był ognioodporny;
▶ zrozum go, to było ciężkie zerwanie [ze starym alter-ego];
odcinek 13
▶ technicznie to byli magdaleńczycy, neandertalczycy nie byli aż tak dokładni;
▶ teleportował się? helloł, montażysto?;
[Rachel leczy Kory] nie zamknęłaś jej w ranie pocisku?;
▶ ...szybko poszło. szkoda, nawet dziada lubiłam;
▶ nie mogę, po kolei na niego idą XD
▶ koszulka też jest kuloodporna?;
▶ moment, gdzie jest Krypto!?;
▶ ...a Jason na gigancie. Bruce ma go chociaż na oku? bez nadajnika?


______________
poster: titans.fandom.com

19 marca 2026

Titans - sezon 1 (2018)

Zajawka na DC rozpoczęta prawie rok temu nadal trwa, więc odgrzebuję demona z zadziwiająco niedalekiej przeszłości (pod względem zakończenia, bo startowali osiem lat temu. Groza). Taki ekwiwalent sytuacji, kiedy wchodzi się do pomieszczenia i zastaje trupa, który jeszcze chwilę temu był całkiem żywy. Dlatego nie lubię czasu.

Trochę weszłam w to w ciemno, trochę nie - TAK, bo kompletnie nie kojarzę backgroundu Starfire/Kory (jak: tamarański opiera się na kontekście jak post-protoindoeuropejskie? I dlaczego jest powiązany z sumeryjskim?), Beast Boya/Gara jeszcze mniej (dlatego gościnny występ Doom Patrolu mnie wynudził), a NIE, bo odchowywałam się na Teen Titans, więc trochę pamiętałam lore Raven, oraz BatFam to generalnie coś, w co jestem into it [tak, wiem, że ten polglish nie ma sensu].

Za Chiny Ludowe pojęcia, kto to Hawk i Dove.

Fabularnie retelling czwartego sezonu TT, czyli Raven jest McGuffinem okultystycznego końca świata i wraz z resztą ekipy (no, ¾ reszty, bo Cyborg był na licencji DCAU Snyderversum jakkolwiek to zwać) próbują nie dopuścić do samospełnienia się przepowiedni - dosłownie. Pobocznie Dick ma kryzys powołania po pożarciu się z Brucem (kanoniczne), zakończony sfajczeniem szpargałów po eksie (eks-alter ego, więc od końca siódmego odcinka do cliffhangera jest na interglacjale międzyalteregowym) i odcięciem prawie wszystkich powiązań z życiem przed failem wychowawczym Bruce'a, a Kory ma amnezję. I to generalnie wszystkie wątki, czyli nie trzeba jeszcze wyciągać z szafy Tablicy Spiskowej™.

Kanon w tym w miarę jest, że Dickowi porzucenie zielonych gatek zajęło do trzydziestki, tylko nie ten najnowszy, a starszy, do 1984 (Earth-Two/pre-Crisis); skąd też pochodzi współrobinowanie (o co teraz jest marudzenie w sprawie Tima i Damiana) [Nie wiem, jak post-Flashpoint/Prime Earth (bo namotali), ale w pre-Flashpoint/New Earth Dick zrezygnował z Robina na 19-kę - i tak, trzyma rekord, bo Tima wykopano z roli gdzieś koło pełnoletności (jego właśni scenarzyści tego nie wiedzą), zanim poszedł się samobiczować mianem Red Robin.]. Przy Jasonie startującym jako Robin w wieku licealnym może i sięgali do post-Flashpoint; co wiem na pewno, to to, że tutaj Batman zgarnął go trochę za późno - nastolatki są już trochę zbyt zryte, żeby przemontować im światopogląd, zwłaszcza z takim nauczycielem (jeśli przykład Dicka może coś powiedzieć o poziomie podejścia Bruce'a do wychowawstwa). Ale urocze, że halucynacja Gdzie Się Widzisz Za 5 Lat uwzględniła Jasona, skoro znali się z Dickiem dopiero z przed chwili i dzień - znak, że jednak uważa młodego za rodzinę?

[BTW Dicka - wersja z wkurwem na życie, zamiast Goody Two-Shoes, przeplatała się z tą drugą po obu stronach Flashpointu, tu po prostu poszli tropem edgy. Adrenalinoholizm pamiętam z New Earth (Dick nie zniósł najlepiej wysiudania z policji), a ta scena ze small talkiem w ósmym odcinku była smutna - kolo spindolił od Dicka jak typowy neurotypowy 😢. Przynajmniej pamiętali, że barwy występowe Graysonów miały być takie same, jak w kostiumie Robina (nawet, jeśli bardzo ciemne).]

Rudawy Jason też nie jest nowością, a wręcz powrotem do źródła pre-Crisisowego, gdzie brunetem był dopiero po farbowaniu (New Earth też coś napomykało, ale krótko przed swoim końcem już chyba nie do końca panowało nad rzeczywistością) [No i animowane Batman: Gotham by Gaslight, ale to nie kanon]. Nawet niektórzy fanartowcy to podłapali, w tym ten gość od "trollingowych concept artów" do Dynamic Duo (zgubiłam oryginalny post, ale kolo postował i na swoim instagramie).

