30 sierpnia 2024

Obcy: Romulus (2024)

Niech ktoś uzmysłowi dystrybutorom, że oficjalna reklama
prezentuje gwałt oralny

Podchodziłam do tego filmu z rezerwą, a im głębiej w reklamę odreżyserską, tym gorsze prognozy. Sytuację zaogniło błogosławieństwo od samego Ridleya Scotta, człowieka, który spieprzył kanon (wiem, że długo się zbieram do objazdu). Finalnie... nie jest tak źle. Gorzej, niż oryginał (i Aliens, choć fanką nie jestem), ale o niebo, NIEBO lepiej od niedorobionych prequeli.

Fabularnie miks Aliens, Alien 4 i Prometeusza, czego nie próbuje ukrywać - onelinery latają żwawiej niż porozstrzeliwane kseny w zero-G. Wyszło mu to raz na dobre, raz na złe, ostatni akt na ten przykład wybrał złą inspirację. Tegowiecznych części uparcie się trzyma mania przekombinowania. Najzabawniej, że ten plot twist spokojnie da się przewidzieć jeszcze godzinę przed; nie czyni go to jednak mniej popieprzonym.

W kwestii budowania plot twistów Alvarez zdecydowanie jest mniej pruderyjny od Scotta. Pojechał po rozrodzie tak, że w siedemdziesiątym ósmym mogli tylko o tym marzyć. Przy jednej fazie rozwoju ksenomorfa sprzeczka o jajo to betka (szerzej o tym w kwietniu). Co miało być przerażające, obrzydliwe i niewygodne, takie było. Za kilka lat mogę zrobić ranking (film.org pewnie też na to wpadnie, szybciej).

Odważnym posunięciem było złamanie świętej reguły, dzięki której Predatorowo-Alienowe slashery tak się wyróżniają, a więc zaniżenie średniej wieku żarcia dla kosmitów do głupich nastolatków (wczesnych dwudziestolatków?) [Wiem, że Prey był w tym pierwszy, ale nie będę poprawiać tamtego wpisu]. Nie ma to jak wrócić do podstaw gatunku. Przy okazji ta banda smarkaczy w większości sytuacji nadal wykazuje więcej rozsądku niż prequelowi 40-latkowie (poza jedną sceną, która doprowadziła do przesadzonego finału 😬).

Kolejnym elementem po dobrej opinii Scotta, który nie nastrajał mnie optymistycznie, był trailer spoilerujący, że pilotką złomiarzy nie trzeba się przejmować. To znaczy w tego typu filmach i tak wiadomo, kto jest mięsem armatnim, ale i tak - wielkie, kurwa, dzięki, Disney, za zepsucie niespodzianki. Na podobnej zasadzie powiedziałabym, że można się nie martwić o Rain (Cailee Spaeny), ale ja producentem blockbustera nie jestem; w końcu angaż znanej twarzy nie musi od razu oznaczać jej dotrwania do The Endu, tak nam dopomóż Krzyk. Nawet przy subtelności współczesnych klisz.

To chyba będzie jedyny film, który zdezorientował moją robofobię. No, połowicznie. Boleśnie cyfrowy Ian Holm z najgłębszych czeluści Doliny Niesamowitości zdecydowanie prosi się o trepanację gaśnicą. David Jonsson wypadł tak sympatycznie - też w momentach, gdy nie było wiadomo, po której jest aktualnie stronie (bardzo ładny motyw) - że to aż ironia, że robot miał bardziej ludzką i bogatą ekspresję od faktycznego człowieka (nie mam nic do Cailee Spaeny, ale czy aktorzy przypadkiem nie powinni umieć robić więcej niż trzy miny na krzyż?). Choć i tak moje "ale" do jej postaci tyczy się wyłącznie jednego dialogu, kiedy zasypuje urzędniczkę imigracyjną nieprzydatnymi informacjami. Przyznaję, spodziewałam się po niej miałkości, więc neutralne odczucie to plus.

Mimo wszystko polecam, nawet psychofanom zafiksowanym na kanonie (którego podobno ten film miał nie szturchać, ale zygu-zygu, marchewka). To dobra rozrywka, mogę przeboleć nawet zbyt dobrą jakość, zwłaszcza względem teasera z VHS-u. Lubię retro-futuro, próbę oddania fryzur i ubrań lat 70-80. Podobała mi się unikatowa śmierć od jednej kropli kwasu, ewenement wśród zwyczajowych chluśnięć kwasem, jej tragikomizm, kiedy mięso armatnie ląduje centralnie pod źródłem substancji (abstrahując od tożsamości tegoż mięsa).

Prey nadal faworyzuję.


Alien: Romulus
reżyseria: Fede  Álvarez
występują: Cailee Spaeny, Isabela Merced, David Jonsson, Archie Renaux
____________________________
źródło ilustracji: IMDb

23 sierpnia 2024

Chłopiec z Nariokotome - 40 lat

Początkowo czołowy paleoantropolog Richard Leakey - ze słynnych Leakeyów, monopolistów kenijskiej paleoantropologii XX wieku - nie uznał znaleziska Kamoyi Kimeu z "hominidowej brygady" za obiecujące, jednak mały fragment czaszki okazał się zapowiedzią jednego z najkompletniejszych szkieletów pitekantropa (dziś uważanego za afrykańską wersję, Homo ergaster).

Myślę, że [Chłopiec z Turkana] jest istotny przez swoją kompletność, ale może innym aspektem, który się pomija, jest to, że wielu ludzi nieprzekonanych do ludzkiej ewolucji może ignorować naszą pracę, jako że opiera się na pojedynczych elementach. To były po prostu kawałki i fragmenty, i kto wie, te małe drobiny kości mogły należeć do czegokolwiek. Konfrontacja takich ludzi z kompletnym szkieletem, który jest ludzki i zdecydowanie przypominający nas, w kontekście istnienia już przynajmniej półtora miliona lat, to całkiem przekonujący dowód, i myślę że wielu ludzi siedzących okrakiem na płocie w tej dyskusji kreacjonizmu z ewolucjonizmem, będzie musiało zejść z płotu w świetle tego odkrycia. 
- Richard Leakey w Mysteries of Mankind produkcji National Geographic, 1988

Prawdopodobnie umarł na utopienie w kałuży, po omdleniu wywołanym przez posocznicę po infekcji ubytku po mleczaku.

13 sierpnia 2024

Obcy kontra Predator - 20 lat

Mam mieszane uczucia co do daty.


BTS-y z konta YouTube studia Amalgamated Dynamics, Inc., bo znowu nie chce mi się streszczać ciekawostek. Zresztą ten film był tak mdły, że tylko efekty praktyczne zasługują na upamiętnienie.







"Uderz w Struny", Joan He

Retelling Opowieści o Trzech Królestwach , jakim jest Uderz w Struny , podpada pod kategorię fantastyczną nie ze względu na opieranie się na...