W każdym razie showrunnerzy podłapali też kanoniczne [albo to fanon?] - na tyle, że kiedy raz Jason podawał się za Nightwinga (a ta maska niewiele ukrywa), przeszło (i to przy innych fryzurach) - podobieństwo niespokrewnionych Dicka i Jasona. Coś jak przy Davidzie Wenhamie i Seanie Beanie mających podobne nosy, w pewien sposób oba castingi mogły być zależne jeden od drugiego:

Dick (Brenton Thaiwates) po lewej, Jason (Curran Walters) po prawej

Co do innych - przy Kory nie wiem, o co cho internetowi z jej garderobą i fryzurą, nie było tak źle, po prostu wyrazy uznania dla kaskaderki Anne Diop, że dała radę bić się w tej kiecce i na szpilkach. Gara i Raven dzielących sceny trochę trudno mi oglądać ze świadomością, że między aktorami była tak z dycha różnicy (co przy scenach, gdzie Gar wraca do ludzkiej postaci, przez realizm nie mając ciuchów... nie jest szczęśliwe); ogólnikowo do gościa nie mam się czego przyczepić, za to Raven... W TT ją UWIELBIAŁAM, tu podchodziłam z rezerwą, że showrunnerzy mogli ją modnie zbachorować - ale miło się zaskoczyłam, fajna dziewczyna.

Mały mindfuck co do bicia przez Raven na alarm (ostatnie odcinki) - rozumiem, że potrzebowała każdej pary rąk, ale Jasona? Bo kojarzyła, że siedzi w biznesie? Dick najwyraźniej za niego ręczył? Dzielili jedną scenę, podczas której w zasadzie nie gadali - odrobili to pozaekranowo, jak dorośli kazali siedzieć im na tyłkach? Jego też nawiedzała, żeby poszukał Hanka i Dawn? Bo wyglądało, jakby uderzała tylko do nich.

Powiedzmy, że było "w porządku", bo w niektórych momentach jakość CGI zachęcała mnie do przeproszenia Pająka Z Mielonki z ST3. Ogólnie render nie rzuca się w oczy, aż tu nagle: jebitnie cyfrowy tygrys, kruk (pożyczony siedem lat później przez drugi sezon Wednesday), nastolatek na drzewie, nawet, kurna, prześcieradło. Drugim ciosem w powagę okazał się aktor Trigona - jasne, grał też gdzie indziej, ale problem w tym, że najbardziej kojarzy się chyba z Castlem, więc dosłownie zakwiczałam się ze śmiechu.


Nowa tradycja:
odcinek 1
➡ śmieszne, kiedyś mi się śniło zagracone zaplecze wesołego miasteczka;
➡ w 2018 nadal używali papierowych akt?;
[Dick vs bubki] choreografia bezkontaktowa XD
➡ jeszcze ta krew nie zakrzepła? to już kilka godzin;
➡ gołębi instynkt magnetyczny ją prowadził XD
➡ skrót. uliczką. wcaaale nie podejrzane.
➡ o, fajny elektroniczny kawałek;
["wstydzę się powiedzieć, co było zamówieniem"] to ma być innuendo czy "ostatnio" rzuciła tamarańską potrawą?;
➡ "nic nie jest takie, jakie się wydaje", łuuuu!;
odcinek 2
➡ tak od razu do kastracji? kolo ma jeszcze 20 palców i paznokci;
➡ czy ta scena łóżkowa była ultrakonieczna?;
➡ dziećmi? wczesne dwudziestki byliście;
➡ przetłumaczyli "commitement issues" na "problemy z wiernością", no LOL;
odcinek 3
➡ jak działa ta jej ciemność, że w uliczce raz pomogła?;
➡ ale co wyroki Pana mają do tej sytuacji?;
["próbował... nieważne. Tak naprawdę nie chciał mi pomóc"] to zabrzmiało tak dwuznacznie... 😬
➡ zakonnica jest podejrzana. (pięć minut później) whooops;
➡ dlaczego wyplastrowali ścianę dokładnie tym samym zdjęciem?;
➡ odhaczali te odzywki zakonnicy w jakimś bingo?;
odcinek 4
➡ nie dość, że najwyraźniej kłusownicy, to jeszcze pijani śmieciarze;
➡ cień do oczu jeszcze jej się nie zmazał?;
➡ kiedy lekarz mówi "to dla twojego dobra" - będzie ch**owo;
➡ i tak oto zebrała się Drużyna Pierścienia;
odcinek 5
➡ facet żywi się wyłącznie omletami?;
➡ tell-not-show dla nieogarniających komiksów. i pozostałych 4 godzin;
[moce Dicka] ma kasę. i szkolenie od control freaka;
➡ poświęcił swoje Porsche z manitou!?
[18:26] w sumie grooming ma kilka definicji;
➡ lustro nie wyglądało na aż tak ciężkie, żeby se z nim nie poradziła - chciała towarzystwa? (ogółem scena ma mocny vibe sprawdzania, czy pod wyrem/w szafie nie ma straszydeł);
➡ słabe mają te głowy, oj słabe... (to chyba przez brak soli i cytryny);
[że wybuchające głowy będą na nią] sercam to, Kory XD
➡ mocne pierwsze wejście (and Dick's so offended XD);
odcinek 6
➡ toś się wysprzęglił z personaliów [wyjątkowo Jason, nie Dick];
➡ trochę się spodziewałam, że zostawi go na parkingu;
➡ apdejtem kostiumu następnego Robina będzie kask (wiem, jestem świnia XD);
➡ wszczepienie nadajnika na śpiocha - pokłosie przebrania na śpiocha;
➡ obraził barwy 💀;
➡ zaczniesz żałować tego nadajnika, jak gdzieś wsiąkniesz nieintencjonalnie;
➡ Jason zdrowszy? że niby na umyśle? oj, zdziwisz się;
➡ poprzedni plan zakładał związanie tej kuli u nogi [Jasona] w jakimś skarbcu czy czymś, teraz muszę go zabrać, bo mu z wami nie ufam;
➡ ostatnio coraz więcej osób wie, kim jesteś, złotko [standardowo - Dick];
➡ te maski pooparzeniowe wyglądają gorzej niż same oparzenia;
➡ Batman sam się czasem tłucze z psiarnią, więc twój argument jest inwalidą;
➡ wiem, że młody już jest rąbnięty, ale wyciągnij go z tego wicked cycle of abuse, zanim to się skończy tragedią;
➡ czemu takiś zaskoczony, jakby ci młody jak chłop krowie na rowie nie wyjaśnił swojego stosunku do policji? bystry detektyw;
➡ ostatnio jak spotkałam się z takim tekstem ["chcę gadać tylko z X"] (w jeszcze niewydanej książce kumpeli), stanęło na porwaniu pertraktatorki;
odcinek 7
➡ specjalnie zostawiłeś mu to szkło, czy jak, Dick?;
➡ przy szklanych ścianach nie musiał aż wchodzić do pokoju;
➡ jak na "barwy ściągające ogień" są strasznie przytłumione;
➡ przeraźliwie wyraźne to znamię;
➡ teraz jej uwierzyłaś? bo twierdzi, że ma kruka całe życie? kto to konstruował?;
➡ oby na planie miał jakieś gatki;
➡ a to nie ognioodporny kostium? a przynajmniej kevlar i metal? zjara się gorzej niż szpital;
odcinek 8
➡ mikroplastik w żarciu let's gooo!
➡ nieszczególny ten dobór koloru szklanek;
➡ Drużyna Pierścienia się rozdziela XD
➡ jak oni nie umieją w animację skaczących ludzi XD
➡ plecak Rachel ma prawo przy niej być po tylu przenosinach?;
odcinek 9
➡ BARDZO szybko się zorientował. niepokojąco szybko 😨;
➡ dramatyzm rozjechania ukochanych zepsuty przez CGI;
➡ fajnie urwana terapia. "życie jest niesprawiedliwe" więc kulaj się dalej, sieroto;
➡ 0.0 cóż, po paskudnych przeżyciach bliskość jest wskazana, ale to już ZA blisko. i zwykle się takiego czegoś żałuje;
➡ ...no właśnie;
odcinek 10
➡ właściwie gdzie Kory ma bagaż z tymi wszystkimi outfitami? chyba nie podróżowała z żadnym;
➡ mamusia naszprycowała zupę!;
➡ jak to koromysło znalazło się w hali? bez części tejże hali?;
➡ Tamaranie mają stylistykę jak z laser-tagu. albo Muzeum Bursztynu;
➡ no migocze, migocze, tylko on to widzi a wy dom?;
odcinek 11
[o wizjo-Jasonie] biedak, nie przyjął się jako zastępcza złota rybka 🕯️;
[o Brusie i pomocy Dickowi] jak ocalił? zakrył problem innym?;
["zła dzielnica" "każda dzielnica Gotham jest zła"] a nie "jedna z lepszych"?;
➡ "mogło być gorzej" to w przypadku Bruce'a baaardzo cienka linia, której facet używa jako skakanki;
➡ przekazy z body cams wieszczą zrzynkę z Aliens;
➡ co to za montaż "wskok w plecy Batmana" -> "wyskok z pleców Dicka"?
➡ cliffhanger w stylu "no teraz to musicie nam dać kasę na sezon drugi";
➡ postkredyt pod wpływem zimnego otwarcia Strendżer Fings?;

___________
poster: titans.fandom.com
kadr: © Warner Bros. Entertainment Inc

"Czarne", Anna Kańtoch

Zaczynając książkę, myślałam, że moją największą zagwozdką będzie czy ktoś funkcjonujący w pierwszych trzech dekadach XX wieku mówiłby flirt...